Czytaj więcej
24 lutego Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Według ukraińskiego wywiadu 75 proc. Rosjan popiera wojnę swojego kraju z Ukrainą.
Jak czytamy w analizie kontrola nad rejonem półwyspu Kinburn ułatwiłaby ukraińskiej armii prowadzenie operacji wojskowych na wschodnim (lewym) brzegu Dniepru.
ISW odnotowuje, że Humeniuk wezwała do uszanowania "ciszy operacyjnej" w kwestii działań prowadzonych przez ukraińską armię w tym rejonie.
"Humeniuk podkreśliła, że półwysep Kinburn jest ostatnią częścią obwodu mikołajowskiego okupowaną przez Rosjan" - podkreśla think tank z USA, który dodaje, że półwysep znajduje się zaledwie 4 km od Oczakowa, miasta pozwalającego na kontrolę ujścia Dniepru i Południowego Buhu oraz portów w obwodach chersońskim i mikołajowskim.
"Rosyjska armia wykorzystywała stanowiska na półwyspie Kinburn do prowadzenia ataków rakietowych i artyleryjskich na ukraińskie pozycje w Oczakowie, południowej części obwodu mikołajowskiego i w innych częściach ukraińskiego wybrzeża Morza Czarnego" - czytamy w analizie.
Czytaj więcej
Serhij Kowalenko, prezes koncernu energetycznego YASNO, który dostarcza prąd m.in. do Kijowa, wzywa mieszkańców Ukrainy, aby przygotowywali się na...
"Półwysep Kinburn jest też poza zasięgiem rosyjskiej artylerii kalibru 152 mm, którą Rosjanie zgromadzili na lewym (wschodnim) brzegu Dniepru" - pisze ISW.
"Kontrola nad półwyspem Kinburn pozwoliłaby ukraińskim wojskom zmniejszyć intensywność rosyjskich uderzeń na wybrzeże Morza Czarnego kontrolowane przez Ukrainę, zwiększyć aktywność morską w tym rejonie i przeprowadzać operacje przeprawiania się na lewą stronę Dniepru" - przekonuje amerykański think tank.
Rosyjska armia wykorzystywała stanowiska na półwyspie Kinburn do prowadzenia ataków rakietowych i artyleryjskich na ukraińskie pozycje w Oczakowie
ISW pisze też, że ukraiński wywiad spodziewa się, iż rosyjskie służby specjalne mogą przeprowadzić ataki na białoruską infrastrukturę krytyczną, o które oskarżą Ukrainę i NATO, by wciągnąć Białoruś w wojnę na Ukrainie. Mimo to ISW nie spodziewa się wejścia Białorusi do wojny, ponieważ wiązałoby się to dla przywódcy tego kraju, Aleksandra Łukaszenki, z ryzykiem protestów w kraju.