Nowa płyta The Rolling Stones: Jagger jak Dawid Podsiadło, goście jak z „Misia” Barei

„Hackney Diamonds” pierwszy od 18 lat nowy album The Rolling Stones to świetna płyta z drobnymi wyjątkami. O zespole z przeszłości, który nie chce odejść do historii.

Publikacja: 20.10.2023 07:56

Nowa płyta The Rolling Stones: Jagger jak Dawid Podsiadło, goście jak z „Misia” Barei

Foto: Universal

Przebój „Moves like Jagger” amerykańskiej grupy Maroon 5 z gościnnym udziałem Christiny Aguilery, wyrażał fascynację młodych gwiazd wiecznie młodym wokalistą The Rolling Stones, który, jeśli chodzi o dynamikę tańca, zakasowałby niejednego nastolatka. Jeśli chodzi o seksualne podboje – nastolatków bardzo wielu.

Jagger i pokolenie Dawida Podsiadło

Czas jest jednak bezwzględny i nie boi się zarzutów o „ejdżyzm”. To liberalny „New York Times” przypomniał, że w 2019 r. Jagger (ur. 1943) został hospitalizowany z powodu pilnej operacji serca. W 2021 r. perkusista Charlie Watts, najstarszy w zespole, zmarł w wieku 80 lat po krótkiej chorobie, na nowotwór. Nawet gitarzysta Keith Richards (ur. 1943), kiedyś wymieniony jako jedyne stworzenie – oprócz karaluchów, jakie może przetrwać nuklearną apokalipsę, przyznał, że lekarze kazali mu rzucić palenie. Z alkoholu korzysta okazjonalnie, co widać na Instagramie.

Przyczyną braku nowej płyty od mało pamiętanego „A Bigger Bang” z 2005 r. nie jest mała „klikalność” zespołu, który za stadionowe koncerty wciąż zgarnia wagony pieniędzy. Po prostu relacje między założycielami najstarszej rock and rollowej formacji nie były aksamitne, lecz chropowate. Obchody kolejnej rocznicy odsunęła autobiografia Keitha „Życie”, w której wielokrotnie naśmiewał się z gwiazdorstwa Micka. Dlatego Jagger pytany o przepis na długowieczny związek rzucił: „Za dużo nie rozmawiać!”.

Czytaj więcej

„Sweet Sounds of Heaven” The Rolling Stones już w sieci

W końcu jednak Jagger i Richards się pogodzili. W takiej atmosferze musiał zostać nagrany razem przez nich śpiewany oraz grany na gitarze akustycznej i harmonijce ustnej finałowy utwór nowej płyty „Rolling Stone”, czyli klasyk Muddy’ego Watersa, od którego grupa zaczerpnęła nazwę w 1962 r.

Może dlatego, w takiej rodzinnej atmosferze Richards, stróż blues-rockowej tradycji, przymknął oko, na zbyt duże od dawna pragnienie dotarcia do młodych fanów popu, jakie ma Jagger, który chce być wśród młodzieży popularny jak Dawid Podsiadło, jeśli przełożymy to na nasze warunki.

Przecież wspaniałego bluesa „Dreamy Skies” o wolności z dala od dzisiejszej cywilizacji, gdzie muzyki można słuchać tylko na starym tranzystorowym radyjku (dziś znowu są modne!) mógłby śpiewać właśnie Keith. Ograniczył się jednak, nucąc tylko w chórku, zaś Jagger przypomniał się jako świetny harmonijkarz. Richards zaśpiewał dopiero pod koniec płyty w „Tell Me Straight”. Zadaje pytanie: „Czy moja przyszłość należy już do przeszłości?”.

Stonesi nie chcą samych powtórek

Najważniejszy okazał się więc zespół, co ma swoją cenę w stonesowskiej jakości. Odpowiada za to Andy Watt, młody producent m. in. Dua Lipa i Justina Bibiera, który w świecie rocka stał się znany jako współtwórca płyt Iggy Popa, Ozzy’ego Osbourne’a i Pearl Jam.

Czytaj więcej

Lady Gaga śpiewa z The Rolling Stones

„Andy jest producentem popowym, który kocha rock’n’rolla - powiedział Mick Jagger. - Nie próbuje sprawić, by Rolling Stones nie brzmieli jak Rolling Stones – byłoby to naprawdę głupie, zwłaszcza po tak długim czasie niewydawania albumu. Jednak wiele producentów odczuwało pokusę, aby stworzyć swój ulubiony album Stonesów. Musiałem więc powiedzieć Andy’emu: „Nie będziemy robić „Sticky Fingers II”. Kilka odniesień jest w porządku. Mnóstwo odniesień nie jest w porządku”.

Jeśli chodzi o nowości, broni się otwierająca album piosenka „Angry”. Nowość oparta jest na bardzo mocnym riffie Keitha Richardsa. Dość syntetycznie brzmi perkusja Steve’a Jordana – zmarły 2 lata temu Charlie Watts tak nie grał, zaś skoczny, wręcz folkowy refren, rodem ze Szkocji bądź Irlandii – nie przypomina Stonesów. A jednak wszystko razem może się podobać. Zwłaszcza solo Keitha Richardsa.

Zaskakuje tekst piosenki. Najbardziej prowokujący przez dekady wokalista prosi, by na tle takich karier jak Miles Cyrus, nie wstydzić się sentymentu wobec Stonesów.

