Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Jewgienij Prigożyn wypowiedział wojnę rosyjskiemu Ministerstwu Obrony.
Analitycy z ISW uważają, że nawołując do zbrojnej rebelii założyciel Grupy Wagnera mógł się mocno przeliczyć, spodziewając się poparcia Putina.
Prawdopodobnie Prigożyn został zmuszony do wyboru między podporządkowaniem swoich sił rosyjskiemu MON a zbrojnym oporem po tym, jak Kreml zażądał, by nieregularne formacje wojskowe podpisały umowy z ministerstwem.
"Poważne konsekwencje nieudanej zbrojnej rebelii sugerują, że Prigożyn uważał obydwa wyjścia za równie groźne” – ocenia ISW i sugeruje, że Prigożyn naprawdę podejmie próbę obalenia obecnego Ministerstwa Obrony - mało prawdopodobne, że skuteczną.
Lider najemników prawdopodobnie liczył na poparcie generała armii Siergieja Surowikina, który wcześniej przychylnie reagował na apele Prigożyna o dostarczanie większej ilości amunicji wagnerowcom walczącym pod Bachmutem.
Tymczasem po wybuchu buntu Surowikin zaapelował do najemników, by nie wykonywali rozkazów Prigożyna.
"Jest to poważny cios dla szans Grupy Wagnera na uzyskanie poparcia Ministerstwa Obrony dla jego sprawy” – ocenia ISW.
Zauważa też, że przejęcie dowództwa wojskowego w Rostowie nad Donem - a Prigożyn poinformował już o zajęciu obiektów wojskowych w Rostowie i w Woroneżu - miałoby krytyczne i znaczące konsekwencje dla zdolności Rosji do obrony przed kontrofensywą ze strony Ukrainy.