Powoli mija czas pogłębionych blogerskich analiz, merytorycznych komentarzy i dywagacji. W polskiej sieci zaczyna liczyć się szybkość reakcji, dowcip komentarzy, również rysunkowych, często zjadliwość krytyki.

– W cenie jest reagowanie w czasie rzeczywistym, tworzenie i zarządzanie społecznościami, wykorzystywanie tej siły, którą dają nowe media – ocenia Eryk Mistewicz, wydawca „Nowych Mediów".

Ważne jest reagowanie w czasie rzeczywistym i zarządzanie społecznościami

Młodzi ludzie, którzy sieć odkryli stosunkowo niedawno, choć nie rezygnują z tradycyjnej (polegającej na komentowaniu) roli blogerów, szybko nauczyli się ją wykorzystywać jako potężny instrument społecznego, a zwłaszcza politycznego, nacisku. Coraz częściej są w tym skuteczni.

Wygonił Lenina

Niedawno zorganizowana na portalu społecznościowym Facebook „Goń z reklamy bolszewika" przyciągnęła tysiące internautów. I w efekcie przyczyniła się do wstrzymania przez Polską Telefonię Cyfrowa emisji kontrowersyjnej reklamy, w której główną rolę odgrywała postać twórcy komunizmu Włodzimierza Lenina. Uderzało, że akcja zorganizowana jest niezwykle profesjonalnie. Zamiast coraz częstszych w polskiej przestrzeni wyzwisk i bluzgów organizator akcji nakłaniał do wysyłania skarg do Rady Reklamy.

„Rz" udało się do niego dotrzeć. Maciej Cudera ma 24 lata i jest studentem Politechniki Gdańskiej na Wydziale Zarządzania i Ekonomii. W sieci nie jest nowicjuszem, choć to dopiero ostatnia akcja przyniosła mu rozgłos. Zaczynał od forów dyskusyjnych jako nastolatek, pisząc anonimowo. Później wygrał konkurs portalu Wiadomosci24.pl na Dziennikarza Obywatelskiego 2011 roku w kategorii „Publicystyka". Dlaczego rozpoczął drugie, wirtualne życie?

– To chęć konfrontowania swoich poglądów z innymi, możliwość wpłynięcia na świadomość innych osób oraz przede wszystkim zdobywanie wiedzy. Jest wiele rzeczy, o których przeciętny Polak nie ma zielonego pojęcia, z czego nie zdaje sobie sprawy – mówi „Rz" Cudera.

Przekonuje, że od Internetu uzależniony nie jest. Choć można zauważyć, że sieć wciąga go coraz bardziej.

– Taka aktywność daje przede wszystkim wielką satysfakcję. Tym większą, im bardziej dostrzegalne są skutki działań i im bardziej przekładają się one na otaczającą rzeczywistość – mówi Cudera.

Blogerzy się trzymają

Organizator akcji „Goń z reklamy bolszewika" jest dopiero na początku internetowej kariery. Uznaną gwiazdą sieci jest Paweł Rybicki, znany jako bloger „Rybitzky". To właśnie ostry, polityczny blog przyniósł mu rozgłos w sieci.

– Internetu używam od kilkunastu lat, ale przez pierwsze kilka lat zajmowałem się w nim głównie graniem w tekstowe rpg. Prawdziwe internetowanie zacząłem po założeniu bloga na Salonie24 jesienią 2006 r. Swoje znaczenie miało też moje „wsiąknięcie" w Twittera od wiosny 2009 – opowiada „Rz". – Uznałem Internet za dobre miejsce do publicznego wyrażania poglądów. W zasadzie jedyne takie w Polsce – dodaje.

Ale są i tego konsekwencje. Wirtualne życie coraz bardziej „pożera" życie prywatne młodego blogera. – Pytam się ostatnio kolegi, czemu do mnie dawno nie dzwonił, a on na to „przecież dobrze wiem, co u ciebie, czytam twojego Twittera" – śmieje się Rybicki.

Nasz rozmówca ma 29 lat, jest absolwentem politologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Zawodowo pracuje jako redaktor serwisów internetowych. To doświadczenie przydaje mu się też w wirtualnym świecie. Organizował kilka głośnych akcji internetowych. Efektem jednej z nich było kilka tysięcy e-maili, jakie widzowie TVN wysłali do stacji z żądaniem zwolnienia prezentera Jarosława Kuźniara.

Coraz bardziej popularny w sieci jest też inny z prawicowych blogerów Grzegorz Wszołek. Mieszka w Krakowie, studiuje historię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wspólnie z Rybickim organizował kilka głośnych akcji społecznościowych. Ale znany jest przede wszystkim z bloga. Na polityczne wydarzenia reaguje niemal natychmiast. Swoje wpisy umieszcza nawet kilka razy dziennie. To przysporzyło mu zwolenników, ale i zagorzałych przeciwników. W „privach", jakie otrzymuje, wyzwiska mieszają się z pogróżkami.

– Jeśli mam napisać jakiś tekst albo śledzić ważne wydarzenie polityczne, to zazwyczaj dochodzi do pewnej kolizji interesów. Polityka wygrywa z mniej znaczącymi zajęciami na uczelni – śmieje się Wszołek.

Choć zaznacza stanowczo:– Dziewczyna zaś stara się być wyrozumiała, sama interesuje się polityką i o wiele wydarzeń pyta. Ale kolizji nie ma, bo akurat kobieta ma zawsze pierwszeństwo.

Druga strona mocy

Nową gwiazdą po lewej stronie Internetu staje się bloger Bartosz Wiciński. Tego 36-letniego mieszkańca Opola, z wykształcenia księgowego, zarabiającego na życie „na domenach internetowych", Internet wciągnął przed dziesięcioma laty.

Jak sam mówi, od 7 lat „mieszka w sieci" na stałe. Polityką interesuje się od bardzo dawna.

– Większość moich znajomych nie śledzi z taką dokładnością bieżących wydarzeń politycznych, a to się wiąże z tym, że nie możemy tak do końca przedyskutować w danym momencie tego, co się aktualnie dzieje. To chyba sprawiło, że zdecydowałem się na założenie bloga na Salon24.pl – mówi „Rz" Wiciński.

Popularny bloger tłumaczy „Rz", że sieć go pochłonęła, bo tu znalazł to, czego poszukiwał.

– Prywatnie spełniam się, gdy co jakiś czas mogę z kimś podyskutować na temat mojego hobby, bo politykę traktuję jako hobby. A zawodowo? Pracuję na Internecie także zawodowo, też się spełniam, zarabiając na „kieliszek chleba" – mówi.

Ostry szkic Internetu

Coraz popularniejszy w polskiej sieci jest też Cezary Krysztopa, bloger i grafik. Jego satyryczne rysunki są powielane na portalach społecznościowych przez tysiące internautów. Ma 38 lat, pochodzi z Podlasia, choć mieszka w Warszawie. Z wykształcenia jest architektem, przez kilkanaście lat pracował w swoim zawodzie. W wirtualnym świecie mieszka już sześć lat. Lubi biegać, jeść i jak sam mówi „nigdzie daleko nie wyjeżdżać".

– Działalność internetową rozpocząłem, ponieważ chciałem pokazać innym swoje rysunki, a nie miałem dostępu do innych środków przekazu – tłumaczy w rozmowie z „Rz".

– Dzięki działalności w Internecie, co mnie samego bardzo zaskoczyło, zacząłem mieć wrażenie, że mam jakiś wpływ na przestrzeń publiczną – dodaje.

Krysztopa otwarcie przyznaje, że wirtualny świat prowadzi do permanentnej kolizji z tzw. realem. Dlatego postanowił właśnie połączyć obie płaszczyzny. – Mamy właśnie z kolegą Marcinem Kacprzakiem okazję do zbudowania własnego miejsca w sieci, które będzie się nazywało „Kubek Polityczny" – tłumaczy.

Nie wszystkie dzisiejsze gwiazdy w sieci chcą się ujawniać. Prywatności pilnie strzeże twórca jednego z najbardziej popularnych facebookowych profili „Ministerstwo Prawdy".

Kronikarz neo PRL

To on na kanale Youtube w stylu znanym z peerelowskich kronik filmowych wyśmiewa poczynania rządu Donalda Tuska i meandry poprawności politycznej.

Nam się udało dowiedzieć, że ma 28 lat, najczęściej mieszka w Krakowie, z zawodu jest historykiem. W sieci siedzi już 12 lat, zaczynał od tworzenia społecznościowej gry typu mikronacje polegającej na tworzeniu wirtualnych państw.

Mam za dużo różnych pomysłów, a za mało czasu na ich realizację. Co odbija się na życiu w realu. W chwili obecnej już powinienem iść robić obiad, a siedzę przed komputerem – żartuje. Ale przyznaje: – Prywatnie daje mi satysfakcję. Wiele osób docenia to, co robię. To miło. Zawodowo pozwala jakoś przeżyć. Ale jest to bardzo niepewny kawałek chleba.