Pracownik Katedry Pedagogiki PWSZ w Chełmie i doradca ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka interpretował w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” priorytety polityki oświatowej na następny rok szkolny. Podkreślał m.in., jak ważna jest rola rodziny w wychowaniu „dobrego człowieka”. - Tylko dzięki cnotom społecznym możemy uzyskać człowieka dojrzałego, czyli takiego, który umie spełniać dobro. Żeby jednak te cnoty mogły się rozwijać, to trzeba mieć zdrową rodzinę, opartą na monogamicznym nierozerwalnym związku mężczyzny i kobiety - mówił.

Zdaniem felietonisty Radia Maryja i TV Trwam problemem może być wychowanie i zachowanie kobiet. Dlatego kluczowe jest ich właściwie wychowanie, czyli „ugruntowanie dziewcząt do cnót niewieścich”.

Czytaj także: Czarnek: Ugruntowanie do cnót niewieścich? A jakich, męskich?

Paweł Skrzydlewski od przeszło roku prowadzi w Radiu Maryja felieton zatytułowany „Spróbuj pomyśleć”. Wielokrotnie poruszał w nim temat różnorakich cnót, takich jak cnota pietyzmu („podstawa czci i posłuszeństwa dziecka wobec rodziców”), cnota szacunku (bez której „jest tylko zbrodnia, swawola i niewolnictwo”) czy cnota czci („obowiązek moralny, potwierdzony w Dekalogu”).

W połowie października zeszłego roku Skrzydlewski mówił o „cnocie pietyzmu”. Słuchaczom Radia Maryja tłumaczył, że „prawdziwa religijność człowieka zawsze zasadza się na pietyzmie, na tym dziecięcym zwróceniu się człowieka do swojego Ojca, źródła i celu wszelkiego bytu”, zaznaczając, że „pietyzm stanowi fundament więzi rodzinnej, bo przecież nasze życie pochodzi także od mamy i taty”. Podkreślając, że „świadomość daru istnienia rodzi w ludziach nie tylko wdzięczność, ale także synowskie oddanie i posłuszeństwo wobec Pana Boga - naszego Zbawcy” stwierdził, że „przeżycie daru istnienia połączone z synowskim oddaniem, miłością i radosnym posłuszeństwem (jak wyjaśniał św. Tomasz z Akwinu) jest istotą ludzkiej pobożności, jest owocem cnoty, jaką jest pietyzm”.

W felietonie z połowy grudnia Skrzydlewski poruszył kwestię cnót społecznych, które określił mianem „wielkiego skarbu kultury moralnej”. Nazwał je „naturalnymi usprawnieniami do dobra”, które pomagają człowiekowi czynić dobro, a tym samym czynią człowieka dobrym. - Barbarzyństwo systemów totalitarnych staje się możliwe dlatego, że cnoty społeczne słabną. Do walki przeciw nim stanął zarówno narodowy socjalizm, jak i komunizm bolszewicki. Ten drugi, ogołacając człowieka z kultury, ostatecznie wykształcił całe plemię złożone z ludzi, których trafnie określono jako „homo sovieticus” – mówił, dodając, że ci ostatni „przetrwali do dziś i bardzo łatwo przyswoili założenia nowych ideologii lewicowo-liberalnych”. Jego zdaniem „zniewolony ideologią człowiek zrezygnował z prawdy, dobra, piękna, obowiązków względem siebie, bliźnich i Pana Boga”. - Wolność, jaką zaczął realizować nowy człowiek, ostatecznie nakazała mu niszczyć swoje życie, aby to, co jest od niego lepsze – ziemia, natura, przyroda – mogło żyć i swobodnie się rozwijać. Walczy on zatem o prawo do zabijania nienarodzonych dzieci, wolność do narkotyków, o prawo do samobójstwa i eutanazji ludzi zbędnych, a zarazem płacze i wzrusza się, gdy widzi na drodze rozjechaną żabę lub psa na uwięzi –powiedział.

