Polski przekład ukazuje się w czasach, gdy lęk przed obcymi sięga zenitu. Tym ważniejsza wydaje się kolejna książka autorki, która od lat zachwyca portretami nomadów współczesnego świata.
Jhumpa Lahiri – wychowana i świetnie wykształcona w Bostonie córka indyjskich imigrantów – debiutowała w 1999 r. zbiorem opowiadań „Tłumacz chorób". Od razu dostała Pulitzera – niebywały wyczyn na początku kariery.
Bohaterami tego zbioru i wszystkich jej późniejszych tekstów są indyjscy humaniści, którzy przenieśli się z uniwersyteckiego zagłębia w Kalkucie do USA. Tysiące kilometrów od domu rozwijają życie naukowe, tęsknią za monsunami i cierpią z powodu nieuchwytnych, osobistych utrat.
KONKURS
Dla naszych czytelników mamy 2 książki „Zagubieni wśród hiacyntów":
Aby je wygrać, wyślij we wtorek (17 listopada) esemes o treści
ZW.03.Imię Nazwisko + ADRES WYSYŁKI
na nr 71601 (cena 1 zł plus VAT - 1,23 zł).
Wygrywa co drugi esemes nadesłany na dany kod w godz. 11.00 - 13.00 w dniu 17 listopada do momentu wyczerpania puli nagród (książkę wyślemy na wskazany w esemesie adres, informacja o wygranej znajdzie się w esemesie zwrotnym).
Lahiri zgłębia i portretuje bengalskie rodziny dotknięte napięciami i przemianami, konflikt między potrzebą zachowania siebie i spełnienia nowych pragnień. Przenosiny oznaczają na zawsze już nieutuloną chęć spójnej tożsamości. Ale umożliwiają też wyzwolenie, pozwalają istnieć w indywidualnym wymiarze, jakiego nie dopuszcza rygorystyczna rodzinność Indii.
Akademicki kampus dał wolność Gauri, bohaterce „Zagubionych wśród hiacyntów", choć stał się także wyrokiem i osamotnieniem. Przygnieciona wyrzutami sumienia kobieta porzuca dziecko i zatapia się w filozofii. W drugiej połowie lat 60. Gauri wsiadła do samolotu lecącego z Kalkuty do Stanów. Była młodą wdową w ciąży. Mąż, oskarżony o terroryzm, zginął zastrzelony przez policję. Jego brat poślubił Gauri i ściągnął ją do Rhode Island, by oszczędzić okrucieństw wdowiego losu i pomóc w wychowaniu córki.
W Indiach były to burzliwe lata rewolucji naksalitów – maoistów chcących zwalczać niesprawiedliwości metodami przeciwnymi do ghandijskiego pacyfizmu. Wywrotowe pomysły rozpalały rolników, studentów i intelektualistów. Brutalnie tłumiony ruch przetrwał, a autentyczne wydarzenia, do których odwołuje się Lahiri, żyją we wspomnieniach i dyskusjach.
Lahiri pisze z rozmachem, prowadzi bohaterów przez pięć dekad, zmienia geograficzne pejzaże. Jednak ani czas, ani odległość nie pozwalają im uporać się z minionym. Jedna chwila rozlewa konsekwencje na kolejne pokolenia, niszczy próby zbudowania bliskości. Czym jest rodzina, jeśli tworzy się ją poza ojczyzną, poza własną kulturą i językiem? – to pytanie nurtuje Lahiri.
W nominowanych do Bookera i National Book Award „Zagubionych wśród hiacyntów" Lahiri pisze, jak zawsze, oszczędnie. Nie próbuje być efektowna, imponują jej klasycy. Wobec emocjonalnej intensywności jej fabuł i smutku, jakiego nie szczędzi czytelnikom, literacka czystość i prostota stają się balsamem umożliwiającym przetrwanie tej pięknej, ale dotkliwej lektury. Lahiri utrwala przeżycia trudne do nazwania, tworzy subtelny, poruszający przypis do wielkiej historii amerykańskiej imigracji.