Rzeczpospolita: W ubiegłym tygodniu południowokoreańska agencja wywiadowcza NIS poinformowała o „początku bezpośredniego zaangażowania” Korei Północnej w wojnę Rosji przeciwko Ukrainie. Pjongjang miał rozpocząć już transport swoich sił specjalnych.
Dr Marceli Burdelski: Rzeczywiście, takich doniesień jest już bardzo dużo, natomiast nie mamy najważniejszej informacji – dotychczas nie zauważono jeszcze tych żołnierzy walczących. Żaden z nich nie został zabity przez stronę ukraińską i nie dostał się do niewoli. Śledzi to ukraiński wywiad, są także amerykańskie satelity. Fakty są jednak takie – w czerwcu tego roku mieliśmy wizytę Władimira Putina w Pjongjangu i podpisanie traktatu sojuszniczego. Przywódcy Rosji i Korei Północnej podpisali porozumienie, które obejmuje zobowiązanie do wzajemnej obrony, chodzi miedzy innymi o pomoc w przypadku ataku. Putin podkreślał, że „podpisana umowa o partnerstwie przewiduje między innymi wzajemną pomoc w przypadku agresji na jedną ze stron tej umowy”. Ten traktat nadal jednak nie jest ratyfikowany przez rosyjską Dumę Państwową, mimo że Putin jako prezydent już go wysłał. Rosja cały czas prowadzi natomiast różne ćwiczenia wojskowe ze swoimi sojusznikami, a Koreę Północną można za niego uznać.