Tuż przed Bożym Narodzeniem felietonista Radia Maryja powrócił do „cnoty pietyzmu”, nazywając ją „podstawą wszelkich cnót społecznych” i przekonując, że jej „dobroczynne działanie przenika tak do życia indywidualnego, jak i rodzinnego, narodowego i państwowego”. Definicję cnoty pietyzmu określił jako „podstawę czci i posłuszeństwa dziecka wobec rodziców”. - Pietyzm jest zatem afirmacją życia i swego istnienia, ale także afirmacją tych, od których to istnienie pochodzi – mówił. - Tata i mama od tej chwili przestają już być kimś, kto jest obok dziecka, ale stają się kimś, kogo dziecko słucha, kocha, kogo czci i naśladuje – wyjaśniał, dodając, że „normalnie rozwijające się dziecko z czasem odkrywa także, że jest dzieckiem nie tylko mamy i taty, ale właśnie ojczyzny”.

Na początku nowego roku Skrzydlewski zajął się natomiast „cnotą szacunku”. - W przestrzeni życia wytwarza się atmosferę wrogą szacunkowi, a wręcz nieład, w którym każdy lekceważy wszystko i wszystkich, usprawiedliwiając swe zachowanie tolerancją i nowymi czasami, w których każdy ma prawo do swojego zdania, wolności i równego traktowania. To wszystko daje nam kierunek w stronę cywilizacji śmierci, gdzie nie ma szacunku dla nikogo i dla niczego. Jest tylko zbrodnia, swawola i niewolnictwo – tłumaczyl odbiorcom mediów ojca Rydzyka.

Gość Radia Maryja stwierdził, że 2021 rok przynosi nowe wyzwania, którym możemy sprostać „dzięki praktykowaniu cnót społecznych”. - Jest wśród nich szacunek. Cnota nazywana po łacinie „obserwancja” stanowi bezpośredni owoc pietyzmu i wyraża się w żywieniu czci i posłuszeństwa szczególnie dla tych, którzy są osobami sprawującymi władzę, którzy są dla nas jak ojciec – mówił. Ostrzegał przy tym przed „zniewoleniem, bylejakością, ideologią permisywizmu, ale także nihilizmu i relatywizmu”.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Po tygodniu tematem felietonu w Radiu Maryja była „cnota czci”. - Należy pamiętać, że cnota czci nie jest tylko aktem daru dla tych, których cenimy i lubimy. Ta cnota jest obowiązkiem moralnym potwierdzonym w Dekalogu. Z tego obowiązku będziemy rozliczani przez Pana Boga, ale również przez pokolenia, które po nas przyjdą – mówił doradca ministra edukacji. Ubolewał, że „niestety dziś pietyzm, szacunek i cześć są na wiele sposobów rugowane z naszego życia, bo chce się uczynić z nas osoby nikczemne, słabe i zniewolone”. - Czyni się to zawsze pod maską dobra, ukrywając faktyczne intencje, by osłabić rodzinę, wspólnotę życia i ostatecznie państwo, które tylko wtedy może trwać oraz służyć człowiekowi, gdy przewodzą mu ludzie zacni, czcigodni, a zatem cnotliwi, godni naśladowania i podziwu – stwierdził Skrzydlewski.

Miesiąc później poruszył temat „cnoty prawdomówności”. - Nic tak nie niszczy więzi międzyludzkich w rodzinie, w życiu społecznym, w państwie i w narodzie jak obłuda, hipokryzja, zakłamanie – perorował Skrzydlewski, podkreślając, że „wszyscy ludzie mają prawo do prawdy, nie zaś do bałamutnych opinii i fikcji”. - Trzeba więc bronić prawdy o Bogu, który jest celem ostatecznym i panem ludzkiego życia. Trzeba bronić prawdy o tym, że człowiek ma prawo do życia, od poczęcia aż do naturalnej śmierci – apelował. - Flirt z cywilizacją śmierci, próby kompromisu z nią świadczą nie tylko o braku rozumu, ale także o hipokryzji, obłudzie, o szyderstwie z prawdy – mówił.

W lutym tematami felietonów „Spróbuj pomyśleć”, autorstwa etyka z PWSZ w Chełmie, była też „cnota sprawiedliwości”. - Państwo jako pewna forma wspólnoty obywatelskiej zasadniczo bytuje, aby trwale istniała sprawiedliwość, czyli aby każdy kto w nim żyje, mógł otrzymać to, co mu się słusznie należy. Sprawiedliwość jest bowiem trwałą wolą oddawania tego, co innym słusznie się należy. Jest ona cnotą, której praktykowanie jest nam zadane w naszym życiu indywidualnym, rodzinnym i publicznym. Uczymy się zatem bycia sprawiedliwymi i oczekujemy, aby inni postępowali sprawiedliwi – wskazywał felietonista Radia Maryja.

