Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 364

Putin ma w zwyczaju używać takich sztuczek, aby zwiększyć presję. I nie ma w tym wielkiej niespodzianki - powiedziała premier w rozmowie z CNN.

Czytaj więcej

Rosja zawiesza swój udział w traktacie o kontroli zbrojeń jądrowych

Šimonytė zażądała większej liczby sił NATO na wschodniej flance sojuszu, a także większych inwestycji w obronę powietrzną, która ma służyć jako „odstraszanie” Rosji.

- Powinna istnieć podwyższona obecność wojskowa na wschodniej flance, z batalionu do brygady  – powiedziała litewska polityk.

Šimonytė wezwała sojuszników Kijowa do zwiększenia wsparcia militarnego dla Ukrainy.

- Jak można odpierać rosyjskie siły zbrojne nie posiadając ciężkiej broni? -  pytała.

Premier zwróciła uwagę na znaczenie szybszego dostarczania środków na Ukrainę. W poprzednich przypadkach czas tracono na rozmowy, które prowadziły do dostarczania broni z „kilkumiesięcznym opóźnieniem”.

  - Oznacza to, że w tego rodzaju chwilach debaty i wahania udzie tracili życie – powiedziała litewska premier, dodając, że „byłoby to w najlepszym interesie wszystkich krajów, które mogą dostarczyć odpowiednią broń, aby podejmować te decyzje prędzej niż później”.

Šimonytė przyznała, że rosyjska inwazja na Ukrainę była „dzwonkiem alarmowym”, który wywołał „pośpiech w przeglądzie polityki dotyczącej wydatków na obronę”.

- Kraje w tym regionie oczywiście zmieniły swoje nastawienie i od chili aneksji Krymu znacznie zwiększyły wydatki na obronę i bezpieczeństwo. I nadal to robią w ostatnich latach - w tym roku nasze wydatki na obronę będą wynosić od 2,5 do 3 proc PKB  – powiedziała.