Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 219

W pierwszym tygodniu po przemówieniu prezydenta Rosji Władimira Putina do rosyjskiej armii, która w lutym wtargnęła na Ukrainę, wcielono już tysiące mężczyzn. Ich rekrutacja, jak twierdzą obserwatorzy, przebiegała inaczej, niż zalecało to ministerstwo obrony. Wezwania trafiły bowiem także do emerytów, niepełnosprawnych, ludzi bez doświadczenia bojowego, a także do tych, którzy nigdy nie służyli w wojsku. Takie działania wojskowych biur poborowych potwierdzają opinie ekspertów pytanych przez DW. Określają oni mobilizację jako jedynie umownie częściową.

We wtorek (27.09.2022) pojawiła się wiadomość o pierwszej dymisji komisarza wojennego od ogłoszenia „częściowej mobilizacji” w Rosji. W obwodzie magadańskim zwolniono Siergieja Baranowskiego „z powodu błędów” popełnionych podczas mobilizacji, poinformował gubernator regionu. DW zapytała Rosjan i obrońców praw człowieka, z jakimi naruszeniami spotkali się w ciągu ostatniego tygodnia.

Czy wiek nie ma znaczenia?

– W niedzielę w południe przynieśli Igorowi zawiadomienie, że o drugiej po południu ma się zgłosić z rzeczami w biurze poborowym – opowiada żona 39-letniego mieszkańca Moskwy (imiona zmobilizowanych i ich krewnych zostały w całym artykule zmienione – red.). – Tam go zarejestrowali i odebrali mu dokumenty, a o wpół do szóstej odjechał autobusem na szkolenie. Z powodu wieku i stopnia wojskowego Igor nie podlegał mobilizacji. Takich jak on, sierżant rezerwy, mogą brać do wojska jedynie wtedy, gdy mają mniej niż 35 lat. Stosowne informacje resort obrony przedstawił niemal natychmiast po ogłoszeniu mobilizacji. Według oceny Igora, którą się podzielił z żoną, jest z nim 120 mężczyzn, którzy przekroczyli wiek dopuszczający rekrutację.

Czytaj więcej

Sondaż Centrum Lewady. Ogłoszenie mobilizacji? "Niepokój, strach, przerażenie”

– Na tym jednak naruszanie praw Igora się nie skończyło – kontynuuje jego żona. Według niej, przed skierowaniem do ośrodka szkolenia wojskowego biuro poborowe nie przeprowadziło badań lekarskich poborowych. Tymczasem ustawa mobilizacyjna zobowiązuje biura poborowe do ustalenia kategorii zdolności do służby wojskowej na podstawie wyników badań lekarskich. A potem Igorowi zmieniono specjalizację rejestracji wojskowej. – W książeczce wojskowej miał wpis, że jest kawalerzystą straży granicznej – opowiada jego żona. – Teraz mówi, że zrobili z niego strzelca-pomocnika moździeżysty.

Mimo naruszeń, które miały miejsce podczas mobilizacji, Igor jak twierdzi jego żona, nie zamierza podważać decyzji o poborze: – Pogranicznicy to tacy ludzie, którzy się nie odwołują.

Mąż wrócił po skardze żony

Tymczasem DW zna przykłady, kiedy poborowym, których powołaniu towarzyszyły nieprawidłowości, udało się wrócić do domu. Mąż Oksany, szeregowy rezerwy bez doświadczenia bojowego, został powołany, choć ma 43 lata. „Stało się tak, ponieważ w biurach poborowych jest bajzel i biorą wszystkich jak leci”, napisała korespondentowi DW oburzona Oksana. – Potwierdzili mi to na wszystkich liniach informacyjnych.

Gdy żona zmobilizowanego z Moskwy wysłała skargę i ponownie udała się do biura poborowego, jej mąż został zwolniony. „Jest teraz w drodze z Sierpuchowa do domu”, napisała Oksana wieczorem 26 września. Nie wie, czy to dlatego, że skargę skierowała „do wszystkich instancji”, czy też ktoś zdał sobie sprawę z własnego błędu popełnionego podczas mobilizacji jej męża.

