Reklama

Podmiejską kolejką do gwiazd

Armia wydała składankę, ale niech nikt nie oczekuje mdłego, jubileuszowego podsumowania. To nie tylko z tytułu, ale też całkiem dosłownie muzyczna „podróż na Wschód”
Podmiejską kolejką do gwiazd

Foto: ROL

Od kiedy pamiętam, Armia ciągle wybiera się „na Wschód", a że to właściwy kierunek, najlepiej świadczy fakt, że nawet najstarsze jej kawałki bronią się do dziś doskonale, a w nowych muzycy wciąż mają sporo do powiedzenia. Zaliczyli okres ezoterycznego punka, w którym gnostyckie rozmyślania zlały się w jedno z popkulturowymi ikonami, a siarczyste tempo porywało tłumy. Był świetny moment, kiedy złożone crimsonowskie tematy zderzały się z eterycznymi klimatami Dead Can Dance, a całość podawana była z niemal metalową ekspresją – z wyjątkiem Budzyńskiego, który swoją religijno-popową symboliką żonglował w stronę pogodnych rozważań o dobru i złu... Armia modyfikowała się z płyty na płytę, ale w każdym z wcieleń okazywała się tworem zjawiskowym.

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama