Reklama
Rozwiń
Reklama

Maratończyk na dopingu

Gdy sportowym światem wstrząsają kolejne afery, Jean Hatzfeld w „Ostatnim wyścigu” opowiada o cichych ofiarach olimpijskiego przemysłu.

Publikacja: 23.08.2013 00:07

Maratończyk na dopingu

Foto: Nieznane

Francuski pisarz jest dobrze nam znany za sprawą swoich reportaży. Jego poruszająca trylogia o ludobójstwie w Ruandzie wyznaczyła kierunek myślenia o pracy reportażysty, także wśród polskich autorów.

Hatzfeld oddał głos ludziom, których zazwyczaj zagłusza medialny zgiełk i chwytliwe nagłówki. Słuchał relacji z każdej strony – ofiar, ale również oprawców i ich rodzin. Niezwykła empatia i próba zrozumienia afrykańskiej kultury przenika również jego powieść „Ostatni wyścig”.

Jej bohaterem jest Frédéric, francuski reporter i korespondent wojenny, znawca Afryki i Bliskiego Wschodu. Wręcz lustrzane odbicie Hatzfelda. Właśnie przyjechał na front walk na granicy Etiopii i Somalii. Tam rozpoznaje w jednym z żołnierzy niedawnego medalistę olimpijskiego, zwycięzcę licznych maratonów Ayanleha Makedę.

Kariera Etiopczyka załamała się po tym, gdy na olimpiadzie w Pekinie kontrola antydopingowa wykryła w jego organizmie niedozwolone substancje. Wtedy skończyły się dla Makedy zaszczyty, honorowe tytuły, zaproszenia na bankiety i oczywiście pieniądze. Dostał wezwanie na pierwszą linię walk, a jego rodzina pozostała bez wsparcia. To historia fikcyjna, co nie znaczy, że nieprawdopodobna.

Hatzfeld jako powieściopisarz stosuje warsztat reportażysty. Obserwujemy Makedę oczami otaczających go ludzi. Frédéric zbiera rozproszone informacje, plotki i relacje przyjaciół biegacza. Dociera nawet do jego trenerów i masażystów. Prawdziwe nazwiska sportowców mieszają się z fikcyjnymi. Z każdą stroną granica między fikcją a reportażem się zaciera.

Reklama
Reklama

Losy Makedy są jak wyrzut wobec sportowego świata napędzanego wielkimi pieniędzmi, gdzie sportowy etos to frazes. Podkreśla to ostatni skandal, kiedy to czołówka światowych lekkoatletów została przyłapana na dopingu. Wyszło na jaw to, o czym wszyscy szeptali po kątach.

Jednak pomimo całego dramatyzmu „Ostatni wyścig” nie staje się ckliwą powiastką o bezwzględnym Zachodzie wykorzystującym Afrykę. Hatzfeld ucieka od zacnej opowieści o niesprawiedliwości świata. Poprzez historię afrykańskiego biegacza dokopuje się najszlachetniejszych źródeł sportu. Na nowo odkrywa wyzwalający potencjał i bezinteresowność biegania.

Makeda jest jak postać z mitu. Biega, bo kocha, i musi to robić. Bez tego jest jak zwierzę w klatce. Kiedy pojawia się szansa rehabilitacji i odzyskania straconych medali, nie podejmie jej. Wskutek odniesionych ran i tak już nie pobiegnie w maratonie, więc tytuły i zaszczyty tracą dla niego sens. Wraz z rodziną zanurzy się w codzienne rolnicze życie na etiopskiej wsi. Mimo wszystko nie czuje się oszukany. Im większa pokora Makedy, tym większy zarzut wobec wypaczonej idei sportowej rywalizacji.

—Marcin Kube

Literatura
Czego nie chciał opowiedzieć Milan Kundera
Literatura
Platon, Hemingway i Szekspir wyrzucani z listy lektur w USA
Literatura
Sonia Draga: Bez księgarń zubożejemy wszyscy
Literatura
Czy każdy sarmata był warchołem, pijakiem i awanturnikiem
Literatura
„Lewandowski. Prawdziwy”. Szokująco wspaniała biografia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama