Założyciel opozycyjnego Gulagu.net, Władimir Oseczkin, powiedział w środę wieczorem w programie "Khodorkovsky Live", że był w kontakcie z Andriejem Miedwiediewem, byłym bojownikiem grupy Wagnera, który po opuszczeniu Rosji stara się o azyl w Norwegii.

- On jednoznacznie rozpoznaje tam swoich kolegów. Może powiedzieć, że są to bojownicy grupy Wagnera po charakterystycznych znakach, po sposobie mówienia, po tym, co mówią przez radio - powiedział Oseczkin.

Dziennikarz powiedział, że Miedwiediew pomagał w potwierdzeniu dokładnej tożsamości domniemanych sprawców morderstwa.

Nagranie, na którym mężczyzna jest ścięty nożem, pojawiło się na rosyjskich kanałach prowojennego Telegramu wieczorem 11 kwietnia, skąd rozeszło się po mediach społecznościowych, wywołując powszechne oburzenie wśród Ukraińców i na całym świecie.

Czytaj więcej

ONZ: Filmy ze ścięcia ukraińskich żołnierzy nie są odosobnionym incydentem

Głos słyszany na początku nagrania wskazuje, że ofiara mogła jeszcze żyć, gdy rozpoczęła się rzekoma egzekucja.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała, że wszczęła oficjalne śledztwo w sprawie domniemanej egzekucji.

- Znajdziemy te potwory. Jeśli będzie trzeba, dopadniemy ich gdziekolwiek są: spod ziemi lub z innego świata. Ale na pewno zostaną ukarani za to, co zrobili - powiedział szef SBU Wasyl Maliuk.

- To jest nagranie o Rosji takiej, jaka jest... o Rosji, która próbuje uczynić z tego nową normę, taki zwyczaj niszczenia życia - powiedział prezydent Wołodymyr Zełenski. - To nie jest (odosobniony) wypadek czy epizod. To się zdarzało już wcześniej. To się zdarzyło w Buczy. (To się zdarzyło) tysiąc razy - dodał.