Wydawcy walczą o uwzględnienie ich stanowiska w pracach nad nowelizacją od czterech lat. Nowelizacja ma wnieść do polskiego prawa przepisy tzw. dyrektywy o handlu elektronicznym.

Najsilniejszy sprzeciw wydawców, którzy – reprezentowani przez Izbę Wydawców Prasy – brali udział w konsultacjach towarzyszących nowelizacji,  jest skierowany przeciwko zapisowi, zwalniającemu z odpowiedzialności wyszukiwarki internetowe za udostępnianie treści, do których nie mają praw. Chodzi też o portale, które publikują linki do takich treści.

Z tym wydawcy nie chcą się zgodzić, argumentując, że tego rodzaju przepisy wychodzą już poza ramy dyrektywy UE, ale przede wszystkim skutecznie uniemożliwią im ochronę ich własnych treści w sieci. – Dyrektywa w żadnym miejscu nie zawiera upoważnienia dla państw członkowskich do zastosowania większych wyłączeń odpowiedzialności dla pośredników, a wręcz przeciwnie: w wielu miejscach wskazuje uprawnienia krajów członkowskich do jej ograniczania w szczególnych przypadkach – podkreśla w swojej opinii mec. Marzena Wojciechowska, radca prawny Izby Wydawców Prasy.

Jak przyznaje IWP, unijna dyrektywa przewiduje tzw. wyłączenia odpowiedzialności niektórych dostawców usług internetowych. – Są to takie sytuacje, w których usługodawca przesyła jakieś dane, ale nie ma wpływu na ich treść. W szczególności chodzi o usługę dostępu do Internetu – dostawca takiej usługi nie powinien odpowiadać za to, co jest w Internecie, ponieważ dostarcza tylko dostęp do sieci, jak również o usługę hostingu – dostawca takiej usługi nie powinien odpowiadać za to, co się znajduje na jego serwerze, ponieważ to nie on jest właścicielem tych danych i to nie on je kontroluje – podaje IWP w swoim stanowisku.

Wydawcy prasy i książek są przeciwni obecnemu kształtowi nowelizacji zarówno ze względu na to, że planowane zmiany w prawie utrudnią im walkę z takimi portalami jak Chomikuj.pl, ale przede wszystkim z wyszukiwarkami internetowymi, a zwłaszcza z Google'em.

W ostatnich latach wydawnictwa, które coraz częściej próbują wprowadzać opłaty za swoje treści w Internecie, na całym świecie usiłują zapanować nad obecnością własnych treści w sieci tak, by – kiedy tego nie chcą – nie znajdowały ich programy wyszukiwarek ani by nie pojawiały się one w witrynie Google News.

Nowelizacja wprowadza wprawdzie znane już w innych krajach rozwiązanie „notice and takedown" (dające wydawcy prawo do domagania się usunięcia naruszających jego prawa treści w sieci), ale daje na to trzy dni robocze. Zdaniem wydawców z uwagi na tempo obiegu treści w sieci powinny to być 24 godziny.