Reklama
Rozwiń
Reklama

Co prokuratura wie o aferze

Sejmowi śledczy z komisji hazardowej mają się dziś spotkać z prokuratorami. Chcą ich zapytać o postępy w dochodzeniu

Aktualizacja: 20.07.2010 08:12 Publikacja: 20.07.2010 02:37

Spotkania z prokuratorami domagali się posłowie opozycji z hazardowej komisji śledczej.

– Nie wyobrażam sobie pracy nad raportem końcowym do czasu, aż spotkamy się z prokuratorami, którzy badają aferę, i usłyszymy od nich, jakie są postępy w ich śledztwie – tak wniosek o spotkanie uzasadniał wiceprzewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz (Lewica). Wczoraj w rozmowie z „Rz” dodawał, że z dzisiejszym spotkaniem wiąże spore nadzieje.

Przeciwnego zdania są posłowie PO. – Nie sądzę, byśmy się dowiedzieli czegokolwiek nowego. Kilka takich spotkań już było. Za każdym razem wyglądały tak samo i tak samo nic nie wnosiły do sprawy. Choćby dlatego, że prokuratura bada nieco inne wątki niż komisja. Tak naprawdę to raczej oni mogą się dowiedzieć czegoś od nas, a nie na odwrót – ocenia natomiast Sławomir Neumann. Dodaje, że szanse na nowe informacje są tym mniejsze, że od pewnego czasu prokuratura w miarę na bieżąco przesyła posłom materiały. – W gruncie rzeczy prokuratorzy potwierdzą to, co i tak jest w dokumentach – zaznacza.

Arłukowicz zwraca jednak uwagę, że w ciągu kilku miesięcy, gdy nie zbierała się komisja śledcza, prokuratorzy z pewnością poczynili postępy.

– Mam do nich parę ważnych pytań. I nadzieję, że metody operacyjne, jakimi dysponuje prokuratura, pozwolą na doprecyzowanie odpowiedzi na kilka istotnych pytań – wyjaśnia Arłukowicz.

Reklama
Reklama

Poza spotkaniem z prokuratorami komisja hazardowa ma też na dziś zaplanowane przesłuchanie Bożeny Pleczeluk, szefowej Departamentu Ekonomiczno-Finansowego Ministerstwa Sportu. Posłowie zdecydowali o jej wezwaniu w ubiegłym tygodniu.

Również w tej sprawie wniosek złożyli przedstawiciele opozycji. Arłukowicz argumentował, że jej przesłuchanie może pomóc posłom w poznaniu okoliczności, w jakich powstało pismo z 30 czerwca ubiegłego roku.

Ówczesny minister sportu Mirosław Drzewiecki zwracał się w nim do resortu finansów z prośbą o wycofanie się z planów wprowadzenia tzw. dopłat do gier na automatach o niskich wygranych. A o to właśnie chodziło biznesmenom branży hazardowej, którzy lobbowali u polityków Platformy. Drzewiecki tłumaczył potem posłom, że pismo to było efektem urzędniczej pomyłki. Wersji tej zaprzeczył jednak Rafał Wosik, dyrektor Departamentu Prawno-Kontrolnego, który je przygotowywał. Z kolei Pleczeluk opiniowała ten dokument.

– Będziemy pytać ją między innymi, czy merytorycznie akceptowała treść pisma – zapowiada Arłukowicz.

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora

[mail=k.manys@rp.pl]k.manys@rp.pl[/mail][/i]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarzy „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama