Reklama

Kobieta z depresją opiekuje się niepełnosprawnym kangurem

Obojgu w życiu się nie powiodło. Christie cierpiała na depresję tak silną, że nie mogła podjąć pracy. Irwin po wypadku ma uszkodzony kark i mózg, nie mógł samodzielnie się poruszać. Teraz pomagają sobie nawzajem. Ale ona to człowiek, on – kangur. I stąd wątpliwości

Publikacja: 03.04.2011 11:00

Kangur rudy

Kangur rudy

Foto: Fir0002/Flagstaffotos

Christie Carr poznała rocznego kangura rudego Irwina w azylu dla dzikich zwierząt w pobliżu Broken Arrow w Oklahomie, gdzie była ochotniczką.  Zalecił jej to terapeuta, u którego leczyła depresję.  Gdy Irwin uległ wypadkowi, w którym poważnie ucierpiał jego kręgosłup i mózg, kobieta wzięła zwierzę do siebie i otoczyła stałą opieką. Wytworzyła się między nimi tak silna więź, że Irwin uzyskał oficjalny status „zwierzęcia terapeutycznego", zgodnie z amerykańskim prawem o osobach niepełnosprawnych.

Ale władze miejskie mają wątpliwości. Co, jeśli kangur odzyska sprawność? Czy nie będzie stanowił zagrożenia dla swej opiekunki? Dorosły samiec kangura rudego może ważyć 90 kilogramów, mierzyć ponad 2 metry i w jednym skoku pokonywać ponad 7,5 metra - wyliczają urzędnicy.

Stan Irwina od czasu wypadku poprawił się, ale zwierzę nadal nie może samodzielnie stać ani poruszać się. Z pomocą człowieka może wykonać trzy do czterech skoków. Zajmujący się torbaczem weterynarz uważa, że Irwina nie można traktować jak „normalnego kangura". „Z powodu swej niepełnosprawności, będzie on wymagał opieki i troski do końca swoich dni" – napisał lekarz w liście do rady miejskiej w Broken Arrow, popierając prośbę pani Carr o pozwolenie na dalszą opiekę nad zwierzęciem.

 

Reklama
Reklama

Depresja Christie Carr była tak silna, że kobieta nie mogła podjąć żadnej pracy. Dziś zmienia Irwinowi pieluchy kilka razy dziennie. Karmi go specjalnym jedzeniem dla kangurów, a także sałatą i innymi surowymi warzywami. Od czasu do czasu „na deser" zwierzę dostaje garstkę chrupek serowych.  Nigdy nie zostawia go samego na dłużej niż godzinę.  – Beze mnie by nie przeżył. Nie mogę sobie wyobrazić spędzenia choćby jednego dnia bez niego – opowiada pani Carr. Dodaje, że prędzej opuści Broken Arrow niż Irwina.

 

Czytaj więcej na stronie organizacji Care2

Zdjęcie kangura rudego zostało wykorzystane zgodnie z warunkami GNU Licencji Wolnej Dokumentacji, wyłącznie w wersji 1.2 opublikowanej przez Free Software Foundation.

Christie Carr poznała rocznego kangura rudego Irwina w azylu dla dzikich zwierząt w pobliżu Broken Arrow w Oklahomie, gdzie była ochotniczką.  Zalecił jej to terapeuta, u którego leczyła depresję.  Gdy Irwin uległ wypadkowi, w którym poważnie ucierpiał jego kręgosłup i mózg, kobieta wzięła zwierzę do siebie i otoczyła stałą opieką. Wytworzyła się między nimi tak silna więź, że Irwin uzyskał oficjalny status „zwierzęcia terapeutycznego", zgodnie z amerykańskim prawem o osobach niepełnosprawnych.

Reklama
plakat
Andrzej Pągowski: Trzeba być wielkim miłośnikiem filmu, żeby strzelić sobie tatuaż z plakatem do „Misia”
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Patronat Rzeczpospolitej
Warszawa Singera – święto kultury żydowskiej już za chwilę
Kultura
Kultura przełamuje stereotypy i buduje trwałe relacje
Kultura
Festiwal Warszawa Singera, czyli dlaczego Hollywood nie jest dzielnicą stolicy
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Kultura
Tajemniczy Pietras oszukał nowojorską Metropolitan na 15 mln dolarów
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama