Natalia Przybysz: Być dzieckiem i być psem

- Oczekuję, że opozycja spełni obietnice dane kobietom – mówi Natalia Przybysz o nowej płycie „Tam”, wymyślonej w Grecji, nagranej z udziałem Fisza i Mroza.

Publikacja: 05.11.2023 10:26

Natalia Przybysz: Być dzieckiem i być psem

Foto: Silvia Pogoda/mat.pras.

Chodziła pani do liceum im. Jerzego Grotowskiego, czy nagranie płyty „Tam”, przypomina jego performerskie akcje, w tym „Góra”, które były dosłownie wyprawą w nieznane? Pani też przygotowała wyjazd – na grecką wyspę, nie ujawniając zespołowi, gdzie lecicie i jak to się skończy.

Od dwudziestu lat piszę piosenki, nagrywam płyty, a potem podróżuję z zespołem po Polsce, by grać koncerty. Im starsza jestem, tym bardziej rozumiem ten powtarzający się cykl i rytm, w którym jestem zawieszona. Trwam w tym z moimi ulubionymi ludźmi muzykami i kumplami w takim samym składzie już parę dobrych lat. To Jurek Zagórski, Mateusz Waśkiewicz, Pat Stawiński oraz Kuba Staruszkiewicz. Produkujemy wspólnie i komponujemy wspólnie, kombinując jak przeżyć przy okazji coś, co można by nazywać przygodą. I tym razem przyjaciel podsunął mi pomysł nagrania płyty na Hydrze w małym studio stworzonym po starej fabryce dywanów.

Jako „szefowa” dbam o mój zespół, przede wszystkim pilnując bezpiecznej, przyjemnej i inspirującej atmosfery do tworzenia. Wiem bowiem, że warunki są ważne, by móc odpowiednio nastroić się do wychwytywania z otoczenia i z samego siebie tego, co najlepsze. Nie mamy w składzie nikogo, kto swoim ego narzuca reszcie lub drugiej osobie pomysł czy kierunek. Wiem, że to brzmi utopijnie, ale współgramy, „współ-opowiadamy”, dlatego jest miejsce dla każdego z nas.

Natalia Przybysz - „Tam”, Kayax Production & Publishing

Chciałam, żebyśmy zaufali miejscu - dlatego nie braliśmy ze sobą naszych instrumentów. Chciałam, żebyśmy zaufali sobie, dlatego wszystkie pomysły na te 11 utworów powstały Tam, czyli w Grecji.

Czy wybrała pani Hydrę również dla jej muzycznej legendy? Tam w komunie artystycznej żył Leonard Cohen, napisał „Mariannę”, o kobiecie którą tam spotkał, co opisała niedawno w powieści Polly Samson, żona Davida Gilmoura.

Decyzja była spontaniczna, a kiedy nasza podróż stała się realna - zaczęłam czytać i zakochiwać się w miejscu. Jest na wyspie pewien duch, pewna aura, trudna do opisania. Mam nadzieję, że choć trochę tej magii udało nam się zatrzymać na płycie. Przeżyliśmy bardzo specjalne chwile - oprócz zespołu była ze mną managerka, nasz realizator dźwięku Krzyś Kilar i niesamowita Sylvia Pogoda, odpowiedzialna za klipy zdjęcia i wizualną stronę projektu.

Duża część płyty poświęcona jest morzu, wodzie, oceanowi. Czy szukała pani mocnego punktu odniesień, metafory? Czy to ma korzenie w konkrecie?

Jeszcze przed premierą mojej poprzedniej płyty z niezaśpiewanymi wcześniej tekstami Kory, miałam szalony przywilej udziału w programie TVN „Przez Atlantyk". Choć nie brzmi to realnie, to ja naprawdę tam byłam i ten ocean przepłynęłam. To co widzowie mogli oglądać pomiędzy blokami reklamowymi, to jakieś 3 procent moich przeżyć z kontaktu z niekończącym się przez trzy tygodnie horyzontem. Miałam ze sobą swój świat wewnętrzny i wtedy właśnie, w środku siebie, pomiędzy dwunastką nieznajomych mi osób, zaczęłam pracować nad nową historią. Wiedziałam już wtedy, że przygoda, przyroda i morze to będą składniki podstawowe nowej płyty.

Czytaj więcej

Fisz: Nie mogę pojąć prorosyjskiej propagandy w Polsce doświadczonej przez Rosję

Śpiewa pani: długie patrzenie w wodę odkrywa wiele tajemnic. Co pani zobaczyła w wodzie?

