Reklama
Rozwiń
Reklama

W obronie demokracji

Szefowie dyplomacji, byłe głowy państwa, aktywiści z całego świata – dyskutowali pod Wawelem o stanie demokracji

Publikacja: 04.07.2010 21:25

W obronie demokracji

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Hilary Clinton i Radosław Sikorski przewodniczyli w sobotę otwarciu konferencji z okazji dziesięciolecia Wspólnoty Demokracji, organizacji międzynarodowej powstałej z inicjatywy Bronisława Geremka i Madeleine Albright.

W swym przemówieniu inauguracyjnym sekretarz stanu USA podkreśliła wagę społeczeństwa obywatelskiego dla rozwoju demokracji. – Bez względu na to, jakie są nasze cele, posuwamy się do przodu dzięki obywatelom, którzy starają się przekształcić wspólny interes we wspólne działania, które służą wspólnemu dobru – przekonywała szefowa amerykańskiej dyplomacji. Według niej prace Wspólnoty powinny się skupić na stworzeniu obiektywnego mechanizmu monitorowania represji wobec organizacji pozarządowych. W związku z tym ogłosiła powstanie funduszu dla aktywistów, na który administracja Obamy przeznaczy 2 miliony dolarów.

[srodtytul]Demokracja zagrożona[/srodtytul]

Wtórował jej Radosław Sikorski, który wyraził zaniepokojenie tym, że demokracja traci na świecie poparcie. – Ze sprawozdań Freedom House wynika, że przez czwarty kolejny rok globalna wolność ulegała zmniejszeniu – mówił. Nawiązał do sytuacji w krajach, gdzie demokracja jest zagrożona: w Iranie, na Białorusi, w Chinach, na Kubie, w Birmie i Korei Północnej. W sali Teatru im. Juliusza Słowackiego siedziało wielu działaczy demokratycznych, m.in. birmański opozycjonista Khin Zaw Win i chiński dysydent Han Dongfang. Dla niektórych z nich podróż do Krakowa wiązała się z dużym niebezpieczeństwem.

W konferencji uczestniczyło także ponad 70 państwowych delegacji, w tym szefowie MSZ Litwy, Ukrainy, Szwecji i Hiszpanii: Audronius Ażubalis, Kostiantyn Hryszczenko, Carl Bildt i Miguel Angel Moratinos. Uczestnicy odnowili deklarację warszawską z 2000 r. i przyjęli mapę drogową określającą działania w następnych latach w takich dziedzinach, jak walka z ubóstwem, równość płci, prawa kobiet, promowanie demokracji i reagowanie na zagrożenia dla niej. Wręczono też Nagrodę im. Bronisława Geremka kubańskiemu dysydentowi ks. Jose Conrado Rodriguezowi za jego starania na rzecz demokracji i wolności słowa.

Reklama
Reklama

Clinton i Sikorski nie ograniczyli się jednak do rozmów o demokracji. Podczas bilateralnego spotkania porozumieli się w sprawie przystąpienia Polski do globalnej inicjatywy na rzecz wydobycia gazu łupkowego i asystowali w urzędzie miasta w podpisaniu aneksu do polsko-amerykańskiej umowy o obronie przeciwrakietowej.

[srodtytul]Pochwała dla Polski[/srodtytul]

Clinton zapewniała, że nowy amerykański system obrony przeciwrakietowej, którego elementem jest rozmieszczenie w Polsce rakiet typu SM-3, jest „czysto obronny” i „nie jest zagrożeniem dla Rosji”. Według niej pierwsze elementy nowego systemu będą w stanie bronić Europy „lata wcześniej, niż zaplanowano w pierwszym planie”. – Zamiast jednostronnego, amerykańskiego zaangażowania jest to zaangażowanie sojuszników – mówiła. Obecny na spotkaniu szef MON Bogdan Klich powiedział dziennikarzom, że nie wiadomo, ile dokładnie rakiet SM-3 będzie wchodziło w skład systemu. Zapewniał jednak, że będzie on operacyjny w 2018 roku. Clinton pochwaliła Polskę za decyzję o wejściu do globalnej inicjatywy na rzecz wydobycia gazu łupkowego. – Cieszę się, że minister Sikorski przyjął nasze zaproszenie – mówiła. Szefowa amerykańskiej dyplomacji złożyła kwiaty pod Krzyżem Katyńskim u stóp Wawelu i w hołdzie ofiarom katastrofy smoleńskiej. Przed południem zwiedziła muzeum w dawnej Fabryce Schindlera, gdzie zadeklarowała wsparcie rządu USA dla Muzeum Auschwitz-Birkenau w wysokości 15 mln dolarów.

[ramka][b]Nagroda im. Bronisława Geremka[/b]

[srodtytul]Ksiądz, który pisał listy do Castro[/srodtytul]

57-letni kubański dysydent ks. Jose Conrado Rodriguez, laureat Nagrody im. Bronisława Geremka, mówi sam o sobie skromnie: „zwykły duchowny”. Pracuje w jednej z najuboższych parafii Santiago de Cuba. – Odprawiam msze, opiekuję się chorymi i więźniami i próbuję pokazywać młodym odpowiednią drogę w życiu – opowiada „Rz”. Prawie 15 lat temu, gdy wobec rozpadu ZSRR Kuba znalazła się w kryzysie, napisał list do Fidela Castro. Domagał się wolności i poszanowania praw człowieka. Nie było odpowiedzi. W grudniu 2009 roku napisał drugi list, tym razem do brata Fidela, prezydenta Raula Castro. „Codzienne trudności stały się dla ludzi tak przygniatające, że pogrążamy się w smutku i beznadziei” – napisał. Tym razem, dzięki rozwijającemu się dialogowi między Kościołem katolickim a władzą udało się list rozpowszechnić na całej wyspie. Choć wiele razy cierpiał za swą działalność opozycyjną, nie uważa się za ofiarę. – Boli mnie, gdy moi parafianie są prześladowani, nękani – twierdzi. Z nagrody się cieszy, choć obawia się, że pogorszy jego sytuację w kraju. Wierzy jednak, że Kuba jest w drodze do demokracji. – Widać zmiany. Kiedyś, w nie tak dalekiej przyszłości, będziemy wolni – twierdzi.

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama