Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 287

- Kijów może stracić prąd, wodę i ciepło. Może dojść do apokalipsy, jak w hollywoodzkich filmach, kiedy ze względu na niską temperaturę nie można mieszkać w domach - powiedział Witalij Kliczko w wywiadzie dla agencji Reutera. - Ale walczymy i robimy wszystko, co w naszej mocy, aby tak się nie stało - dodał.

Według Kliczki, od początku inwazji Rosji na Ukrainę zginęło 152 mieszkańców Kijowa, a 678 budynków zostało zniszczonych. Miasto stoi w obliczu nowych kłopotów z powodu regularnych rosyjskich ataków rakietowych na ukraińską sieć energetyczną.

Czytaj więcej

Węgry zablokowały unijną pożyczkę na rzecz Ukrainy. Chodzi o 18 miliardów euro

Jak zaznacza Reuter, w Kijowie nie ma wystarczającej liczby ogrzewanych schronów, by przyjąć wszystkich mieszkańców (3,6 mln osób) w przypadku całkowitej awarii zasilania. Ludzie powinni być gotowi do ewakuacji, jeśli sytuacja się pogorszy - powiedział Kliczko. Zaznaczył, że przygotowano prawie 500 punktów grzewczych. - Ale dla trzymilionowego miasta to nic - ocenił.

Mer Kijowa mówił o scenariuszu, w którym miasto mogłoby zostać bez centralnego ogrzewania, gdy temperatura spadnie do -15 stopni Celsjusza. Powiedział, że jeśli nie będzie prądu i będzie mróz, trzeba będzie spuścić wodę z rur w budynkach. - W przeciwnym razie woda może zamarznąć i rozerwać rury, a budynki będą całkowicie niezdatne do użytku - zaznaczył.

Witalij Kliczko wezwał mieszkańców Kijowa do przygotowania zapasów żywności i wody. Powiedział, że mieszkańcy stolicy Ukrainy powinni mieć pod ręką ciepłe ubrania i dokumenty do szybkiego wyjazdu w przypadku jeśli ogrzewanie zostanie wyłączone.

Czytaj więcej

Zełenski: Rosja wciąż ma rakiety i przewagę w artylerii

Mer Kijowa zaznaczył, że obecnie nie ma potrzeby ewakuacji, ponieważ deficyt zasilania wynosi 20 proc., a warunki pozostają stabilne.

- W tej chwili w Kijowie jest ogrzewanie, jest elektryczność... wszystko działa, nie ma obecnie potrzeby (ewakuacji - red.) - powiedział Reuterowi Kliczko dodając, że mieszkańcy powinni być gotowi na "różne scenariusze".