Woda jest lustrem. Fale są jak emocje. My jesteśmy z wody. Wystarczy wskoczyć i popłynąć - od razu piosenki piszą się same.

A skąd temat Japonii, poza tym, że, jak pani pisze, morze jest jak haiku?

Japonia jest marzeniem od lat. Potężniejszym niż Indie, w których byłam kilka razy i skąd mam Jogę. Kocham ten czas, kiedy coraz częściej śni mi się Japonia i coraz bardziej się materializuje. Nie spieszę się z tą podróżą. Ostrożnie szkicuję jej plan.

Ta płyta jest też o rozstaniu na życzenie i podróży, która pozwala z większym przekonaniem, jak się okazuje, powrócić do bliskiej osoby?

Jest o tęsknocie, przerwanych więzach, kierunku, byciu dzieckiem i byciu psem (śmiech).

Jak doszło do nagrania „Pacyfik” z Fiszem, który śpiewa, nie rapuje. Co to za dom nad Pacyfikiem? Wyobraziliście sobie, że jesteście rodziną rybaków?

Uważam, że Fisz śpiewa pięknie jak Jimi Hendrix - naturalnie i uczuciowo. Jestem też od lat zafascynowana jego pisaniem. Dlatego tekst pochodzi od niego. Moja jest druga zwrotka z wielorybim okiem. Nie rozmawialiśmy o tej piosence, dialog jest pomiędzy słowami. To jest spotkanie odbywające się w strefie zawieszonej gdzieś w naszych wyobraźniach, nie wiem czy w tym samym miejscu na mapie.

Czy „O czymś innym” napisane z Mrozem, wzięło się również z sytuacji politycznej w Polsce, tej przedwyborczej?

Zupełnie nie. Pisząc ten utwór byłam znów dziewczynką w podstawówce na Bródnie w Warszawie. Wiem, że Mrozu też pochodzi z bloków - tylko we Wrocławiu. Wniósł dużo słońca i dużo złota do tej piosenki. Nie chciał śpiewać o przeziębionym pęcherzu, ale o sercu nieba, co bardzo mnie ujęło. Nie mogę się doczekać wspólnego wykonywania tej piosenki. Przez ostatnie lata Łukasz wygenerował olbrzymią masę energii - dziś jest jak elektrownia atomowa. Każdy chce się podłączyć.

Czytaj więcej

Nowa płyta The Rolling Stones z najlepszą sprzedażą na świecie

Jakie nadzieje wiąże pani z wynikiem wyborów?

Że opozycja spełni obietnice dane kobietom.

Zmiany w mediach publicznych, m.in. w Trójce, będą dla artystów ważne?

Oczywiście. Media publiczne powinny wspierać kulturę.

Chodziła pani do liceum im. Jerzego Grotowskiego, czy nagranie płyty „Tam”, przypomina jego performerskie akcje, w tym „Góra”, które były dosłownie wyprawą w nieznane? Pani też przygotowała wyjazd – na grecką wyspę, nie ujawniając zespołowi, gdzie lecicie i jak to się skończy.

Od dwudziestu lat piszę piosenki, nagrywam płyty, a potem podróżuję z zespołem po Polsce, by grać koncerty. Im starsza jestem, tym bardziej rozumiem ten powtarzający się cykl i rytm, w którym jestem zawieszona. Trwam w tym z moimi ulubionymi ludźmi muzykami i kumplami w takim samym składzie już parę dobrych lat. To Jurek Zagórski, Mateusz Waśkiewicz, Pat Stawiński oraz Kuba Staruszkiewicz. Produkujemy wspólnie i komponujemy wspólnie, kombinując jak przeżyć przy okazji coś, co można by nazywać przygodą. I tym razem przyjaciel podsunął mi pomysł nagrania płyty na Hydrze w małym studio stworzonym po starej fabryce dywanów.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Muzyka popularna
Weekendowe koncerty w Polsce. Wystąpią Lenny Kravitz, Scorpions i Europe
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Muzyka popularna
Nawet Iga Świątek musi mieć imienny bilet i dowód tożsamości na show Swift w Polsce
Muzyka popularna
"Rzecz w tym". Tadeusz Woźniak – wspomnienie o przyjacielu
Muzyka popularna
Palaye Royale zagrają w Progresji. W konkursie MTV pokonali Linkin Park
Muzyka popularna
Tadeusz Woźniak, kompozytor „Zegarmistrza światła”, nie żyje