W lutym Skrzydlewski wypowiedział się także w programie „Aktualności dnia”, komentując wygwizdanie w czasie obchodów 100. rocznicę Zaślubin Polski z morzem prezydenta Andrzeja Dudy. - Bez wątpienia byliśmy świadkami haniebnych rzeczy, świadczących o tym, że ludzie dzicy zachowują się w obliczu głowy państwa tak, a nie inaczej. Oczywiście to były jednostki, ale my musimy być świadomi, że za tego typu działaniami idą konkretne ideologie, które mają utwierdzić w życiu społecznym pewien bałagan. My – będąc wychowani na tradycji świata zachodniego – mamy w sercach pietyzm, czyli rodzaj cnoty, który nakazuje nam wdzięczność za dar istnienia – mówił. Stwierdził przy tym, że „ci, którzy dopuszczają się tego typu działań, są wrogami życia społecznego, tradycji polskiej”. - Oni generalnie nie zasługują na to, aby nazywać ich Polakami, co najwyżej są polskojęzyczni – powiedział.

W tym samym miesiącu Skrzydlewski, znów w felietonie „Spróbuj pomyśleć”, zajął się „cnotą hojności”. - Potrzebujemy jako ludzie pójść w swym życiu za wskazaniami cnoty hojności. Potrzebujemy trwałej kultury opartej na hojności – wzywał, oceniając, że przy braku tej cnoty „popadamy w niewolę materializmu lub też w niewolę dziadostwa, w której ubóstwo materialne i duchowe staje się okazją do nędzy duchowej oraz lekceważenia dobra”. Apelował, by „wkroczyć na drogę cnoty – zwłaszcza cnoty hojności”, by „nie ulec światu i jego błędom”.

Na koniec lutego Skrzydlewski mówił, że „istnieje potrzeba wychowania ludzi do cnoty prawości, której sens kryje się w takim ukształtowaniu człowieka, aby nakaz prawny nie zwalniał nas od używania rozumu i realizowania autentycznego dobra, bowiem zawsze istnieje pokusa, aby nie brać na siebie odpowiedzialności, aby dać się niejako prowadzić innemu człowiekowi, który kieruje do nas jakiś nakaz”. Skrzydlewski definiował prawość jako cnotę „dobrze uformowanych sumień ludzkich”, która „przejawia się nie tyle w niewolniczym posłuszeństwie literze prawa, ile w dobrowolnej i rozumnej woli spełniania celu prawa”.

Po kilku miesiącach przerwy etyk z chełmskiego PWSZ wrócił do tłumaczenia cnót w Radiu Maryja w czerwcu. Zauważając, że „ubóstwo duchowe rodziny szybko zamienia się w jedną z przyczyn jej słabości i ostatecznie rozkładu” ocenił, że „często przyczyna nędzy duchowej leży nie tyle w braku środków materialnych, ile w ich niewłaściwym używaniu oraz czynieniu z nich celu życia”. - Nikt nie da tego, czego sam nie posiada, czego sam ostatecznie nie rozumie – mówił, odnosząc się do łacińskiej sentencji „nemo dat quod non habet”. - Trzeba więc dać swemu dziecku wiedzę, usprawnić go do czynienia dobra i unikania zła. Trzeba nauczyć korzystania z licznych środków nauki i techniki. To wszystko zakłada bogactwo duchowe rodziców. Gdy jest ono ich udziałem, istnieje podstawa do żywienia wobec nich czci, szacunku, posłuszeństwa, wdzięczności, pietyzmu, całej grupy cnót społecznych – powiedział.

Ostatni felieton „Spróbuj pomyśleć” Paweł Skrzydlewski nagrał pod koniec czerwca. Od tego czasu gościł w Radiu Maryja tylko w innych audycjach - „Rozmowach niedokończonych” („Zwierzę nigdy nie było i nie będzie osobą. Nie ma rozumu, nie ma godności, nie jest wolne, nie jest podmiotem, w związku z tym jest ono pewnego rodzaju dobrem) i „Aktualnościach dnia” („Jest szansa na to, że ta godność będzie należycie pojmowana i nie będzie to zwichrowanie w stylu postmodernistycznym, LGBT czy innym równie niebezpiecznym”).