Czytaj więcej

Rolling Stones obiecują nową płytę. Czy ktoś jeszcze na nich czeka?

Słabiej jest, zwłaszcza w pierwszym kontakcie z „Get Close”. Piosenka zyskuje przy bliższym poznaniu, a od początku ratuje ją riff Richardsa oraz saksofonowe solo. „Mess It Up”, jedno z dwóch ostatnich nagrań Charliego Wattsa, jest niezwykle przebojowe, taneczne. Moim zdaniem aż nadto i wychodzi poza kanon zespołu, ostatecznie broniłoby się na solowej płycie Jaggera. Właśnie w tej piosence chce śpiewać jak ktoś z pokolenia Dawida Podsiadło.

Stonowska jakość powraca w balladzie „Depending On You”. „Jestem za młody, żeby umrzeć i za stary, by przegrać” – śpiewa Jagger. Wyjątkowo mocno brzmi „Bite My Head Off” z udziałem Paula McCartneya. To prawdziwa petarda.

„Byłem trochę zaskoczony, że Paul w ogóle chciał zagrać w „Bite My Head Off” – mówi Jagger. - Napisałem tak wiele punkowych piosenek dla Stonesów i nigdy nie uszło mi to na sucho, ale Paul jest osobą bardzo otwartą – jeśli chodzi o muzykę”.

Producent Andrew Watt mówi to, że to punk. Dla mnie to rock and rollowy kujawiak, w którym McCartney udowodnił, że nie jest wyłącznie kompozytorem „Yesterday”, tylko facetem od hard rockowego „Helter Skelter”. Teraz zaskoczył wszystkich solówką na sfuzowanym basie w stylu Lemmy’ego z Motorhead. Richards odpowiedział solówką gitarową jakby był… sobą z najlepszych z lat.

Lady Gaga i Stevie Wonder

“Live By The Sworld” to udana stonesowska wyprawa w stronę boogie. Tu po raz ostatni zagrali razem Charlie Watts i Billy Wyman, gościnnie występujący pierwszy basista. W „Driving Me Too Hard” pięknie pobrzmiewają melancholijne folkowe gitary. Zaś wśród najbardziej imponujących kompozycji na płycie jest hymn gospel „Sweet Sounds Of Heaven” z brawurowym wokalem Lady Gagi oraz Stevie’em Wonderem, który gra na pianinie Fender Rhodes i klawiszach Moog.

Czytaj więcej

The Rolling Stones: Nowa płyta to nie pożegnanie

Epicka, ponad siedmiominutowa kompozycja, przypomina nastrojem „You Can’t Always Get What You Want” czy „Shine a Light”, ale ma swoją własną historię. Narodziła się spontanicznie: Jagger spędzał słoneczne popołudnie w swoim domu w Londynie. Liście szeleściły pod wpływem wiatru, a artysta zaczął grać wzór akordów C, F i B-dur na swoim pianinie. Zaś w studio było tak:

„Śpiewając, zobaczyłam kobietę siedzącą u mych stóp i pomyślałam: „Och, to Lady Gaga”. Okazało się, że nagrywała obok. Dałem jej słuchawki, ona zrobiła kilka „ochów” i „achów”, a ja powiedziałem: „Dlaczego nie zaśpiewasz?”.

Z tego, co mówi Jagger wynika, że żadnej gwiazdy Stonesi nie zaprosili bezpośrednio, tak się jednak złożyło, że te największe na świecie... właśnie przechodziły obok ich studia! Czy tak jak w „Misiu” Barei, z tragarzami?

Jakby nie było „Sweet Sounds Of Heaven” to kompozycja, która jest warta tego, by znalazła się w repertuarze koncertowym Stonesów, a wiadomo, że musi wygrać konkurencję z największymi rockowymi legendami.

Na końcu zaś trzeba stwierdzić: oby każdy zespół miał szansę dożyć takiego, jak Stonesi wieku, i nagrać album na takim poziomie jak „Hackney Diamonds”, gdzie jeszcze raz podjęli próbę oszlifowania rocka, by zaczął świecić diamentowym blaskiem.

Rolling Stones "Hackney Diamonds"

Rolling Stones "Hackney Diamonds"

materiały prasowe

Przebój „Moves like Jagger” amerykańskiej grupy Maroon 5 z gościnnym udziałem Christiny Aguilery, wyrażał fascynację młodych gwiazd wiecznie młodym wokalistą The Rolling Stones, który, jeśli chodzi o dynamikę tańca, zakasowałby niejednego nastolatka. Jeśli chodzi o seksualne podboje – nastolatków bardzo wielu.

Jagger i pokolenie Dawida Podsiadło

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Muzyka popularna
Nawet Iga Świątek musi mieć imienny bilet i dowód tożsamości na show Swift w Polsce
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Muzyka popularna
"Rzecz w tym". Tadeusz Woźniak – wspomnienie o przyjacielu
Muzyka popularna
Palaye Royale zagrają w Progresji. W konkursie MTV pokonali Linkin Park
Muzyka popularna
Tadeusz Woźniak, kompozytor „Zegarmistrza światła”, nie żyje
Muzyka popularna
Metallica zagrała „Kocham Cię kochanie moje”
Muzyka popularna
Metallica od tygodnia była w Warszawie. Świetny show na Narodowym