[b]Rz: Właśnie wydano album „Toasty polskie”. Czy toast to rzeczywiście sztuka?[/b]
Piotr Bikont: Toast pojawił się jako element rytuału, w którym chodzi o to, żeby pić razem, patrząc sobie w oczy. Często pije się na przykład za czyjeś zdrowie albo na jakieś zawołanie typu „no to hej” lub „machniom”, ale toast może być też domyślny. To pozwala na picie w pewnym rytmie, w którym wszyscy czekają na innych i piją jednocześnie. Nie może być tak, że jeden wypije pół litra, a drugi dwa kieliszki. Kiedy wznosimy toasty, trudniej się upić.
[b]A w jakich sytuacjach dziś wznosi się toasty?[/b]
Są utarte i okolicznościowe zwyczaje. Pije się zdrowie państwa młodych i podczas chrzcin. Obrzędem jest też picie za zdrowie noworodka, czyli tzw. pępkówki, a kiedy ktoś umrze, to toastem go wspominamy.
[b]Jakiego rodzaju trunkami powinniśmy wznosić toasty?[/b]
Piwem i nalewką raczej nie wznosi się toastów. Należy to robić szampanem, wódką. Można też winem. Inna jest sytuacja, kiedy alkohol towarzyszy posiłkowi – wtedy nie wznosi się toastów.
[b]Od kiedy towarzyszy nam tradycja wznoszenia toastów?[/b]
Od zawsze. Nawet w średniowieczu, jak mnisi pili, to wznosili jakieś nabożne toasty.
[b]A jaka jest nasza współczesna kultura picia?[/b]
Utarło się, że w Polsce mamy kiepską kulturę picia. Ja myślę jednak, że to nieprawda. Być może za dużo pijemy, ale kulturę pijacką też mamy. Polecam na przykład „Słownik pijacki” Juliana Tuwima. W nim można znaleźć mnóstwo cytatów z wypowiedzi, które stosujemy podczas picia. Toasty są potrzebne po to, żeby nasze picie nie było chamskim chlaniem.