Powołali więcej niż potrzeba

– Pracownicy biur poborowych mogą też zmienić zdanie, jeśli do wojska trafiło już wystarczająco dużo poborowych – sugeruje aktor Konstantin z Czelabińska. W rozmowie z DW mówi, że o planach jego powołania dowiedział się od szefa administratora osiedla, w którym jest zameldowany, ale nie mieszka. Urzędnik nieoficjalnie powiedział mu przez telefon, że wezwanie ma otrzymać jako jeden z pierwszych, ze względu na alfabetyczną kolejność stosowaną przy wysyłaniu powołań. Konstantin nie ma doświadczenia bojowego, w wojsku służył przez rok, jako poborowy.

Następnego dnia, po szokującej dlań wiadomości, przyszła kolejna, uspokajająca. – Dzisiaj dostałem telefon i usłyszałem: „odwołane”. Jak rozumiem, ludzi było wystarczająco dużo – mówi. – W wojewódzkim biurze poborowym ustawiła się ogromna kolejka. Mój znajomy otrzymał wezwanie, ale gdy przyjechał i w niej stanął, powiedziano mu, że nie jest już potrzebny.

Nawet gdyby w jego biurze poborowym nie udało się zebrać wymaganej liczby mobilizowanych, Konstantin by się tam nie pojawił. – Gdybym rozumiał, o co konkretnie mam walczyć, może poszedłbym po to powołanie. Ale teraz to nie jest tak, jak podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Wtedy nawet nie byłoby pytań. W sytuacji, kiedy nie było wyboru. Teraz jednak sytuacja jest dziwna i niezrozumiała.

Prawnik rekomenduje bojkot

Aleksandr Bielik, prawnik rosyjskiego Ruchu Uchylających się od Służby Wojskowej, zauważa, że pobór tych, którzy nie spełniają wymogów przedstawionych w informacjach ministerstwa obrony, wynika ze słabości prawnej tych informacji. – To są tylko słowa – dodaje obrońca praw człowieka. – W dekrecie prezydenta Federacji Rosyjskiej nie wprowadzono żadnych zmian, a tam nie ma ograniczeń wieku mobilizowanych.

Organizacja praw człowieka, w której pracuje Bielik, boryka się według niego z dwoma rodzajami poważnych naruszeń. – Biorą każdego, kogo złapią i nie robią badań medycznych – mówi obrońca praw człowieka. – Inaczej mówiąc, kierują się kategoriami zdolności do służby wojskowej nadanymi wiele lat temu.

Osobom zgłaszającym się po pomoc Bielik odradza się przychodzenie do biura poborowego, mówiąc, że groźba kary administracyjnej w wysokości trzech tysięcy rubli (około 50 euro) jest nieznaczna. A tym, którzy już trafili do wojskowego ośrodka szkoleniowym, ale nie chcą iść na wojnę, zaleca napisanie podania o zastępczą służbę cywilną i jak najszybsze opuszczenie ośrodka: – A potem trzeba będzie się sądzić z biurem poborowym i komisją odpowiedzialną za mobilizację.

Pierwszy zwolniony z powodu popełnionych błędów

W ostatnich dniach już kilku rosyjskich gubernatorów przyznało nieprawidłowości w pracy wojskowych biur poborowych podczas „częściowej mobilizacji”. Obiecali, że szybko zajmą się każdym przypadkiem i odeślą do domu tych, którzy zostali zmobilizowani przez pomyłkę.

A w obwodzie magadańskim, jak oświadczył jego gubernator Siergiej Nosow, komisarz wojskowy tego regionu Siergiej Baranowski stracił już stanowisko „z powodu błędów popełnionych w trakcie prowadzenia częściowej mobilizacji”. Na wniosek gubernatora dowództwo Wschodniego Okręgu Wojskowego wysłało już podobno nowego komisarza, „zawodowego oficera, który zorganizował pracę zdezorganizowanego w pierwszych dniach mobilizacji komisariatu wojskowego”, cytuje Nosowa agencja prasowa RIA Nowosti. Dziennik „Nowaja Gazieta” dodaje, że rozkazu z 21 września o częściowej mobilizacji dla regionu nie podpisał sam Baranowski, lecz pełniący obowiązki komisarza wojskowego obwodu magadańskiego Jewgienij Derkacz.