Kamiński był w składzie delegacji Senatu, która w tym tygodniu odwiedziła Ukrainę. Senatorzy przebywali m.in. w Buczy, Irpieniu i Borodziance. Polityk Unii Europejskich Demokratów mówił w sobotę w TVN24, że to, co zobaczył, „zostanie mu do końca życia".

- Moje całe życie, pięćdziesięcioletnie, nie przygotowało mnie na otwarty grób masowy. Nie mówię tu nawet o widoku ciał, zapachu, który temu towarzyszy, tylko o świadomość, że ta zbrodnia była dokonywana przed chwilą. Te ciała były wyraźnie rozpoznawalne. Analogia, która do mnie docierała z gigantyczną siłą, to była analogia z Katyniem, bo tam dokładnie tak byli mordowani ludzie - powiedział Kamiński.

Czytaj więcej

Morawiecki: W najbliższym czasie lepiej sięgnąć po Tarasa Szewczenkę, niż Aleksandra Puszkina

- Zostały mi widoki osiedli, które wyglądają jak osiedla w Józefowie, w którym mieszkam czy Otwocku, który jest stolicą mojego powiatu. Bo Irpień i Bucza to mniej więcej jak Józefów i Otwock - zauważył, zwracając się do dziennikarki prowadzącej rozmowę: - Mija pani bary sushi albo hiszpańskie wypasione knajpy, oczywiście dziś już wypalone. Mija pani supermarkety, jak u nas, mija pani samochody, którymi jeżdżą pani znajomi i moi znajomi, widzi pani dziewczynę, która opowiada o tym, że jej młodsza siostra została zgwałcona na jej oczach i jeszcze wszyscy są szczęśliwi, że nikt nie zginął, że to się skończyło tylko gwałtem - mówił.

- Ogrom barbarzyństwa, które się widzi tam na miejscu i bliskość tego powoduje, że do mnie dotarło na tym najbardziej pierwotnym poziomie, że ci chłopcy, którzy dzisiaj strzelają do ruskich, oni bronią nas, oni bronią mojej żony, moich córek i mojego domu w Józefowie, żeby to barbarzyństwo nie przyszło do mnie - tłumaczył Kamiński.

Wicemarszałek Senatu podkreślał też odpowiedzialność rosyjskiego społeczeństwa za to, czego dopuszcza się wojsko na Ukrainie. - Nie będę pisał „Rosja” i „Rosjanie” z dużej litery po tym, co widziałem, dopóki Rosjanie nie powiedzą temu „stop” - zapowiedział, zwracając uwagę, że „tej władzy Rosji nikt nie narzucił”. - Putin fałszuje wybory, ale ma poparcie większości Rosjan - zauważył.