Tym razem jednak historyczne specjały doprawiono solidną porcją chrzanu: sepiowe zdjęcia polskich taborów na Wołyniu w roku 1920 i rosnącej na piaskach Gdyni przyciągają naszą uwagę dopiero po chwili. Tematem numeru jest rok 1990 i wydarzenia, które redakcja określiła mianem „końca »Solidarności«": rozpad „drużyny Wałęsy", który został przypieczętowany na posiedzeniu Komitetu Obywatelskiego w Auditorium Maximum UW 24 czerwca.
Ta data nie trafiła ostatecznie do kalendarza „polskich rocznic": od tego czasu dzielą nas przecież dziesiątki koalicji, wolt, sojuszy, wyborów. Znacznie więcej też wiemy o dziejach opozycji w PRL, o głębi ówczesnych podziałów, o tym, że jedność „Solidarności" w latach karnawału i stanu wojennego była fenomenem, darem – być może nawet na miejscu byłoby słowo „cud" – ale w żadnym razie czymś, co miałoby szansę trwać w warunkach zbliżonych choćby do normalności. A tę zdawał się nieść rok 1990.
Nie podzielam więc stanowiska mocno ostatnio upolitycznionej redakcji „Karty", która pisze w tonie elegii o dokonanym w czerwcu 1990 roku zniszczeniu autorytetów. Część z nich upadła wcześniej, część później, część się ostała, niektórymi faszerowano opinię publiczną, osiągając stan całkowitej niestrawności. A zarazem doprowadzona przez redakcję „Karty" do perfekcji formuła montażu – głosów, wypowiedzi prasowych, zapisków w dzienniku (ech, który z polityków prowadzi dziś dziennik...) – pokazuje dramatyzm tamtych tygodni, a te wtedy wydawały się trzęsieniem ziemi. Dziś zaś została z nich fraza: „Stłucz pan termometr, to nie będziesz mieć gorączki!", którą można nie tylko raz jeszcze przeczytać, ale i usłyszeć – sznapsbaryton Wałęsy – na dołączonej do kwartalnika płycie.
A obok – nieznane zdjęcia Tadeusza Rolkego z warszawskich ulic początku lat 90.: wołowina z kością rzucona na deski straganu przy placu Unii Lubelskiej, puszka szynki sprzedawana z rozłożonego na masce malucha kartonu. Tak, kuchnia polska stała się w tamtych latach z pewnością bardziej mięsna niż wcześniej.