Nagrywał nasze serca

W OP ENHEIM we Wrocławiu trwa wystawa „6 septembre Hommage à Christian Boltanski”. To pierwsza ekspozycja po śmierci tego uznanego na świecie artysty.

Publikacja: 28.09.2022 03:00

Artysta przed swoją pracą w Narodowej Galerii Sztuki w Tokio

Artysta przed swoją pracą w Narodowej Galerii Sztuki w Tokio

Foto: Mat. Pras.

Christian Boltanski (1944-2021) był jednym z najważniejszych artystów XX wieku. Żył i tworzył w Paryżu. Pierwsze uznanie przyniosły mu filmy i notatniki nawiązujące do jego przeszłości. Tworzył też instalacje, w których ważną rolę odgrywało światło. Poruszał problemy związane z pamięcią, dzieciństwem, wojną, przemijaniem.

Przyznawał się do sentymentu do Polski, wracał tu wielokrotnie, także przy okazji swoich wystaw. Otrzymał doktoray honoris causa – w ASP w Poznaniu, a także w Krakowie.

Posłuchaj bicia

Wrocławska wystawa została otwarta 6 września, w dniu urodzin artysty, nieco ponad rok po jego śmierci.

- Christian lubił swoje urodziny, przywiązywał do tego święta ogromną wagę, czekał na gości. Ale oni nigdy nie przychodzili - cieszyłby się, że teraz przyszło ich tylu – mówiła w czasie wernisażu Angelika Markul, wieloletnia towarzyszka życia Boltanskiego, także artystka.

Prezentacja ma osobisty, kameralny charakter i składa się z prac podarowanych jej przez tego twórcę. W pierwszej sali na ścianie wisi ciężki zimowy płaszcz Boltanskiego otoczony kolorowymi żarówkami („Manteau Boltanski” (Płaszcz 2019).

- Nosił go, kiedy wyjeżdżał do NY i do Japonii - był to jego rytuał – wyjaśniała Markul. - W końcu się zdenerwował i powiedział: „Masz, daję ci go w prezencie. Jest tak ciężki, że już go nie włożę”. - To także homage dla Josepha Beuysa, który był inspiracją dla Christiana.

Boltanski powiedział za życia: „Każdy artysta ma przodków; zawsze powtarzam, że moimi byli Warhol i Beuys – wprawdzie nie znałem od początku kariery ich twórczości, ale natychmiast rozpoznałem w nich samego siebie. […] Mój ulubiony artysta, Joseph Beuys, był Rasputinem, a jednocześnie człowiekiem bożym. Lepiej, że był jednocześnie nimi dwoma, ludzie całkowicie oddani Bogu są zbyt niebezpieczni”.

Centrum minimalistycznej ekspozycji stanowi instalacja „Coeur” z 2011 roku. Tworzy ją dźwięk bijącego serca Boltanskiego, żarówka rozbłyskująca i gasnąca w jego rytm, odbijająca się od licznych czarnych prostokątnych luster ciemnego pomieszczenia. W jednej z rozmów Boltanski wyjaśniał: „Kilka lat temu nagrałem bicie własnego serca i teraz wykorzystałem je (…) Moim zdaniem jest to coś w rodzaju autoportretu, obrazu czy fotografii i każdy mógłby w domu zamiast albumu ze zdjęciami mieć również CD z nagraniami bicia serca swojej rodziny i najbliższych, aby od czasu do czasu móc sobie tego posłuchać”.

Uważał, że choć jest Wielka Historia to ważniejsze są małe, indywidualne, niepowtarzalne Historie. A bicie serca każdego jest inne.

Projekt „Les Archives du Coeur” (Archiwum Serc) rozpoczął się w 2005 roku i zanim Warszawa (CSW Zamek Ujazdowski) stała się jego kolejnym etapem w 2011 roku, gościł w galeriach w Paryżu, Londynie, Sztokholmie, Mediolanie. W 2011 roku było już 40 tys. nagranych bić serc, bo za każdym razem, kiedy artysta prezentował „Les Archives du Coeur”, każdy mógł nagrać swoje. Powstawały trzy kopie: jedną otrzymywał właściciel, drugą - galeria, a trzecia wędrowała na japońską wyspę Teshima, gdzie Boltanski stworzył bibliotekę - archiwum w inspirowanej japońskim stylem rybackiej chacie.

- By dostać się na wyspę, należy odbyć naprawdę długą i skomplikowaną podróż – samolotami, pociągami i dwoma statkami. Jest to swego rodzaju odyseja – wyjaśniała Angelika Markul.

Ptasie pióra

Na wystawie zobaczyć też można „Le Theatre des Ombres” (Teatr cieni z 1984), który Milada Ślizinska pokazywała w warszawskim CSW Zamku Ujazdowskim w 2001 roku, na obszernej wystawie „Revenir”. Wtedy „ogromne cienie postaci wypełniły całą salę, nawiązując do wspomnień z dzieciństwa artysty”. Milada Ślizińska znała artystę od lat 70., ona też była kuratorką jego pierwszej wystawy w Polsce w Galerii Foksal w 1978 roku, a także kolejnych. Teraz tę instalację zainspirowaną indonezyjskim i chińskim teatrem cieni zobaczyć można w OP ENHEIM.

W innej sali znajduje się instalacja „Lumieres. Portrait Boltanski” (2014) przedstawiająca czarno-biały portret artysty utworzony z trzech nałożonych na siebie jego zdjęć pochodzących z różnych etapów życia. Każdy z nich dzieli około 15-20 lat od następnego. A pod sufitem widać maleńką figurkę anioła, mającego skrzydła z ptasich piór („L’Ange” 1985/2005).

- To postać z teatru cieni Boltanskiego – mówiła Milada Ślizińska, kuratorka wystawy. - Ten anioł to Angelika, opiekunka Christiana.

Są i prace pokazywane po raz pierwszy: „Storage memory” (2012-2016) czyli 590 jednominutowych, barwnych filmów video nagrywanych przez Boltanskiego kamerką, którą zawsze przy sobie nosił w kieszeni. To rodzaj notatnika, pamiętnika, osobistych pocztówek.

W ostatnich latach życia obszerne retrospektywne wystawy Boltanskiego pokazywane były m.in. w Centre Pompidou w Paryżu, Narodowej Galerii Sztuki w Tokio, Nahum Gutman Art Museum w Izraelu.

Znajdująca się we wrocławskiej kamienicy na Placu Solnym Galeria OP ENHEIM działa od stycznia od stycznia 2019 roku. Otwarta została wystawą Mirosława Balki „1/1/1/1/1” specjalnie zaprojektowaną do tego miejsca. Projekt nawiązywał do dziejów dawnego Domu Oppenheimów i losów jego mieszkańców. Wystawę – instalację tworzyły cztery neonowe słowa w czterech językach oznaczające ojczyznę.

Kultura
Muzeum Narodowe w Krakowie otwiera jutro wystawę „Złote runo – sztuka Gruzji”
Kultura
Muzeum Historii Polski: Pokaz skarbów z Villa Regia - rezydencji Władysława IV
Architektura
W Krakowie rozpoczęło się 8. Międzynarodowe Biennale Architektury Wnętrz
radio
Lech Janerka zaśpiewa w odzyskanej Trójce na 62-lecie programu
Kultura
Zmarł Leszek Długosz