Czytaj więcej
24 lutego rozpoczęła się pełnowymiarowa inwazja Rosji na Ukrainę. Wołodymyr Zełenski mówił w czwartek wieczorem, że prądu na Ukrainie pozbawionych...
AP podkreśla, że w Polsce "nadal dobrze pamięta się o spustoszeniu kraju przez II wojnę światową.
- To, czego obawiam się najbardziej w życiu, to wojna. Nie chcę nigdy tego doświadczać - mówi cytowana przez AP Anna Grabińska, mieszkanka Warszawy, która pomaga matce z Ukrainy i jej dwojgu dzieciom.
AP odnotowuje, że również jeden z mężczyzn, którzy zginęli w Przewodowie, aktywnie pomagał uchodźcom z Ukrainy, którzy w Polsce szukali schronienia przed wojną.
Czytaj więcej
Prokuratura wystąpi o opinie biegłych i dane dotyczące lotu rakiety. To przesądzi o najbardziej realnej wersji wydarzeń.
- Jest strach, niepewność co do tego, co stanie się kolejnej nocy, kolejnego dnia - mówi Kinga Kancir, mieszkanka Przewodowa cytowana przez AP.
"Wstrząśnięci Polacy obawiają się o swoją przyszłość, a polityczni komentatorzy ostrzegają, że uderzenie (pocisku) nie powinno zaszkodzić relacjom z Ukrainą" - pisze AP w kontekście informacji przekazywanych przez Polskę, USA i NATO, że do tragedii doszło w wyniku uderzenia pocisku wystrzelonego z zestawu S-300 przez ukraińską obronę przeciwlotniczą.
AP pisze, że Polacy, pomagając uciekającym przed wojną Ukraińcom, odstawiają "na bok historyczne pretensje zakorzenione w etnicznym konflikcie obejmującym prześladowania Ukraińców przez Polaków i masakrę ok. 100 tys. Polaków przez Ukraińców w czasie II wojny światowej w rejonach znajdujących się niedaleko od Przewodowa" (chodzi o rzeź wołyńską - red.).
Wielu Polaków jest zmęczonych goszczeniem obcych w swoich domach i rosnącymi kosztami energii. Skarżą się, ze Ukraińcy pozbawiają niektóre rodziny miejsc dla ich dzieci w publicznych przedszkolach
"Wojna zmieniła też wiele dla Polski. Zwróciła uwagę świata na Warszawę, gdzie czołowi światowi przywódcy, w tym prezydent USA, Joe Biden, zaczęli się pojawiać, by okazać wsparcie Ukrainie i polskim wysiłkom na rzecz pomocy Ukraińcom" - pisze AP.
"Konflikt umocnił polskie więzi z sojusznikami z NATO, zwłaszcza z USA, które wysłały tysiące żołnierzy do południowo-wschodniej Polski, blisko granicy z Ukrainą, jako że Polska stała się punktem przerzutowym broni wysyłanej przez Zachód na Ukrainę" - czytamy w depeszy, w której AP zwraca też uwagę, że przez Polskę na Ukrainę zmierza też pomoc humanitarna.
"Polska wspiera też aktywnie aspiracje Ukrainy do wzmocnienia więzi z Zachodem i stania się częścią UE" - podkreśla również amerykańska agencja.
"Ale wraz z przeciąganiem się wojny, niektórzy Polacy czują się wyczerpani. Wielu jest zmęczonych goszczeniem obcych w swoich domach i rosnącymi kosztami energii. Skarżą się, ze Ukraińcy zabierają pracę Polakom i pozbawiają niektóre rodziny miejsc dla ich dzieci w publicznych przedszkolach. Ogromny popyt na mieszkania podniósł ceny najmu w wielkich miastach" - pisze AP.
AP cytuje też komentarz Michała Szułdrzyńskiego, zastępcy redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej", który wyraża obawę, że niektórzy mogą wykorzystać fakt, iż na Polskę spadł ukraiński pocisk, do skłócania Polaków i Ukraińców.
Czytaj więcej
Nie możemy pozwolić, by tragedia w Przewodowie położyła się cieniem na sojuszu Warszawy i Kijowa. Lepiej pomóżmy Ukraińcom wyprzeć Rosjan.
AP cytuje też Ewę Byrnę, dyrektor szkoły z Przewodowa, która mówi, że dzieci "pytają ciągle: 'czy jesteśmy bezpieczni tak blisko granicy, czy nasi rodzice są bezpieczni'".
- Jest smutek, ponieważ zginęły dwie osoby, a to nie jest coś co zwykle zdarza się w tak małej wiosce - mówi Kancir, 24-letnia matka dwojga małych dzieci. - Trudno to zaakceptować, bo tu zawsze było spokojnie. Nikt nigdy się tu nie pojawiał, a nagle jesteśmy światową sensacją - dodaje.