W obszernym wywiadzie udzielonym Agence France Presse Łukaszenko zapewniał, że nie ma innego przywódcy, który miałby lepsze stosunki z Władimirem Putinem niż on. Białoruski przywódca przekonywał, że wprost, bez owijania w bawełnę, rozmawia z Putinem, "jak ze starszym bratem".
- Oczywiście nie mogę powiedzieć, o czym rozmawiam z Putinem, ale mamy bardzo godne, szczere i otwarte relacje, szczególnie teraz - mówił Łukaszenko.
Samozwańczy prezydent Białorusi podtrzymuje narrację forsowaną przez Moskwę, że to Ukraina sprowokowała Rosję do rozpoczęcia inwazji, a masakry, jakie miały miejsce w Buczy i wielu innych miejscowościach są w rzeczywistości "inscenizacjami" urządzonymi przez państwa NATO.
W wywiadzie padło pytanie o możliwość użycia przez Rosję broni nuklearnej, która to groźba pojawia się w przekazach już od kilku tygodni.
Jednym z powodów jest to, żeby nie rozbijać Ukrainy, żeby w różnych częściach Ukrainy nie było Amerykanów, Polaków, Rumunów i tak dalej.
Łukaszenko uważa co prawda, że użycie tej broni jest niedopuszczalne, głównie dlatego, że Białoruś leży blisko Rosji, ale też dlatego, że wybuchy nuklearne mogłyby wyrzucić Ziemię z jej orbity "i poleciałaby nie wiadomo dokąd", ale zaznacza, że to pytanie do rosyjskiego przywódcy.
- Ale Rosja jest skazana na zwycięstwo, nie tylko Rosja nie przegra. Rosja z definicji nie może przegrać tej operacji i powinniśmy podejmować działania wychodząc z tego założenia - mówił Białorusin.
Dodał, że użycie broni jądrowej przez Rosję zależy nie tyle od Ukrainy, co od NATO. Dostawy broni przez państwa sojuszu w końcu wywoła reakcję Moskwy i w ten sposób NATO zostanie wciągnięte w konflikt,
- Zachód powtarza, że blok NATO nie będzie walczył, nie angażuje się w wojnę. Już jest w nią zaangażowany. Mnie i Putina nazywacie agresorami, a sami jesteście tam agresorami od dawna - wywodził Łukaszenko.
Dodał, że ostatnio "nie opuszcza go szalona myśl".
Ponad tysiąc więźniów politycznych? Wczoraj Amerykanie powiedzieli, że pięciuset. Jak będę miał wolną chwilę, to policzę
- Pomysł szalony, ale wydaje mi się, że jeśli inne kraje, na przykład Polska, nadal będą się tak zachowywać, to my – Rosjanie, Białoruś i Ukraina – będziemy wspólnie walczyć przeciwko wam - mówił Łukaszenko. - Bo już niektóre postacie i politycy w Polsce ostrzą szable i widzą Ukrainę Zachodnią jako część Polski
Dodał, że Ukraina sama nie będzie w stanie przeciwstawić się takim "sojusznikom". - Dlatego nie wykluczam, że my, trzy narody słowiańskie, w tym Ukraińcy, będziemy musieli bronić integralności Ukrainy. Dla mnie zniszczenie Ukrainy i utrata integralności, niepodległości Ukrainy są niedopuszczalne i zrobię wszystko, aby Ukraina pozostała w swoich granicach - oświadczył samozwańczy prezydent.
Łukaszenko przekonywał, że Putin nie zamierzał i nie zamierza okupować Ukrainy i "rzucać jej na kolana".
- Jednym z powodów jest to, żeby nie rozbijać Ukrainy, żeby w różnych częściach Ukrainy nie było Amerykanów, Polaków, Rumunów i tak dalej. Putin tego nie chce. Chce widzieć przyjazną i całą Ukrainę - mówił.
Łukaszenko dodał, że popiera to stanowisko, ale Ukraina musi być krajem, "który nie stwarza problemów sąsiadom".
Ukraina musi być krajem, "który nie stwarza problemów sąsiadom".
Białoruskiego dyktatora spytano także o sytuację polityczną na Białorusi, gdzie w więzieniach przetrzymuje się ponad tysiąc więźniów politycznych.
- Ponad tysiąc więźniów politycznych? Wczoraj Amerykanie powiedzieli, że pięciuset. Jak będę miał wolną chwilę, to policzę - powiedział Łukaszenko.
Stwierdził, że podejmuje takie a nie inne działania, bo nie pozwoli nikomu zniszczyć Białorusi.
- Nasza sytuacja nie jest łatwa. Wiecie, że nasi zachodni sąsiedzi marzą o odcięciu połowy Białorusi, jak to było przed 1939 rokiem. A ja jestem prezydentem kraju, odpowiadam za integralność i niezależność państwa - mówił Łukaszenko.
Stwierdził, że na Białorusi wolność słowa i demokracja, o których ciągle mówią państwa Zachodu, oznacza więcej niż przejawy tej demokracji w Stanach Zjednoczonych Ameryki, Anglii i Unii Europejskiej.
- Nikt tutaj nie zamyka nikomu ust. Walczyłem i będę walczył z tymi, którzy chcą zniszczyć kraj. Co w tym jest dziwnego? To jest mój konstytucyjny obowiązek - oświadczył.