Holender Bernard Zonneveld w swoim oświadczeniu ws. masakry cywilów w Buczy nie wskazuje winnego śmierci mieszkańców miasta, ale - jak zauważa Reuters - sam komentarz na temat wojny na Ukrainie ze strony dużego, rosyjskiego koncernu, jest czymś bardzo niezwykłym.
Ukraina i państwa Zachodu oskarżają Rosję o dopuszczanie się zbrodni wojennych na Ukrainie - m.in. w Buczy, gdzie po wycofaniu się rosyjskich wojsk znaleziono ciała co najmniej 300 osób, z czego 50 zginęło w sposób, który przypominał egzekucję (mieli związane z tyłu ręce, ginęli od strzałów z bliskiej odległości). Wiele ciał leżało w Buczy na ulicach miasta.
Czytaj więcej
Nieznana jest liczba cywilnych ofiar w mieście Borodzianka, jednym z najbardziej zniszczonych przez Rosjan miast w obwodzie kijowskim.
Kreml zaprzecza, jakoby rosyjscy żołnierze strzelali do cywilów i oskarża USA, NATO i Ukrainę o to, że te upozorowały całą sytuację.
Zooneveld stwierdził, że był zszokowany doniesieniami z Buczy.
Wszyscy chcemy szybkiego końca tego bratobójczego konfliktu, który odbiera życie, niszczy rodziny i całe miasta
"Wspieramy obiektywne i bezstronne śledztwo ws. tej zbrodni i wzywamy do ostrych kar dla sprawców" - oświadczył prezes Rusalu.
"Wszyscy chcemy szybkiego końca tego bratobójczego konfliktu, który odbiera życie, niszczy rodziny i całe miasta" - dodał Zooneveld. "Chcemy, aby odpowiedzialni za takie zbrodnie zostali właściwie ukarani" - podkreślił.
Założyciel koncernu Rusal, oligarcha Oleg Deripaska, w ubiegłym miesiącu stwierdził, że jego zdaniem konflikt na Ukrainie jest "szaleństwem", który "ściągnie hańbę na całe pokolenia".