Rz: Coraz częściej słychać, że już w tym roku reklamowy rynek zwolni. Faktycznie należy się tego spodziewać?
Tomasz Chełmecki:
Pod koniec tego roku i na początku przyszłego media odczują spowolnienie na rynku. Wśród konsumentów już obserwujemy pewien pesymizm i spodziewamy się, że może się to przełożyć na spadek dynamiki wzrostu rynku reklamowego.
Trudniej będzie jesienią sprzedać reklamy?
W telewizji – w porównaniu z sytuacją sprzed roku – w ostatnich miesiącach widać spadek liczby wyemitowanych reklam. Nie można jednak mówić o problemach z ich sprzedażą. Czas reklamowy w telewizjach znajduje nabywców mimo podwyżek cen wprowadzonych przez nadawców. W szybkim tempie rośnie też reklama internetowa.
Jeśli trudniej będzie sprzedać reklamy, telewizje mogą obniżać ceny przez zwiększanie rabatów, ale nie spodziewam się dramatycznego spadku wpływów reklamowych. Z szacunków wynika, że tradycyjnie kluczowi dla mediów reklamodawcy z sektorów finansowego czy telekomunikacyjnego utrzymają swoje wydatki na reklamę. Pesymizm na rynku nie jest jeszcze tak duży, żeby można było mówić o zbliżającej się recesji.
W ubiegłym roku rynek reklamowy był według Starlinka wart 6,57 mld zł i w porównaniu z 2006 r. wzrósł o 14,5 proc. Ile będzie wart teraz?
Widać, że tegoroczny wzrost powinien być dwucyfrowy, ale już nie tak wysoki jak w roku ubiegłym. W drugim półroczu rynek reklamowy może lekko wyhamować.