– Dużo czasu pochłaniają im telewizja i Internet. Dorośli nie za bardzo potrafiliby funkcjonować w podobnym rytmie, w jakim funkcjonuje dziś młody człowiek, czyli w tak dużym natężeniu bodźców – mówi prof. Jacek Kurzępa, socjolog z wrocławskiej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, który zbadał styl życia młodych ludzi (w wieku 14 – 25 lat).
Pytał ich m.in., jak spędzają wolny czas. Mogli wskazać kilka możliwości.
Najczęściej wymieniali spotkania z przyjaciółmi (75 proc.), a zaraz potem telewizję i Internet (65 proc.).
młodych w wolnym czasie czyta książkę. Sport uprawia tylko 23 proc.
Ale już zapytani, co lubią robić najbardziej oraz na co poświęciliby dodatkowe wolne dziesięć godzin w tygodniu, odpowiadają inaczej. Wcale nie marzą, by tkwić przed komputerem czy telewizorem. Tylko 6 proc. odpowiedziało, że TV jest ulubioną formą spędzania czasu (co piąty spędzałby przed ekranem dodatkowe dziesięć godzin), a 16 proc. wskazało na Internet (co trzeci przeznaczyłby na surfowanie dodatkowy czas).
Skąd ta rozbieżność? – Młodzi zdają sobie sprawę, że oglądanie telewizji czy siedzenie przed komputerem to zapchajdziura wolnego czasu, ale nie widzą alternatywy – tłumaczy prof. Kurzępa.
Jak wyglądają najważniejsze dla nich spotkania z rówieśnikami i przyjaciółmi? – Spotykamy się w domach albo w pubach i po prostu rozmawiamy – opowiada 17-letni Jędrzej Stachura z Łodzi. – Czasami wynajmujemy halę ze znajomymi i gramy w piłkę nożną albo siatkówkę.
Jednak sport uprawia w wolnym czasie zaledwie 23 proc. badanych. Jeszcze mniej (7 proc.) wskazuje aktywność fizyczną jako najatrakcyjniejszą formę spędzania wolnego czasu. – Młodzi często nie wchodzą w nowe aktywności, gdyż boją się porażki – uważa prof. Kurzępa. – Bierze się to z tego, że zbyt małą wagę przywiązujemy do uczenia dzieci, jak pokonywać trudności.
Również czytanie książek nie jest ulubioną formą rozrywki. Wybiera ją 28 proc. ankietowanych.
Z badań wynika, że świat dzieci jest czasami bardzo odległy od świata rodziców. – To naturalne, że kolejne pokolenia trudniej się ze sobą dogadują, bo różni się ich język, jest mniej wspólnych tematów, wchodzą nowe technologie – zauważa dr Marcin Sińczuch z Ośrodka Badań Młodzieży Uniwersytetu Warszawskiego.
– Trudno, żeby z rodzicami chodzić na te same koncerty czy oglądać te same filmy, ale jednocześnie jest ogromna tęsknota wśród młodych ludzi, żeby rozmawiać z nimi o swoich kłopotach – dodaje pedagog Łukasz Ługowski, dyrektor warszawskiego Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii Kąt.
Czy jest więc szansa na znalezienie z rodzicami wspólnych zainteresowań? Socjolog radzi, by również rodzice starali się czerpać ze świata dzieci. – Matka może np. poprosić o pokazanie, jak posługiwać się Internetem, i już będzie okazja do bycia razem – mówi prof. Kurzępa.