Decyzję o tym, kto będzie jednym z trzech najważniejszych dyrektorów Opery Narodowej podejmie oczywiście jej szef naczelny, Boris Kudlička, ale ważny jest też głos samych muzyków. W końcu to oni optowali za wyborem ich obecnego dyrektora, Patricka Fournilliera, który swoją kadencję zamknie wraz z końcem obecnego sezonu. Następca jest więc pilnie potrzebny.
Jakich kompozytorów lubi Yoel Gamzou
Przyjazd do Warszawy Yoela Gamzou wzbudził więc zainteresowanie większe, niżby wynikało z samego faktu, że miał dyrygować pierwszym koncertem symfonicznym orkiestry Opery Narodowej z cyklu, jaki postanowił wprowadzić do repertuaru Boris Kudlička. Izraelsko-amerykański dyrygent jest bowiem postrzegany właśnie jako kandydat na nowego dyrektora muzycznego.
Mimo młodego wieku Yoel Gamzou ma spore doświadczenie. Wprawdzie najważniejszym dla niego kompozytorem jest Gustav Mahler, który oper nie tworzył, jednak dużo także dyryguje w teatrach – ostatnio na przykład w wiedeńskiej i monachijskiej Staatsoper, co jest nienajgorszą rekomendacją. Szczególnie lubi opery niemieckie (jednak bez Wagnera), rosyjskie, a także Janáčka. Generalnie bliżej mu do repertuaru XX-wiecznego niż do kompozytorów włoskich, choćby Verdiego.
Polskiej publiczności dał się poznać z dobrej strony, gdy z sukcesem poprowadził „Salome” Richarda Straussa w trudnych warunkach Opery Leśnej w Sopocie na Baltic Opera Festival ubiegłego lata. Debiutując obecnie w Warszawie pokazał się w tym, co mu najbliższe, a jednocześnie wybrał utwory odmienne stylistycznie, pozwalające poznać umiejętności zarówno muzyków, jak i ich dyrygenta.
Julia Kleiter na pierwszym planie
Pierwsze spotkanie orkiestry z nieznanym jej wcześniej dyrygentem niesie pewne ryzyko, zwłaszcza gdy jest to orkiestra operowa, a program koncertu – symfoniczny. W tym przypadku Yoel Gamzou dokonał sprytnego wyboru dzieł z pogranicza obu gatunków, bo nawet jeśli „Cztery ostatnie pieśni” Richarda Straussa są utworem stricte koncertowym, to przecież warszawska orkiestra ma ostatnio częsty kontakt z muzyką Straussa, skoro zaliczyła niedawno jego operę „Ariadna na Naxos”, a teraz szykuje się do lutowej premiery kolejnej – „Kobieta bez cienia”.