Keith Jarrett. Pianista nie tylko jazzowy

Klasyczne dzieła i nastrojowe solowe improwizacje usłyszymy na dwóch nowych albumach Keitha Jarretta.

Aktualizacja: 09.06.2015 23:09 Publikacja: 09.06.2015 21:00

Keith Jarrett jest pianistą wszechstronnym i uwielbianym. Każdym koncertem i nagraniem skupia uwagę fanów jazzu, rzadziej robi ukłon w stronę miłośników muzyki klasycznej. Nagrał 76 albumów jazzowych i „tylko" 16 z muzyką klasyczną. Z okazji 70. urodzin artysty wytwórnia ECM Records wydała dwie bardzo odmienne płyty pianisty: zawierającą solowe improwizacje „Creation" oraz „Barber/Bartók/Jarrett" z interpretacjami koncertów fortepianowych.

Na „Creation" opublikowano nagrania koncertowe Jarretta z Tokio, Toronto, Paryża i Rzymu zarejestrowane pomiędzy kwietniem i lipcem 2014 r. Natomiast „Barber/Bartók/Jarrett" jest rejestracją występów z 1984 i 1985 r. Był to początek jego silnej fascynacji muzyką klasyczną. Jak każdy pianista na początku edukacji Keith Jarrett uczył się grać klasykę, a pierwsze publiczne występy z utworami Mozarta, Bacha i Beethovena miał już w wieku siedmiu lat. Kiedy usłyszał na żywo kwartet Dave'a Brubecka, postanowił zostać jazzmanem.

A jednak do klasycznych harmonii przyciągała go chęć eksperymentu. Za takie można uznać albumy: „In The Light" (1973) na kwartet smyczkowy, orkiestrę symfoniczną i solistów, „Luminessence" (1975) na orkiestrę i saksofon Jana Garbarka oraz „Arbour Zena" na orkiestrę, saksofon Garbarka i kontrabas Charliego Hadena.

Pierwszym nagraniem współczesnego dzieła była „Tabula Rasa" Arvo Pärta z 1983 roku. Cztery lata później zaczął cykl interpretacji dzieł Jana Sebastiana Bacha. Od „Das Wohltemperierte Klavier" na fortepianie do „Wariacji Goldbergowskich" i sonat na klawesynie. Nagrał też utwory Händla, Szostakowicza i Mozarta.

Jak się okazuje, fascynację Bachem poprzedziły występy z koncertami fortepianowymi Samuela Barbera i Béli Bartóka. Publiczność w Saarbrücken (Barber) i Tokio (Bartók) nagrodziła ekspresyjne interpretacje Jarretta owacjami. Pięciominutowy bis „Tokyo Encore – Nothing But A Dream" nie ma związku z Bartókiem, ale jest improwizacją, z której wyłania się ujmujący chwytliwą melodyką temat.

Na albumie „Creation" znajdziemy takich perełek więcej, choć nie od razu wpadną w ucho. To trudniejszy w percepcji zestaw improwizacji pianisty. Otwiera go fragment występu z Toronto w lipcu 2014 roku. Po raz pierwszy dostajemy tak „świeże" nagrania Keitha Jarretta. Do tej pory ECM Records chętniej przypominała starsze koncerty, co nie dawało pełnego obrazu kondycji artystycznej, w jakiej aktualnie znajduje się pianista. A ta jest wyborna. Zarówno kiedy wychodzi na scenę ze swoim triem, jak i sam.

Solowe koncerty są z pewnością większym dla niego wyzwaniem. Tak jak kiedyś na słynnym, bestsellerowym albumie „The Köln Concert", tak i teraz Jarrett zmaga się z muzyczną materią, komponując na żywo, przed publicznością. Utwór „Part I" z Toronto jest jak nokturn, nostalgiczne, momentami wręcz żałobne wspomnienie, a może nawet pożegnanie. Płynne przejście do „Part II" (Tokio) pozwala pozbyć się przygnębiającego nastroju. Pojawia się nuta nadziei w rytmicznych akordach, to zwalniających, to przyspieszających.

Melodia „Part III" z Salle Pleyel w Paryżu jest lekka i zwiewna, romantyczna, jak amerykańskie standardy, które Jarrett pisze teraz w swoim stylu. „Part IV" z rozpalonego lipcowym słońcem Rzymu wprowadza patetyczną nutę. W „Part V" i „Part VI" wracamy na 17 minut do Tokio. Tu Jarrett zagrał najbardziej ujmujące delikatnością melodie, stworzył wielobarwny, choć lekko rozedrgany, impresjonistyczny obraz swojej wyobraźni.

Na kolejnych kilkanaście minut wracamy do Rzymu, by w finałowym „Part IX" (Tokio) upewnić się, że Keith Jarrett gra najpiękniej w Japonii. „Creation" niesie tak duży ładunek emocji, że najlepiej słuchać tego albumu fragmentami.

Pojawiła się szansa, że amerykański pianista zagra we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki, które otworzy się już we wrześniu. Pertraktacje trwają.

Keith Jarrett jest pianistą wszechstronnym i uwielbianym. Każdym koncertem i nagraniem skupia uwagę fanów jazzu, rzadziej robi ukłon w stronę miłośników muzyki klasycznej. Nagrał 76 albumów jazzowych i „tylko" 16 z muzyką klasyczną. Z okazji 70. urodzin artysty wytwórnia ECM Records wydała dwie bardzo odmienne płyty pianisty: zawierającą solowe improwizacje „Creation" oraz „Barber/Bartók/Jarrett" z interpretacjami koncertów fortepianowych.

Na „Creation" opublikowano nagrania koncertowe Jarretta z Tokio, Toronto, Paryża i Rzymu zarejestrowane pomiędzy kwietniem i lipcem 2014 r. Natomiast „Barber/Bartók/Jarrett" jest rejestracją występów z 1984 i 1985 r. Był to początek jego silnej fascynacji muzyką klasyczną. Jak każdy pianista na początku edukacji Keith Jarrett uczył się grać klasykę, a pierwsze publiczne występy z utworami Mozarta, Bacha i Beethovena miał już w wieku siedmiu lat. Kiedy usłyszał na żywo kwartet Dave'a Brubecka, postanowił zostać jazzmanem.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Kultura
Nie żyje Benji Gregory. Aktor znany z kultowego sitcomu "Alf" miał 46 lat
Kultura
Nie zagra już osła w nowym „Shreku”. Jerzy Stuhr z nieba do piekła, czyli artysta gigant
Kultura
Artystyczny weekend w Krakowie
Kultura
Nowa kolekcja Wojciecha Fibaka. Sztuka wciąga jak tenis
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Kultura
Gloria Artis dla Anny i Jerzego Staraków
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą