Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 278

Prezydent Rosji Władimir Putin miał nadzieję na przejęcie władzy nad Ukrainą w ciągu dziesięciu dni. Dziewięć miesięcy później ma poważne problemy z utrzymaniem kawałka terytorium, który udało mu się przejąć. Po dwóch kontrofensywach, w okolicach Charkowa na północnym wschodzie i Chersonia na południu, które zostały przeprowadzone przy minimalnych stratach, przewaga jest po stronie Ukrainy.

Zwycięstwa podnoszą teraz perspektywę znacznie bardziej upokarzających rosyjskimi odwrotów - w Donbasie i na Krymie, terytorium zajętym przez Władimira Putina w 2014 roku. W opublikowanym 24 listopada wywiadzie prezydent Wołodymyr Zełenski powtórzył, że jego celem jest "zwrot wszystkich ziem". Takie podejście odpowiada stanowisku ukraińskiej opinii publicznej, ale niekoniecznie zachodnim sojusznikom. Obawiają się oni, że operacja odzyskania Krymu lub Donbasu (militarnie być może łatwiejsza) może doprowadzić do eskalacji, być może nawet przekroczenia progu nuklearnego.

Czytaj więcej

Kreml: Z zadowoleniem przyjmujemy ofertę Watykanu. Stanowisko Ukrainy wyklucza negocjacje

Ukraińscy dowódcy nieśmiało mówią o swoich kolejnych ruchach. - Gdybyśmy zdradzili nasze plany w mediach społecznościowych i telewizji, nic byśmy nie osiągnęli - mówi Mychajło Zabrodski, były dowódca ukraińskich sił powietrzno-desantowych, który pozostaje blisko procesu planowania. Podkreśla, że operacja odzyskania Krymu jest nie tylko możliwa, ale i przygotowywana na 2023 rok. Kiedy dokładnie operacja mogłaby się rozpocząć, to inna kwestia: jest wiele bitew, które trzeba najpierw wygrać. Ale historia pokazuje, że okupantowi "zawsze trudno jest utrzymać Krym".

Źródła w siłach zbrojnych mówią, że "nic" nie jest wykluczone, w tym operacje na terytorium zajętym przez Rosję przed 24 lutego. Drogi prowadzące na Krym są teraz w zasięgu ukraińskiej siły ognia, w tym systemów rakietowych HIMARS, które do tej pory mocno utrudniały. Mianowane przez Rosję władze Krymu przygotowują się do ataku lądowego, nakazując budowę nowych fortyfikacji i okopów oraz ogłaszając nadzwyczajne stopnie zagrożenia w kilku częściach półwyspu. Mieszkańcy Dżankoja informują, że okopy są budowane w pobliżu bazy lotniczej, która była celem ataku w sierpniu.

Czytaj więcej

Boeing proponuje dostarczenie Ukrainie pocisków o zasięgu 150 km

Jednocześnie Ukraina prawdopodobnie skupia swoją siłę gdzie indziej. Priorytetem pozostaje przecięcie mostu lądowego, który łączy Rosję z Krymem. Rosyjscy planiści wojskowi również to rozumieją i odpowiednio opracowali i obsadzili linie obronne. Źródło w wywiadzie wojskowym jest przekonane, że przewaga Ukrainy, głównie jej zdolność do przeprowadzania wysoce mobilnych ataków i przerwania linii zaopatrzenia, przeważy. - Pokazaliśmy na każdym etapie, że nasza taktyka i skupienie na logistyce są prawidłowe. Pokażemy to ponownie - mówi źródło "The Economist".

Wiele bitew o Krym na przestrzeni wieków dostarcza ukraińskim planistom wielu spostrzeżeń. W dużej mierze bezkrwawa rosyjska aneksja w 2014 roku, podczas której życie straciło tylko dwóch ukraińskich żołnierzy, nie jest typowym przykładem. Operacje wojskowe na Krymie zwykle kończą się tysiącami zabitych: tylko w ostatnim stuleciu setki tysięcy poległy u jego bram, przede wszystkim w rosyjskiej wojnie domowej i drugiej wojnie światowej, nie mówiąc już o ofiarach podczas wojny krymskiej w latach 50. XIX wieku. Zdobycie półwyspu wymagało zwykle pokonania wąskich, otwartych pasów lub bagien.

