Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 288

Scholz w rozmowie z dziennikarzami grupy medialnej Funke stwierdził, że wojna na Ukrainie trwa z "niesłabnącą brutalnością", ale - jak dodał - jedna rzecz się zmieniła.

- Rosja przestała grozić użyciem broni atomowej na Ukrainie. To reakcja na wyznaczenie przez społeczność międzynarodową czerwonej linii - ocenił.

Wcześniej pojawiały się sygnały, że w przypadku użycia przez Rosję taktycznej broni jądrowej na Ukrainie, USA mogą dokonać konwencjonalnego ataku na rosyjskie siły na Ukrainie i na okupowanym Krymie.

Czytaj więcej

Kliczko: Mieszkańcy Kijowa powinni być gotowi do ewakuacji

Scholz w wywiadzie, przeprowadzonym w rocznicę objęcia przez niego urzędu stwierdził też, że "pomimo głębokich podziałów" ważne jest, aby "kontynuować dialog z Kremlem".

Tymczasem Władimir Putin mówił w środę, że ryzyko wojny nuklearnej rośnie, ale podkreślał przy tym, że Rosja "nie oszalała" i że postrzega swój arsenał atomowy jako czysto defensywny środek odstraszania.

Rosja przestała grozić użyciem broni atomowej na Ukrainie

Olaf Scholz, kanclerz Niemiec

Scholz w wywiadzie, który został przeprowadzony w poniedziałek, a jest publikowany w czwartek, podkreślił, że Putin musi zakończyć wojnę, ale gdy to nastąpi, kanclerz Niemiec jest gotów rozmawiać z Rosją o kontroli zbrojeń w Europie. Scholz dodał, że taka propozycja była składana Rosji już przed wojną.

Kanclerz Niemiec odpierał też zarzuty o to, że pomoc wojskowa z Niemiec dla Ukrainy jest zbyt mała. Jak stwierdził Niemcy są obecnie największym, po USA, dostawcą pomocy dla Ukrainy, w tym także uzbrojenia.

- Robimy wszystko co możemy, by przeciwdziałać bezpośredniej wojnie między Rosją i NATO. Taki konflikt miałby tylko przegranych - na całym świecie - stwierdził.