Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. W nocy z 8 na 9 marca Rosja przeprowadziła atak rakietowy na Ukrainę.
Alarm powietrzny ogłoszono w nocy na całej Ukrainie.
Gubernator obwodu odeskiego, Maksym Marczenko, pisze na swoim kanale w serwisie Telegram, że w wyniku zmasowanego ataku rakietowego uszkodzony został obiekt infrastruktury energetycznej w mieście, doprowadzając do przerw w dostawach prądu.
Rakiety miały spaść również na dzielnice mieszkalne miasta. Nie ma jednak informacji o ofiarach.
Gubernator obwodu charkowskiego, Ołeh Synehubow, informuje o 15 uderzeniach rosyjskich rakiet w cele w obwodach charkowskim, w tym m.in. w obiekty infrastruktury.
Ihor Terechow, mer Charkowa, pisze na swoim kanale w serwisie Telegram o uszkodzeniach infrastruktury w mieście i przerwach w dostawach prądu.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Rankiem pojawiła się informacja, że w całym Charkowie po nocnych atakach nie ma prądu.
Celem rosyjskiego ataku miał być również m.in. Dniepr.
W obwodzie kijowskim aktywna była obrona przeciwlotnicza. Alarm powietrzny ogłoszono tam o północy i jeszcze o czwartej rano apelowano do mieszkańców, by pozostawali w schronach. Nad ranem pojawiła się informacja o głośnej eksplozji w Kijowie - Witalij Kliczko poinformował, że do eksplozji doszło w rejonie hołosijiwskim stolicy. Dziennikarz "Times" opublikował nagranie, na którym widać słup dymu, który ma unosić się nad elektrociepłownią w Kijowie.
Po 6 mer Kijowa, Witalij Kliczko, poinformował o drugiej eksplozji w Kijowie, w rejonie swiatoszyńskim. W wyniku tej eksplozji poszkodowane miały zostać dwie osoby.
Kliczko poinformował też, że ok. 15 proc. mieszkańców Kijowa pozbawionych jest dostępu do prądu. Z kolei 40 proc. mieszkańców Kijowa pozbawionych jest dostępu do ogrzewania.
Kijowska Miejska Administracja Wojskowa poinformowała, że w wyniku ataku rakietowego na ukraińską stolicę, uszkodzony został obiekt infrastruktury energetycznej w rejonie hołosijiwskim. Z kolei w rejonie swiatoszyńskim dwie osoby zostały ranne odłamkami pocisku. Szczątki pocisku miały też uszkodzić samochody.
Gubernator obwodu lwowskiego, Maksym Kozicki poinformował, że w wyniku uderzenia rosyjskiej rakiety w budynek mieszkalny w rejonie złoczowskim w obwodzie lwowskim, doszło do pożaru. Zginęły co najmniej cztery osoby - dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Po pewnym czasie pojawiła się informacja, że liczba ofiar ataku wzrosła do pięciu.
Obiekt infrastruktury energetycznej miał zostać też trafiony w obwodzie iwanofrankiwskim. Z kolei w obwodzie żytomierskim obiekt infrastruktury energetycznej uszkodził dron-kamikadze.
W obwodzie tarnopolskim eksplozja rakiety uszkodziła pięć budynków, w tym jeden mieszkalny. W wyniku eksplozji nikt nie został ranny.
Siły powietrzne Ukrainy wydały za pośrednictwem Telegramu oświadczenie w sprawie nocnych ataków Rosjan. Z informacji wynika, że "siły obronne Ukrainy zniszczyły 34 rakiety manewrujących... a także 4 bezzałogowe statki powietrzne 'Shahed-136/131'". Z komunikatu wynika, że w sumie Rosja wystrzeliła 48 pocisków typu Kalibr w kierunku celów na Ukrainie.
"Nadejdzie czas, gdy (Władimir) Putin i jego współpracownicy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności przed Specjalnym Trybunałem" - napisał po nocnym ataku szef MSZ Ukrainy, Dmytro Kułeba.
Z kolei Denys Szmyhal pisze, że celem ataku rakietowego oraz ataku z użyciem dronów-kamikadze była infrastruktura energetyczna. "Trafione zostały też budynki mieszkalne" - dodaje. "Są ofiary. Potrzebujemy więcej broni i więcej sankcji, by zatrzymać agresora" - pisze ukraiński premier.
Około południa Ministerstwo Obrony Rosji podało, że "zmasowane uderzenie rakietowe" na cele na Ukrainie, przeprowadzone w nocy z 8 na 9 marca, było odwetem za "atak terrorystyczny" na dwie wioski w obwodzie briańskim, do którego doszło 2 marca. Atak ten miał przeprowadzić rosyjski Legion Wolna Rosja, złożony z rosyjskich ochotników walczących na Ukrainie.
Jak podał resort obrony Rosji do ataku na Ukrainę użyto m.in. pocisków hipersonicznych Kindżał, a celem ataku były "obiekty infrastruktury wojskowej, przedsiębiorstwa kompleksu wojskowo-przemysłowego oraz obiektom infrastruktury energetycznej" - poinformował rzecznik resortu obrony Rosji, gen. Igor Konaszenkow. W wyniku ataku - jak twierdzi gen. Konaszenkow - zniszczone zostały bazy bezzałogowych statków powietrznych, a także zakłócono przerzut ukraińskich rezerw oraz transport kolejowy zagranicznych zestawów uzbrojenia oraz produkcję i naprawę sprzętu wojskowego oraz produkcję amunicji.
Tymczasem na froncie nadal trwają intensywne walki o Bachmut. Wieczorem w środę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy informował o odparciu intensywnych, rosyjskich ataków na miasto. Wcześniej Jewgienij Prigożyn, twórca Grupy Wagnera oświadczył, że jego najemnicy kontrolują wschodnią część miasta.
"Nasi obrońcy odpierają ataki na Bachmut i pobliskie miejscowości" - podkreśla ukraiński Sztab.
Ukraińska armia i przywódcy państwa podkreślają, że obrona Bachmutu ma na celu zadanie Rosjanom tak dużych strat, jak to możliwe, aby zmniejszyć ich potencjał ofensywny.
- Uważamy, że w Donbasie Rosja rozpoczęła swoją ofensywę. Tak ona wygląda: powolna agresja, ponieważ brakuje im sił i środków - mówił Wołodymyr Zełenski w rozmowie z CNN.
Tymczasem ukraiński analityk wojskowy, Ołeh Żdanow informuje o posuwaniu się naprzód Rosjan w rejonie Awdijiwki, na południe od Bachmutu oraz w rejonie Swatowa, na północ od Bachmutu.
Zachodni analitycy uważają, że Bachmut nie ma dużego znaczenia strategicznego, jednak jego zajęcie byłoby pierwszym od lipca i zajęcia Lisiczańska, sukcesem rosyjskiej armii na Ukrainie.
W Bachmucie - mimo tego, że w mieście trwają intensywne walki - wciąż przebywa ok. 4 tys. cywilów, w tym 38 dzieci - twierdzi wicepremier Ukrainy, Iryna Wereszczuk. Przed wojną w mieście mieszkało ok. 70 tys. osób, w tym 12 tys. dzieci.