Do incydentu doszło w piątek nad ranem. Pożar, który wybuchł w bloku, objął mieszkanie na 10. piętrze budynku. 

Alarm powietrzny w Rumunii. Poderwano myśliwce F-16

Lekko ranne zostały dwie osoby, obie zabrano do szpitala – podaje serwis Digi24.ro. Z kolei przedstawiciel rumuńskiego Inspektoratu ds. Sytuacji Nadzwyczajnych ppłk Catalin Sion poinformował o dwóch innych osobach, które doznały ataku paniki w związku z atakiem i którym udzielono pomocy na miejscu.

 

Czytaj więcej

Katarzyna Pełczyńska Nałęcz o rosyjskim dronie w Rumunii: To nie jest wbrew woli Rosji

Przed uderzeniem drona w powiatach Brăila, Tulcea i Galați ogłoszono alarm powietrzny, a Rumunia poderwała dwa myśliwce F-16. Ministerstwo Obrony Rumunii podało, że piloci myśliwców otrzymali zgodę na strącanie obiektów powietrznych w czasie trwania alarmu. Rzecznik resortu obrony Rumunii pytany o to, czemu myśliwce nie strąciły drona, który spadł na blok w Galați, wyjaśnił, że rumuńska armia „nie może stwarzać większego zagrożenia niż to, któremu miałaby zapobiec”. To sugestia, że wystrzelenie rakiety przechwytującej w terenie zabudowanym mogłoby być większym zagrożeniem niż uderzenie drona. 

Na późniejszej konferencji prasowej gen. Gheorghe Maxim z Ministerstwa Obrony Rumunii tłumaczył, że rumuńska armia miała zbyt mało czasu, by strącić rosyjskiego drona. Jak tłumaczył, najpierw problemem było to, że Rumunia nie może strącać dronów nad przestrzenią powietrzną innego państwa, więc nie można było strącić drona zanim ten wleciał nad Rumunię. Natomiast cztery minuty, jakie minęły od wlecenia drona nad Rumunię do uderzenia w blok to, jak mówił gen. Maxim, zbyt krótki czas, by namierzyć, sklasyfikować i zniszczyć cel. – Mamy naziemne zestawy obrony przeciwlotniczej, które zostały zaprojektowane i wykonane przed 2023 rokiem, gdy rozpoczęła się ta wojna dronowa (...) Rumunia musi zmodernizować te systemy – dodał. 

Rankiem resort obrony Rumunii poinformował, że dron, który uderzył w blok był rosyjskim dronem-kamikadze typu Gerań-2 (rosyjska wersja drona Shahed). W momencie uderzenia w blok głowica bojowa drona eksplodowała. 

Ministerstwo Obrony Rumunii podało, że od wybuchu wojny Rosji z Ukrainą (z tym ostatnim państwem Rumunia graniczy) doszło do 47 przypadków, gdy na terytorium Rumunii znaleziono szczątki rosyjskich dronów. 12 takich przypadków miało miejsce w tym roku. 

Burmistrz Galați Ionuț Pucheanu w rozmowie z Digi24 mówił, że po piątkowym incydencie „Rumunia musi zacząć stosować inną logikę i być przygotowana” na takie wypadki. Zdaniem burmistrza niezbędne jest przeprowadzanie szkoleń dla obywateli, którzy muszą wiedzieć, jak zachowywać się w takiej sytuacji.

– Trzeba działać w ciągu minut, o 2 w nocy, po tym, jak jest się wyrwanym ze snu, zabrać dzieci i udać się, gdzie? – mówił Pucheanu dodając, że w Galați nie ma miejsca w schronach dla wszystkich mieszkańców. – To rzeczywistość, z którą się mierzymy i musimy o tym mówić. 

Burmistrz stwierdził, że dotychczas władze starały się nie wywoływać paniki przekazując informacje na temat tego, gdzie są schrony i jak zachowywać się w przypadku zagrożenia powietrznego, by nie stwarzać wrażenia, że istnieje zagrożenie ataku ze strony Rosji. – Ale jesteśmy w sytuacji, w której musimy wziąć sobie do serca, że musimy wyjaśnić ludziom, co powinni robić (w takiej sytuacji) – podsumował. 

Rumuńskie radary wykrywały więcej dronów w pobliżu granicy Rumunii

W komunikacie resortu obrony Rumunii czytamy, że w nocy z 28 na 29 maja doszło do rosyjskiego ataku na ukraińską infrastrukturę w bezpośrednim sąsiedztwie granicy między Ukrainą a Rumunią. „Jeden z dronów wleciał w przestrzeń powietrzną Rumunii i był namierzany przez radary w rejonie Galați” – czytamy w komunikacie. Rumuńskie radary wykryły też inne drony poruszające się w pobliżu rumuńskiej przestrzeni powietrznej. 

W związku z zagrożeniem powietrznym o godzinie 1.19 z bazy sił powietrznych w Fetești wystartowały dwa myśliwce F-16, Rumunia poderwała też śmigłowiec IAR 330. 

Bogdan Rodeanu, parlamentarzysta Związku Zbawienia Rumunii z Galați, napisał na swoim profilu na Facebooku, że „konsekwencje ataku mogły być poważniejsze”. „Na szczęście nie mówimy o zabitych, ale są ranni” – podkreślił. „Nie spodziewałem się widzieć takich obrazków w Galați” – dodał.

Ukraińskie Siły Powietrzne informowały w nocy, że rosyjskie drony pojawiły się nad graniczącym z Rumunią obwodem odeskim. 

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Rosja zapowiada zniszczenie Kijowa. Atomowe mocarstwa powinny zareagować

Do najpoważniejszego jak dotąd incydentu z rosyjskimi dronami w państwie NATO doszło w Polsce, w nocy z 9 na 10 września. Wówczas to ponad 20 rosyjskich dronów – jak się potem okazało nieuzbrojonych w głowice bojowe dronów-wabików typu Gerbera – wleciało w przestrzeń powietrzną Polski, a kilka zostało strąconych przez poderwane myśliwce polskie i sojusznicze (holenderskie). W czasie incydentu uszkodzony został dom w miejscowości Wyryki, w który, jak się okazało, uderzyła rakieta przechwytująca wystrzelona w celu strącenia jednego z dronów.