Reklama

Zabójców zdradzi karta płatnicza?

Śledczy sprawdzają, gdzie mogły zostać kupione ubranka dwulatka i czy płacono za nie kartą

Publikacja: 23.06.2010 05:03

Portret zmarłego chłopca można zobaczyć na stronie śląskiej policji www.slaska.policja.gov.pl

Portret zmarłego chłopca można zobaczyć na stronie śląskiej policji www.slaska.policja.gov.pl

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Ciało ok. dwuletniego chłopca znalazło przypadkiem 19 marca dwóch nastolatków przechodzących obok stawu hodowlanego na peryferiach Cieszyna. Leżało tam kilka dni. Mimo szeroko zakrojonego śledztwa, niekonwencjonalnych metod operacyjnych i zorganizowania najprawdopodobniej największej akcji w historii polskiej policji, do dziś nie udało się ustalić, kim był chłopczyk, gdzie mieszkał, jakiej jest narodowości ani kim są jego rodzice. Hipoteza zakłada, że dziecko zostało zamordowane.

– Kilka razy wydawało nam się, że nastąpił przełom w śledztwie. Po sprawdzeniu jednak okazywało się, że wracamy do punktu wyjścia. Dlatego działamy niekonwencjonalnie i spra- wdzamy każdy trop, który może nas doprowadzić do ustalenia tożsamości dziecka – mówi “Rz” Mariusz Białoń z cieszyńskiej policji.

Teraz śledczy podążają tropem ubranek chłopczyka. W wyjaśnieniu zagadki jego śmierci może bowiem pomóc weryfikacja tysięcy transakcji w dziecięcych sklepach odzieżowych. Dlaczego? Śledczy mają nadzieję, że rodzice czy opiekunowie chłopca, którzy wciąż są nieznani, zapłacili za ubranka kartą płatniczą, i w ten sposób trafią na ich ślad. Policja chce sprawdzić wszystkie transakcje w tych sklepach, również za granicą.

Rzecznik prokuratury Małgorzata Borkowska tłumaczy: – Przykładowo do sklepów trafiła partia pięciu tysięcy spodni w rozmiarze i kolorze takim, jakie miał na sobie chłopiec. Ta odzież z tej partii w tym rozmiarze była kupowana w całym kraju. To jest teraz sprawdzane: spodenki, kurtki i bluzki.

Chłopczyk miał na sobie między innymi czerwoną kurtkę ortalionową z serii “Mini Moni”, szary sweterek polo w pasy z aplikacją kotwicy z guzikami “Cool Club”, buty trapery z napisem “Kids”. To markowe ciuchy z polskich sklepów Smyk i 5-10-15.

Reklama
Reklama

Weryfikację ubrań utrudnia to, że poszczególne części garderoby chłopca można było kupić w sklepach nie tylko na terenie całej Polski, ale także w Republice Czeskiej.

Dziś wydaje się coraz bardziej prawdopodobna wersja, że chłopczyk nie był obywatelem Polski, ale np. Czechem, Słowakiem, Rosjaninem. Dlatego chłopca nie kojarzą sąsiedzi.

Prokuratura ujawniła wczoraj, że na ubraniach dwulatka zostały zabezpieczone także ślady biologiczne, które nie należały do chłopca. Na razie nie ma ich jednak z czym porównać.

W ciągu trzech miesięcy śledztwa śląscy policjanci przy pomocy pracowników ośrodków pomocy społecznej sprawdzili prawie 47 tysięcy rodzin w województwie śląskim, które mają dziecko w wieku zbliżonym do zmarłego chłopca. Bez skutku.

– Zostały nam najtrudniejsze zagraniczne adresy. To znaczy te, gdzie dzieci mają tu zameldowanie, ale mieszkają za granicą – tłumaczy Mariusz Białoń.

Jeśli i to nie przyniesie efektu, funkcjonariusze sprawdzą według tego klucza rodziny w całej Polsce, a jest ich setki tysięcy.

Reklama
Reklama

Sekcja zwłok dwulatka wykazała, że chłopczyk zginął w wyniku powikłań po silnym uderzeniu w brzuch (nie wiadomo, czy była to pięść, but czy np. uderzenie huśtawki). Doszło do perforacji jelita, a z tego wywiązało się zapalenie otrzewnej. Pod koniec kwietnia pochowano go na cmentarzu w Cieszynie. Bezimiennie.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama