Reklama

Szwajcarski bankier kupił dom w Piasecznie?

Lobbysta Marek Dochnal twierdzi, że Peter V. podejrzany o pranie pieniędzy w jego spółkach od kilku miesięcy przebywał w Polsce

Publikacja: 25.03.2008 20:00

Marek Dochnal

Marek Dochnal

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Marek Dochnal w rozmowie z "Rz" stwierdził, że Peter V. przyjechał do Polski pod koniec 2007 r., ponieważ w Szwajcarii grunt palił mu się nogami. Przez cztery miesiące nikt go nie niepokoił.

– Kupił nawet dom w Piasecznie, prawdopodobnie na żonę. Ustaliłem, gdzie przebywa, i zamierzałem poinformować o tym prokuraturę podczas wtorkowego przesłuchania. Nie zdążyłem, bo dwa dni wcześniej nagle Peter V. został zatrzymany. Mogę tylko zapytać, skąd taki pośpiech? W przypadki nie wierzę, za to domyślam się, że jestem podsłuchiwany i stąd wiedza operacyjna policji – powiedział.

Jednak Zbigniew Pustelnik, szef Wydziału Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej w Katowicach, stwierdził, że zatrzymanie V. to efekt żmudnej pracy operacyjnej policji. – A nie pana Marka D., który mówi różne rzeczy – zapewnia. – Pan D. od 19 lutego przebywa na wolności, nie możemy wnikać, czy między nim a Peterem V. były kontakty e-mailowe czy telefoniczne.

Według informacji "Rz" za Peterem V., obywatelem Szwajcarii, lada dzień miał być wystawiony międzynarodowy list gończy. Postanowienie o przedstawieniu zarzutów było gotowe od kilku miesięcy. Przypadek sprawił, że V. został zatrzymany. Jak nieoficjalnie dowiedziała się "Rz", policjanci nie mieli pewności, czy rzeczywiście przyjedzie na Wielkanoc do Polski. Dlatego obserwowali kilka miejsc, które mógł odwiedzić. Wśród nich także mieszkanie jego matki na warszawskiej Ochocie. Właśnie tam V. został zatrzymany w niedzielę przez policję.

Prokuratorski nakaz zatrzymania V. od kilku tygodni miały służby specjalne oraz policja. W poniedziałek wieczorem V. został tymczasowo aresztowany. Prokuratura postawiła mu zarzut prania brudnych pieniędzy oraz pomocnictwa w przywłaszczeniu ok. 70 mln złotych ze spółek Dochnala.

Reklama
Reklama

– Peter V. półtora roku temu okradł mnie na kilka milionów dolarów z papierów wartościowych i pieniędzy. Ponadto fabrykował przeciwko mnie dowody – mówi Dochnal. – Złożyłem w tych sprawach zawiadomienia do prokuratury i dostałem status pokrzywdzonego.

Peter V. pojawił się w zeznaniach Dochnala w grudniu 2004 r. jako przedstawiciel Coutts Banku z Zurychu, który obsługiwał lobbystę. W swoich zeznaniach Dochnal ujawnił, że V. prowadził konta polityków lewicy. Wśród jego klientów mieli się znaleźć m.in. Marek Ungier, były szef gabinetu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, i Wiesław Kaczmarek, były minister skarbu.

Wszyscy stanowczo zaprzeczają. – Nie znam Petera V. Wszystkie informacje o moich rzekomych kontach to bzdury – powiedział "Rz" Ungier. Podobnie twierdzi Kaczmarek. – Jeśli Dochnal, globalny mitoman, który powinien się leczyć, jest dziś krynicą prawdy, to chyba czas umierać – oburza się.

W związku z tą właśnie sprawą V. został okrzyknięty kasjerem lewicy. Wczoraj szef Klubu Lid Wojciech Olejniczak zapowiedział, że za takie stwierdzenia będą kierowane sprawy do sądu.

Nazwiska polityków lewicy pojawiają się również w śledztwie dotyczącym kulis ułaskawienia V. przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

W latach 70. wówczas jeszcze Piotr Filipczyński (potem zmienił nazwisko na V.) został skazany za brutalne morderstwo. – Cały proces ułaskawienia odbył się za czasów AWS. W tych rządach byli i ludzie PO, i PiS – podkreślił Olejniczak.

Reklama
Reklama

Z ustaleń "Rz" wynika, że bankier będzie konfrontowany z kilkoma osobami zaangażowanymi w proces ułaskawienia. Prokuratura nie chce ujawnić, o kogo chodzi.

Śledczy w Katowicach postawili wczoraj znanemu lobbyście zarzuty: poświadczenia nieprawdy w dokumentach w celu uzyskania korzyści majątkowej oraz nakłaniania do oszustw współpracownika Krzysztofa P.

Według prokuratury Dochnal miał pomagać zatrudnionym przez siebie osobom w wyprowadzaniu pieniędzy z zagranicznych spółek, których jest właścicielem. W ten sposób miał je legalizować, czyli "wyprać".

– Zarzuty prokuratury nie odpowiadają ani stanowi faktycznemu, ani prawnemu. Wątek prania brudnych pieniędzy jest wymysłem – twierdzi Dochnal. – Przekazałem śledczym dokumenty, które świadczą niezbicie, że żadnego prania pieniędzy w moich firmach nie było.

Lobbysta odmówił wczoraj składania zeznań. Chce bronić się w sądzie, bo jego zdaniem prokuratorzy manipulują faktami.

i.k., ma.go.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Czy cmentarz w Otwocku kryje masowy grób żołnierzy AK? Sensacyjny post prezydenta miasta
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama