Fotopułapka ustawiona została przez Straż Leśną w Nadleśnictwie Spychowo.
- Wilkom nie przeszkadzały ani trwające w tym czasie prace przy użyciu ciągnika, ani stała obecność ludzi, którzy chodzą tam zbierać jagody, ani nawet wywóz drewna - zauważa Adam Pietrzak, rzecznik Regionalnej Dyrekcji lasów Państwowych w Olsztynie
Na zdjęciu widać, że wilki nie były spłoszone i szły spokojnie. Zdaniem leśników, wilki nie czują zagrożenia na widok gajowych, pilarzy czy maszyn, bo ich obecność traktują już jako naturalny element w przyrodzie.
Widoczne na zdjęciu wilki zostały sfotografowane na granicy dwóch wielkich mazurskich puszcz: Napiwodzko-Ramuckiej i Piskiej, gdzie bytuje do dziś niewielka, ale stała populacja tego gatunku.
Coroczne inwentaryzacje prowadzone przez leśników potwierdzają występowanie około 50 wilków w tych dwóch kompleksach leśnych.
Przez lata mordowane przez człowieka wilcze stada zostały tak zdziesiątkowane, że wilk stał się w Europie w XX wieku gatunkiem zagrożonym i wymagającym ochrony.
Dopiero teraz człowiek docenia jego wyjątkową rolę w środowisku. Duży drapieżnik, naturalny myśliwy, zabija tylko sztuki stare i chore, czym przyczynia się do utrzymania populacji roślinożerców w optymalnej liczbie, dobrym zdrowiu i kondycji.
W Polsce wilki występują jedynie w dużych, zwartych kompleksach leśnych nieprzekształconych przez człowieka. W prawie całej Europie są gatunkiem chronionym, u nas - pod ścisłą ochroną.
Za wilcze szkody odpowiada skarb państwa. Zabicie wilka jest ścigane i karalne, ale kłusownictwa nie udało się całkowicie wyeliminować.
