Rosjanie w swoim śledztwie nie wezmą pod uwagę zeznań kontrolerów z kwietnia i proszą o to samo Polaków. Co zdecydują nasi prokuratorzy?
– Prowadzący śledztwo analizują przepisy zarówno polskie, jak i międzynarodowe. Potem będą mogli zająć stanowisko – odpowiada „Rz” płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. O treści nowych zeznań nie chce mówić.
Mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy: – Mamy do czynienia najprawdopodobniej z manipulacją materiałem dowodowym w kierunku dopasowania go pod jedną tezę dowodową: że winni katastrofy są piloci polskiego samolotu.
Uważa, że decyzja rosyjskiej prokuratury unieważniająca kwietniowe zeznania nie wiąże naszych śledczych. – Jeżeli wcześniejsze protokoły nie są sprzeczne z polskim porządkiem prawnym, to moim zdaniem nie ma podstaw, by je kwestionować – zaznacza.
Dlaczego Rosjanie unieważnili poprzednie zeznania? Jak ujawniła niedawno „Rz”, powołali się na art. 166 rosyjskiego kodeksu postępowania karnego. Wskazali na wątpliwości dotyczące „czasu i miejsca” przesłuchań oraz istniejące sprzeczności. Z kwietniowych protokołów przesłuchań wynikało bowiem, iż ci sami śledczy mieli przesłuchiwać kontrolerów w tym samym czasie w różnych miejscach.
Tymczasem szef MSWiA Jerzy Miller zapowiedział, że szkic opinii do raportu Międzpaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) o katastrofie smoleńskiej będzie gotowy w przyszłym tygodniu. Podkreślił, że jeśli Rosjanie nie uwzględnią uwag, strona polska będzie chciała, by dołączono je do końcowego raportu. Miller mówił też o konsultacjach polskiej komisji z USA.