Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Trwa nagła inspekcja gotowości bojowej rosyjskiej Floty Pacyfiku.
Zmiana związana z rosyjskim atakiem na Ukrainę ma dla NATO charakter transformacyjny. Po niedawnym przyjęciu przez sojusz Finlandii, jest to również kolejna znacząca niezamierzona konsekwencja wojny prezydenta Rosji.
NATO odchodzi o swojej taktyki, która zakłada odstraszanie przez odwet. W przeszłości teoria zakładała, że jeśli Rosjanie dokonają inwazji, państwa członkowskie będą próbowały utrzymać się do czasu, aż siły sprzymierzone, głównie amerykańskie i bazujące w kraju, będą mogły przyjść im z pomocą i dokonać odwetu na Rosjanach, aby spróbować ich odepchnąć.
Po rosyjskich okrucieństwach na okupowanych przez Rosjan terenach Ukrainy, od Buczy i Irpień po Mariupol i Chersoń, kraje graniczne, takie jak Polska i kraje bałtyckie, nie chcą już ryzykować żadnego okresu rosyjskiej okupacji. Zauważają, że w pierwszych dniach inwazji na Ukrainę wojska rosyjskie zajęły tereny większe niż niektóre kraje bałtyckie.
Czytaj więcej
Administracja prezydenta USA, Joe Bidena, poinformowała Kongres o planowanej sprzedaży Turcji pakietu modernizacyjnego do posiadanych przez ten kra...
Nowa taktyka oznacza w praktyce rewolucję: więcej wojsk stacjonujących na stałe wzdłuż rosyjskiej granicy, większą integrację amerykańskich i sojuszniczych planów wojennych, większe wydatki na wojsko i bardziej szczegółowe wymagania wobec sojuszników, by mieli określone rodzaje sił i sprzętu, by w razie potrzeby walczyć w wyznaczonych wcześniej miejscach.
Putin od dawna tłumaczy swoje działania prowokacyjnym nastawieniem NATO, ale rozpoczęta w ubiegłym roku inwazja na Ukrainę sprowokowała sojusz do porzucenia pozostałych oporów dotyczących zwiększonej liczby zachodnich wojsk wzdłuż całej granicy NATO z Rosją.
Intencją jest uczynienie sił NATO nie tylko solidniejszymi i bardziej zdolnymi, ale także bardziej widocznymi dla Rosji, co jest kluczowym elementem odstraszania.
- Debata nie dotyczy już tego, ile jest za dużo, w obawie przed zdenerwowaniem Moskwy, ale tego, ile jest wystarczająco dużo - mówi Camille Grand, były asystent sekretarza generalnego NATO ds. inwestycji obronnych.
Kraje Europy Środkowej i Wschodniej uważają, że nie należy już zapowiadać odpowiedzi na ewentualną inwazję, ale bronić każdego skrawka terytorium NATO od pierwszego dnia konfliktu.
Czytaj więcej
Brytyjskie samoloty RAF Typhoon i niemieckie siły powietrzne przechwyciły parę rosyjskich myśliwców i samolot szpiegowski lecący blisko przestrzeni...
Sojusz umieści więcej wojsk pod bezpośrednią kontrolą najwyższego wojskowego NATO, gen. Christophera G. Cavoli, który dowodzi również amerykańskimi siłami w Europie.
Pod nowym hasłem "odstraszać i bronić" generał Cavoli po raz pierwszy od czasów zimnej wojny integruje amerykańskie i sojusznicze plany walki - powiedział wysoki rangą urzędnik NATO.
Po raz pierwszy od czasów zimnej wojny kraje Europy Wschodniej będą dokładnie wiedzieć, co NATO zamierza zrobić, aby je bronić - co każdy kraj powinien być w stanie zrobić dla siebie i jak inne kraje będą miały za zadanie pomóc. A kraje zachodnie w sojuszu będą wiedziały, gdzie ich siły muszą się udać, z czym i jak tam dotrzeć.
Zmiana w NATO zaczęła się powoli w 2014 roku po tym, jak Rosja zaanektowała Krym. Na szczycie w tym samym roku w Walii sojusznicy NATO uzgodnili cel dla wydatków wojskowych na poziomie 2 procent PKB do 2024 roku. W tej chwili tylko osiem z 31 krajów, w tym Finlandia, spełniło ten cel, ale wydatki na wojsko znacznie wzrosły, o 350 mld dolarów od 2014 roku.
Na kolejnym szczycie NATO w lipcu tego roku zostanie uzgodniony nowy plan wydatków, przy czym 2 proc. będzie traktowane jako minimum. - Biorąc pod uwagę problemy Rosji na Ukrainie, jeśli główne kraje wydadzą od 2,5 do 3 procent PKB na wojsko w ciągu następnej dekady, powinno to wystarczyć - powiedział wysoki rangą urzędnik NATO.
Po 2014 roku NATO zgodziło się również umieścić cztery siły wielkości batalionu w krajach bałtyckich i Polsce. Po inwazji Rosji w zeszłym roku, sojusz dodał cztery kolejne bataliony, aby stworzyć osiem takich jednostek wzdłuż wschodniej granicy NATO, obejmującej obecnie Rumunię, Słowację, Węgry i Bułgarię. Całkowita liczba żołnierzy dla wszystkich ośmiu grup bojowych wynosi tylko 10 232, mówi NATO.
NATO planuje teraz, jak zwiększyć liczebność sił do wielkości brygady, co oznacza umieszczenie w każdym kraju od 4 do 5 tysięcy żołnierzy, aby wzmocnić odstraszanie.
Będzie to również oznaczało poprawę obrony powietrznej NATO - główny słaby punkt wynikający z kurczących się wojsk w ciągu ostatnich 30 lat, kiedy to niewielu wyobrażało sobie rosyjskie rakiety spadające na Europę - oraz liczniejsze i bardziej złożone ćwiczenia wojsk.
Dużym wyzwaniem dla NATO jest logistyka. Planiści analizują, jak szybko dostarczyć sprzęt na tereny dotknięte konfliktem. W praktyce nawet wysyłanie sprzętu z Polski na Ukrainę jest dużym wyzwaniem.
Ciężarówki są zapełnione dostawami, brakuje wagonów kolejowych, które mogą przewozić ciężki sprzęt, taki jak czołgi, a na każdej europejskiej granicy trzeba uzyskać pozwolenia.
- NATO nie myślało poważnie o obronie własnego terytorium, a teraz musi - powiedział Ivo Daalder, były Stały przedstawiciel Stanów Zjednoczonych przy NATO. - Kluczem jest to, że ludzie i rządy, którzy nigdy tego nie przeżyli, uczą się, jak to robić - dodał.