Reklama

Zarzuty dla reżysera za incydent podczas ekshumacji na Powązkach

Znany reżyser Grzegorz B. usłyszał zarzuty w związku z incydentem podczas wrześniowej ekshumacji ofiary katastrofy smoleńskiej na Starych Powązkach - dowiedziała się rp.pl

Aktualizacja: 04.01.2013 13:12 Publikacja: 04.01.2013 12:59

Zarzuty dla reżysera za incydent podczas ekshumacji na Powązkach

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Grzegorz B. odpowie za uderzenie policjanta i zmuszanie go w ten sposób do zaniechania czynności służbowych oraz za „naruszenie miru domowego".

– Wdarł się na teren cmentarza i nie chciał go opuścić – tłumaczy Dariusz Ślepokura, rzecznik stołecznej prokuratury.

Do obu zarzucanych czynów doszło 18 września ub. roku na warszawskich Starych Powązkach. Wówczas na zlecenie wojskowej prokuratury dokonywano tam ekshumacji wiceprzewodniczącej fundacji "Golgota Wschodu" Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Podczas ekshumacji cmentarz był zamknięty dla osób postronnych, a wejść pilnowała żandarmeria wojskowa. Terenu wokół pilnowała policja. Przed wejściem na cmentarz zgromadziła się grupa kilkudziesięciu osób z klubów "Gazety Polskiej", z transparentami "Żądamy prawdy" i "Smoleńsk - nie pozwolimy zakłamać prawdy". Przybyli też posłowie PiS, m.in. Antoni Macierewicz i Anna Fotyga.

Kilka osób próbowało przedostać się na teren cmentarza przechodząc przez mur. Był wśród nich Grzegorz B., któremu to się udało. Policja próbowała wywieźć go z terenu cmentarza, jednak po przepychankach z policją i żandarmerią wojskową pikietujący i posłowie PiS nie dopuścili do wyjazdu radiowozu z terenu cmentarza. Podczas przepychanek krzyczeli "Uwolnić Grzegorza Brauna. On tylko wykonywał swoje obowiązki, dokumentował ekshumację", "Tu jest Polska".

Zarzuty reżyser usłyszał  w czwartek w prokuraturze na warszawskiej Woli. Stawił się tam dobrowolnie na wezwanie śledczych. – Podejrzany nie przyznał się do winy. Odmówił też składania wyjaśnień – mówi prok. Ślepokura.

Reklama
Reklama

Grzegorzowi B. za zarzucane czyny grozi do trzech lat więzienia.

Niezależnie od postępowania dotyczącego incydentu w czasie ekshumacji prokuratura zajmuje się też wystąpieniem reżysera w słynnym klubie Ronina. We wrześniu Grzegorz B. miał powiedzieć: "Kule powinny świstać, a mamy kabaret. To kolejny przesąd to wiara w pacyfizm." Dodał, że "wiara, że tu można cokolwiek załatwić, jak nie zostaną w sposób nagły, drastyczny wyprawieni na tamten świat z tuzin redaktorów "Wyborczej" i ze dwa tuziny drugiej gwiazdy śmierci mediów centralnych - TVN. Nie wspominam o etatowych zdrajcach ze starego reżimu. Jeśli się nie rozstrzela co dziesiątego, to znaczy: hulaj dusza, piekła nie ma. Jeżeli nie karze się śmiercią za zdradę, to co?" - mówił Grzegorz B.

W tej sprawie nie usłyszał on dotąd zarzutów. – Na razie przesłuchujemy uczestników spotkania. Zabezpieczono też nagrania z niego. Powołano także biegłego z zakresu fonoskopii, w celu sporządzenia stenogramu z tego spotkania – opowiada prok. Ślepokura. Dodaje, że po zakończeniu tych czynności śledczy zdecydują co dalej z tą sprawą.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Kraj
Czy cmentarz w Otwocku kryje masowy grób żołnierzy AK? Sensacyjny post prezydenta miasta
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama