Motywem przewodnim wizyty Szimona Peresa w Polsce jest historia. Nic dziwnego, skoro przypadła ona w 65. rocznicę powstania w getcie warszawskim. Jednak polsko-żydowskie rozmowy na temat przeszłości nie ograniczyły się do Holokaustu.
– Tu rozwijała się żydowska kultura, tu powstawały żydowskie organizacje. Żyliśmy w Polsce niemal tysiąc lat – mówił prezydent Peres, który urodził się w 1923 roku w Wiszniewie na Wileńszczyźnie.
Towarzyszący mu na konferencji prasowej Lech Kaczyński przypominał zaś o żydowskim wkładzie w polski czyn zbrojny. – Tysiące żydowskich żołnierzy walczyło w wojnie 1939 roku. Wcześniej bili się w Legionach Piłsudskiego i w powstaniach. W armii Księstwa Warszawskiego były żydowskie pułki. Właśnie o tych aspektach wspólnej historii chcielibyśmy przypominać – mówił prezydent.Szimon Peres podziękował Lechowi Kaczyńskiemu „za wyjątkowo wzruszające” uroczystości poświęcone bojownikom warszawskiego getta. – Czegoś takiego jeszcze nie było. Bardzo dziękuję za udział narodu polskiego w smutku narodu żydowskiego – powiedział.Mówiąc zaś o Holokauście wyraźnie podkreślił, kto był jego sprawcą. – Gdyby nie było niemieckiego najazdu na Polskę, do tej tragedii by nie doszło. Również Polacy zapłacili wysoką cenę podczas okupacji – oświadczył izraelski prezydent.
Obecni na konferencji Izraelczycy podkreślali wielką wagę tych słów. – Dla pokolenia moich rodziców byłoby to nie do zaakceptowania. Coraz więcej Żydów rozumie jednak, że historia II wojny światowej naprawdę nas łączy – powiedziała „Rz” dziennikarka gazety „Haarec” Lily Galili.
Przez wiele lat wydarzenia ostatniej wojny światowej dzieliły oba narody. Zgodnie z tezą o wyjątkowości Holokaustu Żydzi niechętnie mówili o polskich ofiarach. Wielu z nich patrzyło na Zagładę przez pryzmat przypadków szmalcownictwa czy obojętności części polskich sąsiadów.