Reklama
Rozwiń
Reklama

Kto podpisał projekt Platformy

Ustawę Platformy o fundacjach politycznych sygnowali ludowcy. Niczego nie podpisywaliśmy – mówi kilku z nich

Publikacja: 18.12.2010 01:29

Eugeniusz Kłopotek (trzeci od lewej) i Jan Łopata (pierwszy z prawej) utrzymywali w rozmowie z „Rz”,

Eugeniusz Kłopotek (trzeci od lewej) i Jan Łopata (pierwszy z prawej) utrzymywali w rozmowie z „Rz”, że projektu nigdy nie widzieli i nie składali pod nim podpisów

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys

– To jakaś manipulacja! Nie znam tej ustawy! Albo moje nazwisko zostało dodane przez pomyłkę, albo to jest jakiś szacher-macher – denerwuje się poseł Jan Łopata (PSL), który o tym, że własnoręcznym podpisem poparł przygotowany przez PO projekt ustawy o fundacjach politycznych, dowiedział się dopiero w czwartek, od dziennikarza „Rz”.

Projekt ustawy Platformy, wprowadzający m.in. obowiązek przeznaczania przez każdą partię 25 proc. otrzymanej subwencji budżetowej na rzecz eksperckiej fundacji z nią związanej, trafił w czwartek pod obrady Sejmowej Komisji Ustawodawczej. Pojawiły się bowiem wątpliwości co do zgodności projektu z konstytucją.

– Wątpliwości zostały rozwiane. Teraz projekt trafi do Sejmu pod pierwsze czytanie – mówi „Rz” poseł Agnieszka Pomaska (PO), sprawozdawca projektu.

Jednak, jak ustaliła „Rz”, po czwartkowym posiedzeniu komisji wątpliwości natury legislacyjnej jeszcze przybyło. Dlaczego? Bo pod projektem ustawy, na drukach z podpisami osób popierających projekt, obok dwóch kartek zawierających 45 podpisów posłów PO są dwie kartki z siedmioma podpisami posłów PSL. A część z nich nie wiadomo, jak się tam znalazła.

– Nie widziałem tego projektu na oczy i nigdy go nie podpisywałem – mówił „Rz” w czwartek wieczorem poseł PSL Eugeniusz Kłopotek. Choć dodaje, że podpisy i jego, i jego kolegów klubowych są oryginalne: – Ale jak to się stało, że zostały przypięte do tego właśnie projektu ustawy, nie mam pojęcia.

Reklama
Reklama

– Na 100 proc. mogę powiedzieć, że nie znam tego projektu ustawy, a nie mam w zwyczaju podpisywać czegoś, czego nie czytałem – twierdzi Jan Łopata.

Nieoficjalnie ludowcy dodają, że kartki z ich podpisami, w odróżnieniu o tych, na których znalazły się podpisy posłów PO, nie zawierały nadtytułu: „lista posłów popierających projekt ustawy o fundacjach politycznych”. – Nie ma tam nic oprócz podpisów. Kiedyś mieliśmy zwyczaj zostawiać w klubie takie listy podpisane in blanco na wypadek, gdyby któryś z kolegów pilnie potrzebował poparcia. Może ktoś to dał Platformie – zastanawia się znany polityk PSL.

Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL, który dostarczył politykom PO listy z podpisami, przekonuje, że to bzdura. – Ja podpisałem z pełną świadomością i ci posłowie, którzy podpisywali w klubie, mieli świadomość, co podpisują – mówi „Rz”.

Ale, jak ustaliliśmy, po naszym pytaniu o sprawę Żelichowski w piątek przeprowadził wiele pilnych rozmów z podpisanymi pod ustawą ludowcami. Efekt? Niektórzy odzyskali pamięć. – Nie pamiętałem, że podpisałem, ale po rozmowie w klubie sobie przypomniałem. To było tuż po katastrofie smoleńskiej, więc mogłem zapomnieć (projekt przygotowano dopiero we wrześniu – red.) – mówi „Rz” poseł Bronisław Dutka, który dzień wcześniej przekonywał, że „dokumentu nie podpisał, a sprawę trzeba wyjaśnić”. Dutka zaznacza też, że Klub PSL czeka dyskusja, czy nie wycofać się z poparcia dla tej ustawy.

– W klubie mówią, że podpisałem, to niech tak będzie. Chociaż ja tego momentu nie pamiętam – powiedział „Rz” w piątek Kłopotek.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama