Reklama
Rozwiń
Reklama

Śledztwo jednak trwa

Prokuratorzy straszyli urzędniczki, że jeśli nie złożą wniosku o ściganie prezydenta Olsztyna, to sprawa molestowania i gwałtu zostanie zamknięta. W piątek zmienili zdanie. – Nie będziemy ponaglać kobiet – obiecują

Aktualizacja: 16.02.2008 10:18 Publikacja: 16.02.2008 04:35

Śledztwo jednak trwa

Foto: Rzeczpospolita

– Śledztwo na razie jest w początkowej fazie – mówi Adam Kozub, rzecznik białostockiej Prokuratury Okręgowej.

Odniósł się do czwartkowej wypowiedzi Andrzeja Tańculi, szefa białostockiej Prokuratury Apelacyjnej, który na łamach „Gazety Olsztyńskiej” powiedział: – Minął już prawie miesiąc od nagłośnienia sprawy i trzeba, aby wreszcie te panie albo złożyły wnioski (o ściganie – red.) i sprawa idzie do przodu, albo nie i sprawa dalej się nie toczy.

Kozub: – Nie ma określonego terminu, w którym kobiety muszą złożyć wniosek. My nie będziemy ich do tego ponaglać. Koncentrujemy się na zdobyciu wszystkich możliwych informacji na temat tego, co działo się w ratuszu.

Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku od tygodnia wyjaśniają sprawę domniemanego gwałtu i molestowania urzędniczek przez prezydenta Olsztyna Czesława Małkowskiego. Do tej pory mają jedynie protokół przesłuchania jednej urzędniczki. Sporządzili go jeszcze olsztyńscy śledczy. Kolejne osoby zostaną przesłuchane w przyszłym tygodniu.

Prokuratorzy mają też akta sprawy gwałtu na ciężarnej kobiecie, która została umorzona rok temu. Urzędniczka nie podała wtedy nazwiska sprawcy, bo bała się, że straci pracę.

Reklama
Reklama

Sprawę wszczęto na nowo po publikacji „Rz”. Obie kobiety potwierdziły w piątek, że złożą wniosek o ściganie Małkowskiego. W prokuraturze są też próbki materiału genetycznego. Pobrał go ginekolog, kiedy zgłosiła się do niego urzędniczka.

Jeszcze na wniosek prokuratorów z Olsztyna policja zabezpieczyła ratuszowe billingi rozmów prezydenta z lat 2001 – 2007. Śledczy zdążyli porozmawiać z urzędnikami olsztyńskiego ratusza. Nie były to jednak przesłuchania. Jak twierdzą nasi rozmówcy, chodziło tylko o zdobycie listy nazwisk osób, które mogą wiedzieć o tym, co się działo w ratuszu. Nie wiadomo, czy informacje te zostały przekazane do Białegostoku. Prezydent Olsztyna wystosował list otwarty do mediów. Twierdzi, że jest niewinny i padł ofiarą nagonki. Wysłał go też do Presspubliki, wydawcy „Rz”, i ministra skarbu. Podał jednak zły adres siedziby spółki i pomylił nazwisko prezesa – list zaadresował do Grzegorza Gaudena, który nie jest prezesem spółki od września 2006 r.

W piątek wieczorem TVP Info pokazało konfrontację Małkowskiego z główną bohaterką artykułu „Rz”. – Prezydent przyjechał do mnie do domu i mnie zgwałcił – mówiła kobieta na antenie. Wspomniała też o trzech wizytach w jego mieszkaniu. Pytana, dlaczego się na to godziła odpowiedziała, że bała się utraty pracy. – Byłam tym wszystkim załamana i chciałam popełnić samobójstwo – mówiła. Wyraźnie zdenerwowany Małkowski wszystkiemu zaprzeczył: – Nikogo nie zgwałciłem. Przysięgam.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Czarzasty kontra Trump. Odwaga czy polityczna kalkulacja?
Kraj
„Mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd”. Wojewoda i lekarze weterynarii po aferze w Sobolewie
Kraj
„Rzecz w tym”: Jarosław Kaczyński traci kontrolę? PiS rozrywa już nie tylko Grzegorz Braun
awaria ciepłownicza
Zimne kaloryfery w Ursusie i we Włochach. Lista adresów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama