Obrońcy Mariupola 11 kwietnia poinformowali, że oblegający miasto od 2 marca Rosjanie użyli "toksycznej substancji nieznanego pochodzenia". Gdyby doniesienia te potwierdziły się, byłby to pierwszy przypadek użycia przez Rosję broni chemicznej w czasie trwającej od 24 lutego wojny na Ukrainie.

Ważne, abyśmy postawili sprawę jasno, że użycie broni chemicznej spotka się z odpowiedzią

James Heappey, wiceminister obrony Wielkiej Brytanii

Heappey podkreślił, że brytyjski rząd "nie jest w stanie zweryfikować" doniesień o możliwym użyciu broni chemicznej w Mariupolu.

- Jest ważne, aby zdawać sobie sprawę z tego, że mógł to być gaz łzawiący, który jest środkiem do rozpraszania tłumu, ale także zabójcza broń chemiczna - dodał.

- Nie sądzę, że pomocne jest podejście zbyt zero-jedynkowe odnośnie tej sytuacji, ponieważ jest ona bardzo zniuansowana - zaznaczył Heappey.

Czytaj więcej

Ukraińska prokurator generalna: Chcemy sądzić Rosjan przed naszymi sądami

- Sądzę, że jest ważne, abyśmy postawili sprawę jasno, że użycie broni chemicznej spotka się z odpowiedzią - podkreślił.

Heappey wyraził też uznanie dla heroizmu ukraińskich żołnierzy broniących Mariupola. - Uważam, że to niesamowici ludzie, którzy uosabiają wszystko, co podziwiamy w ukraińskich siłach zbrojnych w ciągu ostatnich sześciu tygodni

W kontekście doniesień o ludobójstwie, które ma mieć miejsce na Ukrainie, Heappey mówił, że obrazy z Buczy, Hostomela czy Irpienia są "zatrważające".

- To miejsca, w których były kamery. Jak musi wyglądać sytuacja, jak wiele ciał musi być w miastach, do których kamery jeszcze nie dotarły - zaznaczył.

Heappey zarzucił Rosji, że duża liczba ofiar cywilnych jest wynikiem "świadomej taktyki stosowanej przez Rosjan", którzy "oblegają miasta" w związku z czym pozostała w nich ludność cywilna "ponosi koszty" działań wojennych.