Jacek Czaputowicz udzielił wywiadu francuskiemu dziennikowi "Le Figaro", w którym przede wszystkim mówił o kwestii kryzysu migracyjnego w Europie. Szef MSZ podkreślił, że Polska przyjęła ponad milion uchodźców z Ukrainy, przede wszystkim z ogarniętego wojną Donbasu.

Czaputowicz dodał jednak również, że Polska przyjęła 2,7 tys. migrantów przysłanych do kraju przez Europę Zachodnią. Według minister nie chcieli oni zostać w Polsce z powodu "niskiej stopy życiowej".

Słowa ministra wywołały zdziwienie m.in. marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego czy rzeczniczki rządu Joanny Kopcińskiej.

Przeczytaj » Szef MSZ: Przyjęliśmy 2700 migrantów. Karczewski: Nic nie wiem

Do sprawy odniósł się w oświadczeniu resort Czaputowicza. "Wypowiedź szefa MSZ dotyczy osób, dla których Polska była krajem pierwszego wjazdu do UE i które złożyły wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej w innym państwie unijnym. Zgodnie z prawem UE takie osoby są zawracane do państwa pierwszego wjazdu - w tym wypadku do Polski - w celu rozpatrzenia wniosku azylowego. Jest to związane z położeniem geograficznym naszego kraju (graniczne państwo strefy Schengen) i traktowaniem przez obywateli państw trzech terytorium RP jako strefy tranzytowej do innych państw UE" - czytamy w komunikacie umieszczonym na Twitterze.

"Od 2015 r. do końca 2017 r. przeprowadzono efektywne transfery ok. 3,7 tys. osób" - wyjaśniał MSZ, zastrzegając, że "wypowiedź szefa polskiej dyplomacji nie dotyczyła mechanizmu przymusowej relokacji obywateli państw trzecich".

"Polska konsekwentnie sprzeciwia się temu rozwiązaniu" - zaznaczył resort dyplomacji.

Polska miała przyjąć 6,1 tys. uchodźców na mocy ustaleń z 2015 roku.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