Eksperci wojskowi znający półwysep powiedzieli, że topografia powinna dać Ukrainie do myślenia. Admirał Mykoła Żibarew, który w 1992 roku sprowokował rozbicie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, deklarując, że jego fregata jest ukraińska, teraz mówi, że dyplomacja jest najbardziej obiecującą drogą do odzyskania spornego terytorium. Andrij Ryżenko, emerytowany kapitan marynarki, który urodził się na Krymie, mówi, że udana operacja wymagałaby, aby wiele rzeczy poszło pomyślnie. - Istnieje realna perspektywa, że sprawy zakończą się krwawą jatką. To jest operacja, której Ukraina nie potrzebuje - ocenił.

Czytaj więcej

Dlaczego od września rozbiło się tak wiele rosyjskich samolotów?

Generał Zabrodski twierdzi, że wojskowi planiści Ukrainy opracowali taktykę, która może zadziałać. Ukraina nie zamierza wchodzić w bezsensowny frontalny atak na Krym. Istnieją inne "interesujące" możliwości manewru broni połączonych, z wykorzystaniem wojsk lądowych, desantów morskich i ataków lotniczych. Rosyjska dominacja morska i powietrzna mogłaby zostać udaremniona za pomocą "asymetrycznych sztuczek". Przykładem myślenia Ukrainy były ukraińskie ataki dronów na flotę czarnomorską pod koniec października, uszkadzające okręt flagowy Admirał Makarow, oraz zniszczenie części mostu kerczeńskiego. - Zaskoczymy ludzi - i to wiele razy - ponownie - zapowiada.

Zachodni sojusznicy Kijowa powstrzymali się od publicznego mówienia o militarnych ambicjach Ukrainy. Amerykański generał Mark Milley powiedział 16 listopada, że ukraińskie zwycięstwo na Krymie jest mało prawdopodobne "w najbliższym czasie". Ukraińscy planiści wojskowi rozumieją, że Ameryka i broń, którą dostarcza, są kluczem do tego, czy w ogóle do tego dojdzie.

Przywódcy w Kijowie prywatnie przyznają, że odzyskanie Donbasu i Krymu jest bardziej skomplikowane niż wygłaszanie publicznych sloganów. Akceptują, że duża część tamtejszej ludności pozostaje wrogo nastawiona do Kijowa. W operacjach w Charkowie i Chersoniu pomagała na przykład sieć informatorów. Inaczej będzie na terenach Donbasu, które od 2014 roku znajdują się w rękach Rosji i z których większość osób sympatyzujących z Kijowem już dawno uciekła lub została przepędzona. Operacja odzyskania Krymu napotkałaby zapewne na partyzancki opór ze strony prorosyjskich mieszkańców. Nie jest jasne, czy Ukraina mogłaby liczyć nawet na bardziej przychylną część społeczeństwa, taką jak społeczność Tatarów krymskich, z których wielu zaakceptowało już rosyjskie rządy.

Mykoła Bielieskow, analityk Ukraińskiego Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych, mówi, że Zełenski jest teraz związany ze swoją obietnicą zwrotu Krymu. Jeszcze przed udaną kontrofensywą w Charkowie i Chersoniu sondaże wskazywały, że ponad 84 proc. Ukraińców jest przeciwnych jakimkolwiek ustępstwom terytorialnym wobec Rosji podczas ewentualnych negocjacji. To nasuwa przypuszczenie, że prezydent Ukrainy może zapędzić się w kozi róg. Próba przywrócenia Krymu pod panowanie Ukrainy byłaby kosztownym przedsięwzięciem militarnym i spowodowałaby rozłamy z sojusznikami, na które nie może sobie pozwolić.