Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 212

ISW przypomina, że 21 września władze Rosji deklarowały, że mobilizacja obejmie tylko 300 tysięcy mężczyzn, wyłącznie tych z wcześniejszym doświadczeniem wojskowym.

Tymczasem - jak czytamy w analizie - rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow stwierdził 22 września, że wcielanie do armii uczestników protestów uznawanych przez władze Rosji za nielegalne "nie stoi w sprzeczności z przepisami o mobilizacji z 21 września".

Czytaj więcej

Zełenski do rosyjskich matek: Rządzący nie wysyłają swoich dzieci na wojnę

"Groźby Pieskowa stoją w sprzeczności z twierdzeniami Kremla dotyczącymi unikania mobilizowania mężczyzn spoza grupy rezerwistów. Zachodnie i rosyjskie media opozycyjne informują o przypadkach, gdy rosyjskie komisariaty wojskowe wysyłają powołania uczestnikom protestów z Moskwy i Woroneża" - czytamy w analizie.

"Rosyjskie media opozycyjne informują też o pracowniku banku, specjaliście w dziedzinie IT, który otrzymał powołanie, mimo że wcześniej nie służył w armii i nie przeszedł przeszkolenia wojskowego na uniwersytecie" - pisze ISW.

W niektórych częściach Federacji Rosyjskiej, takich jak Republika Jakucji czy obwód kurski wprowadzono przepisy zakazujące rezerwistom opuszczania ich miejsca stałego pobytu

Fragment analizy ISW

Think tank zwraca też uwagę na doniesienia z Buriacji, gdzie Rosgwardia i żandarmeria wojskowa miały przerywać zajęcia na uniwersytetach i wyciągać z nich studentów, by objąć ich mobilizacją.

"Liczby (osób, które mają być zmobilizowane - red.) podane przez Kreml prawdopodobnie zmuszą lokalne władze do mobilizowania wszystkich mężczyzn, niezależnie od ich wojskowego statusu" - czytamy w analizie.

ISW odnotowuje też, że rosyjskie opozycyjne media podają, że władze Rosji chcą - w rzeczywistości - zmobilizować nie 300 tysięcy lecz milion osób. "W niektórych częściach Federacji Rosyjskiej, takich jak Republika Jakucji czy obwód kurski wprowadzono przepisy zakazujące rezerwistom opuszczania ich miejsca stałego pobytu" - czytamy.

Think tank z USA spodziewa się też, że w ramach mobilizacji nieproporcjonalnie dużą liczbę zmobilizowanych stanowić będą osoby, które nie są etnicznymi Rosjanami i imigranci.