Według naszych ustaleń pod notatką Przasnka mieli się też podpisać m.in. prokuratorzy Michał Szulera i Damian Grzesiak (obaj w poniedziałek mają zeznawać w sprawie zatrzymania Lipca przed sejmową komisją śledczą ds. nacisków).

Z notatki, która ma się znajdować w aktach postępowania dyscyplinarnego przeciwko Janickiej, wynika, że sprzeciwiła się ona decyzji o zatrzymaniu Lipca 16 października. Ta data miała być już uzgodniona między prokuraturą a CBA.

Janicka dzień wcześniej argumentowała, że zatrzymanie nie może nastąpić ze względu na kampanię wyborczą. Przy Przasnku miała też telefonować do kogoś z CBA. "Panie ministrze, czy mój minister o tym wie?" - miała spytać. (Napisał też o tym "Dziennik" na swojej stronie internetowej).

Po chwili, jak relacjonuje Przasnek w notatce, Janicka miała się zwrócić do niego słowami, które we wtorek ujawniła "Rz":"Jeśli prokuratorzy mimo zakazu dokonają realizacji [zatrzymania Lipca], to ich puknę."

Przasnek wyjaśnia w notatce, że w jego odczuciu "miało to oznaczać, że poniosą konsekwencje". Dodaje, że przekazał teinformacje prokuratorom referentom.

Janicka stanowczo zaprzecza: " To wszystko wierutna bzdura. Czekam z niecierpliwością na przesłuchanie przed komisją śledczą, które wyznaczono mi na 6 czerwca" - mówi "Rz".

Jak dodaje jednak, nie wszystko będzie mogła powiedzieć na przesłuchaniu jawnym.

O naciskach na prowadzących śledztwo przeciwko Lipcowi pierwszy napisał"Newsweek&" pod koniec października. Zdaniem tygodnika prokuratorzy zlecili w końcu CBA zatrzymanie byłego ministra sportu 23października. Tak się nie stało. Czwórka prokuratorów, którzy rozpracowywali korupcję w warszawskim Centralnym Ośrodku Sportu,zażądała wyjaśnień od CBA. Biuro miało odmówić.

Działania Janickiej wywołały bunt prokuratorów na kierowniczych stanowiskach w stołecznej prokuraturze, którzy zespołowo chcieli się podać do dymisji. Na ich wniosek o dymisję Janickiej wystąpiła Marzena Kowalska, ówczesna szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Jednocześnie na wniosek Kowalskiej wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec Janickiej.

Jak wynika z informacji "Rz", Kowalska w tym wniosku stwierdziła, że dowiadywała się o ustaleniach podległej jej prokuratury z gazet albo czerwonego paska w telewizji.

"Wszyscy prokuratorzy doskonale wiedzą, że Kowalska musiała wiedzieć o wszystkim" - komentuje Janicka.