Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 275

W Europie rośnie złość na Stany Zjednoczone, które czerpią największe korzyści z wojny Putina z Ukrainą. USA sprzedają więcej gazu i po wyższych cenach, a także sprzedają więcej broni.

Wysoki unijny urzędnik zauważa anonimowo, że zakłócenia w handu, spowodowane wysokimi dotacjami i wysoki cenami energii grożą odwróceniem się opinii publicznej tak przeciwko wysiłkowi wkładanemu w pomoc Ukrainie, jak i przeciwko samym Stanom Zjednoczonym.

Czytaj więcej

Słabnie entuzjazm Ameryki dla wspierania wojny

Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell wezwał Waszyngton, by ten zareagował na obawy Europy.

- Amerykanie – nasi przyjaciele – podejmują decyzje, które mają na nas wpływ ekonomiczny – powiedział Borrell w rozmowie z POLITICO.

Ministrowie i dyplomaci z niektórych państw UE wyrazili frustrację z powodu sposobu, w jaki rząd Bidena ignoruje wpływ swojej krajowej polityki gospodarczej na europejskich sojuszników.

Kiedy na spotkaniu G20 na Bali w zeszłym tygodniu przywódcy UE poruszyli w rozmowie z Bidenem sprawie wysokich cen gazu w USA, amerykański prezydent wydawał się po prostu nieświadomy problemu, według cytowanego powyżej wysokiego urzędnika. Inni urzędnicy i dyplomaci UE zgodzili się, że poważnym problemem jest niewiedza Amerykanów na temat konsekwencji dla Europy.

Czytaj więcej

Kolejny pakiet pomocy dla Ukrainy od USA. Czołgi i drony

- Stany Zjednoczone realizują krajowy program, który niestety jest protekcjonistyczny i dyskryminuje sojuszników USA – powiedział Tonino Picula, przedstawiciel zespołu Parlamentu Europejskiego ds. stosunków transatlantyckich.

Jednocześnie zakłócenia spowodowane inwazją Putina na Ukrainę powodują, że europejskie gospodarki pogrążają się w recesji, z gwałtownie rosnącą inflacją i radykalnym ograniczeniem dostaw energii.

Próbując zmniejszyć swoją zależność od rosyjskiej energii, kraje UE kupują gaz z USA – ale cena, jaką płacą Europejczycy, jest prawie czterokrotnie wyższa niż koszty paliwa w Ameryce. Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że wysokie ceny gazu w USA nie są „przyjazne”, a niemiecki minister gospodarki wezwał Waszyngton do wykazania większej „solidarności” i pomocy w obniżeniu kosztów energii.

Strona amerykańska podkreśla ustami anonimowego urzędnika, że ceny dla europejskich nabywców gazu ustala rynek prywatny i nie są one wynikiem żadnej polityki ani działań rządu USA.

Politycy po obu stronach Atlantyku zdają sobie sprawę z zagrożeń, jakie coraz bardziej toksyczna atmosfera niesie dla sojuszu państw Zachodu. - Kłótnia jest dokładnie tym, czego życzyłby sobie Putin, zgodzili się dyplomaci UE i USA.