To najbardziej rozmyty i niespójny krążek wokalistki z Barbadosu. Przypomina składankę singli stworzonych, by przez miesiąc okupować listy przebojów, a potem zniknąć bez śladu. Są tu piosenki o seksie i zakochaniu, te pierwsze – prowokujące, te drugie – płytkie i przewidywalne. Rihanna na zmianę szokuje i uwodzi, przyspiesza i hamuje, z klubowego rytmu przeskakuje w balladowe kołysanki.

Reklama
Reklama

Zobacz na Empik.rp.pl

We wszystkich tych kombinacjach jej głos okazuje się nijaki. To zasługa producentów, którzy skutecznie pozbawili śpiew Rihanny egzotycznej drapieżności, jaką przyciągała uwagę przy debiucie. Z dobrze zapowiadającej się wokalistki stała się maskotką do bulwersowania.

Może sobie pozwolić na muzyczną nonszalancję, bo jej utwory są tylko pretekstem do przyciągania uwagi. Jednego nie sposób jej odmówić: w żądnym nowinek świecie wykazuje się konsekwencją. Trzyma się roli niegrzecznej dziewczynki show-biznesu. Jest wyzywająca w teledyskach i tekstach piosenek, odwiedza rewiry, którymi nie interesowały się Madonna i Lady Gaga. Bywała już mroczna, masochistyczna i agresywna, a jednocześnie niewinna i młodzieńcza. Jeśli czymś zapisze się w historii, to właśnie mieszanką naiwnych piosenek z ostrymi erotycznymi fantazjami.

Na "Talk That Talk" ważniejszy od tego, jak brzmi utwór, jest fakt, że w przedostatniej sekundzie pada niecenzuralne słowo. Nastoletnich słuchaczy Rihanna kusi, pozując na dorosłą, przed starszymi odgrywa lolitkę. Dlatego jej piosenki są jeszcze bardziej bezbarwne – mają być atrakcyjne dla wszystkich, ale nie zadowolą nikogo.

Większość brzmień i muzycznych motywów, które trafiły na "Talk That Talk", pochodzi z lat 90. Gdyby klubowych "Where Have You Been" czy "We Found Love" posłuchała Jennifer Lopez, jedna z nielicznych weteranek, które nie chcą opuścić popowej sceny, przeżyłaby déjá vu. Dzięki takim samym piosenkom zaczęła karierę.

Minęło kilkanaście lat, a współpracownicy Rihanny nie spróbowali nawet unowocześnić starych wątków. Dziewczyna z Barbadosu może śmiało rywalizować z Gagą o tytuł królowej zapożyczeń.