Chory Piotr Beczała nie zaśpiewał w sylwestrowej premierze w Nowym Jorku

Zaledwie kilka godzin przed galową premierą „Carmen” w Metropolitan Opera Piotr Beczała odwołał w niej swój udział. Miał wystąpić w jednej głównych ról.

Publikacja: 02.01.2024 12:14

Piotr Beczała (Don José) i Aigul Akhmetshin (Carmen) w „Carmen” w Metropolitan Opera (zdjęcie z prób

Piotr Beczała (Don José) i Aigul Akhmetshin (Carmen) w „Carmen” w Metropolitan Opera (zdjęcie z próby)

Foto: Ken Howard/MET Opera

„Z głębokim żalem informuję, że z powodu wysokiej gorączki i kaszlu nie będę w stanie wystąpić w dzisiejszej premierze – napisał Piotr Beczała w mediach społecznościowych. – Dałem z siebie wszystko, ale niestety wirus zwyciężył. Teraz skupiam się na powrocie do zdrowia, aby być gotowym na nadchodzące spektakle”.

Galowe premiery to już tradycja w Metropolitan, należą do szczególnych sylwestrowych atrakcji kulturalnych w Nowym Jorku. Dyrekcja stara się, by występowali w nich najlepsi śpiewacy. O pozycji Piotra Beczały w najsłynniejszym teatrze świata świadczy fakt, że już kilkakrotnie brał tu udział w sylwestrowych premierach, choćby w 2021 („Rigoletto” Verdiego) i 2022 roku („Fedora” Giordano).

„Carmen” z rodeo zamiast corridy

Obecna premiera „Carmen” oczekiwana była ze szczególnym zainteresowaniem nie tylko dlatego, że Nowy Jork nigdy wcześniej nie oglądał Piotra Beczały w roli Don Joségo, mimo że z Metropolitan związany jest już od 15 lat. „Carmen” Bizeta to przecież najbardziej popularna opera, w Metropolitan grana niemal stale. Jej nowa inscenizacja miała być inna od dotychczasowych.

Czytaj więcej

Jaki był rok 2023 w muzyce?

Debiutująca w Metropolitan brytyjska reżyserka Carrie Cracknell nie tylko przeniosła akcję „Carmen” do współczesności, ale umieściła ją na prowincji południowych stanów Ameryki. Nie ma więc w przedstawieniu hiszpańskiego kolorytu. Bohaterowie przemieszczają ciężarówkami, niektóre sceny rozgrywają się przy dystrybutorach z paliwem, a finałowa corrida została zamieniona na rodeo. Z takiego świata usiłuje wyrwać się Carmen, bo żyje się w nim jak w klatce, co sugeruje minimalistyczna scenografia Michaela Levine’a, zdaniem niektórych krytyków nawiązująca też do abstrakcyjnego malarstwa Marka Rothki.

Cover zastąpił Piotra Beczałę

Pierwsze recenzje amerykańskich mediów w różny sposób oceniają inscenizację. Premiera „Carmen” odbyła się bowiem zgodnie z planem. Obok przewidzianych w obsadzie solistów Metropolitan zawsze zatrudnia tzw coverów, biorących udział w próbach i gotowych do wejścia na scenę w nagłych przypadkach, nawet kilkanaście minut przed podniesieniem kurtyny. Kiedyś tak na przykład coverowała w Nowym Jorku Małgorzata Walewska.

Teraz zamiast Piotra Beczały w premierze „Carmen” wystąpił pochodzący z Puerto Rico tenor Rafael Davila. Co ciekawe, już po raz drugi Metropolitan zaangażowała go jako covera do „Carmen” i znów okazał się niezbędny. W 2017 roku zadebiutował na nowojorskiej scenie jako Don José, gdy 90 minut przed przedstawieniem z powodu ciężkiej infekcji pod respiratorem znalazł się tenor Marcello Alvarez.

Gwiazdą obecnej premiery okazała się jednak pochodząca z Rosji, 27-letnia Aigul Akhmetshina, która siedem lat temu została przyjęta do programu dla młodych artystów przy Royal Opera House w Londynie i bardzo szybko zaczęła robić karierę międzynarodową. Niedawno otrzymała operowego Oscara jako najlepsza śpiewaczka 2023 roku. Przed nowojorską premierą powiedziała w rozmowie z „New York Timesem”, że rola Carmen jest jej szczególnie bliska, bo płynie w niej krew tatarska i baszkirska, i jako przedstawicielka tych wędrownych narodów potrzebuje do życia przestrzeni i wolności.

Piotr Beczała tymczasem intensywnie się kuruje, by wrócić na scenę Metropolitan. Na 27 stycznia zaplanowana jest transmisja z Nowego Jorku do 70 krajów „Carmen” w popularnym cyklu MET Live HD.

Muzyka klasyczna
Opera o molestowaniu chłopca przebojem Nowego Jorku
Muzyka klasyczna
W Weronie zaśpiewają Polacy i Anna Netrebko, bo Włosi ją uwielbiają
Muzyka klasyczna
Wielkanocny Festiwal Beethovenowski potrzebuje Pendereckiego
Muzyka klasyczna
Krystian Lada w belgijskim teatrze La Monnaie. Polski artysta rozlicza Europę
Muzyka klasyczna
„Chopin i jego Europa”. Festiwal jeszcze ciekawszy niż zwykle