Reklama

Trzecia płyta Buldoga oparta jest głównie na wierszach Tuwima

Trzeci album zespołu Piotra Wieteski przynosi piosenki do tekstów Tuwima, Brodskiego, Woroszylskiego
Buldog, Laudatores temporis acti, CD, 2011

Buldog, Laudatores temporis acti, CD, 2011

Foto: materiały prasowe

Buldog to jedna z grup, której impet działania nadała obecność Kazika Staszewskiego.

"V rozbiór Polski" – o tym, jak skłóceni polscy politycy godzą się w obliczu zagrożenia – był jednym z największych przebojów 2006 r., a także lamentem nad ostatecznym rozpadem projektu PO – PiS. Po odejściu lidera Kultu z zespołu jego przyjaciel oraz menedżer Piotr Wieteska musiał wziąć na siebie nagranie kolejnych albumów. Na wydanej w 2010 r. płycie "Chrystus miasta" zaśpiewał Tomasz Kłaptocz, znany z bielskiej formacji Akurat. Szczęśliwie pozostała w grupie sekcja instrumentów dętych Kultu – Janusz Zdunek,Tomasz Glazik i Jarosław Ważny.

Aż dziesięć z 14 nowych kompozycji zostało nagranych do klasycznych już wierszy, głównie Juliana Tuwima. Pewnie muzycy uznali, że lepiej śpiewać dobrą poezję niż słabsze teksty własne. Dobrze, że tantiemy nie są dla nich najważniejsze, a to w dzisiejszym polskim show-biznesie rzadkość.

Nie da się oczywiście uniknąć porównań Kłaptocza do Kazika. Na pewno nie ma siły wyrazu ani charyzmy Staszewskiego. Słychać jednak, że szukając nowego wokalisty, Wieteska brał pod uwagę podobieństwo do głosu lidera Kultu. Podobną żarliwość i melancholię słychać przede wszystkim w "Modlitwie za rzeczy" według ekspresjonistycznego wiersza Tadeusza Gajcego. Muzyka też jest w klimatach zespołu Staszewskiego, więcej może jest rytmów reggae.

Kłaptocz napisał teksty antymainstreamowe, wymierzone w jarmark pozorów, który odbywa się na naszych oczach. "Kremacja" szydzi z piękności, masek makijaży i operacji plastycznych zakłamujących naszą cielesność, tworzących iluzję młodości, a dla niektórych wręcz nieśmiertelności gwiazd. Tytułowa kremacja jest ucieczką od tego, co niepokoi w przemijaniu naszego ciała również po śmierci. Zgodnie z obecną modą mamy się rozpłynąć bez śladu. Hołdować higienie i wirtualności.

Reklama
Reklama

W cyklu antywojennym najważniejsza jest "Piosenka o Bośni" do wiersza Josifa Brodskiego ze słowami "W chwili, gdy strzepujesz pyłek/jesz posiłek/sadzasz tyłek/na kanapie, łykasz wino/ludzie giną". Pomyłką są "Daremne żale". Z pozytywistycznego, antyromantycznego manifestu  Asnyka trudno zrobić coś więcej niż rockową czytankę. Kompozycja jest smętna. Zdecydowanie lepiej wypada interpretacja "Z wierszy o państwie" utrzymana w lekkich afrykańskich rytmach,  a także "Litania" wykonana w klimacie miejskiego folku.

Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Kultura
Sześcioro Polaków zaśpiewa w szukającej oszczędności Metropolitan
Kultura
Największy mecenas kultury i sportu
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama